Archiwum

Powrót na stronę główną
Przebłyski

Łubu dubu – prezes klubu Legia

Legia Warszawa to taki klub, który lubi mieć pod górkę. Kiedy za czasów trenera Urbana zaczęły się wyniki, to żeby nie było za dobrze, klub dostał nowego prezesa. Oryginała z takim parciem na szkło, że celebrytki odpadają. Nawet Kasia Cichopek. Bogusław Leśnodorski wkrótce pokazał, że słowa u niego fruwają szybko i bliskie są żargonowi z kibolskiej „żylety”. Pytany w marcu o ewentualny brak mistrzostwa Polski Leśnodorski mówił: „Słabo by było, chujowo nawet, ale się nie boję”. Od razu też przebił Bareję: „Jako

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Ktoś dopisał biskupa

Jak w jednym orędziu można się mijać z prawdą kilka razy, pokazało Orędzie Wołyńskiej Rady Kościołów z 25 kwietnia podpisane przez duchownych różnych wyznań przed 70. rocznicą tragedii wołyńskiej. Pierwszy raz, gdy ludobójstwo nazwano „krwawą konfrontacją między Ukraińcami i Polakami na Wołyniu”. Nie godzi się tak nazywać tego, co się wówczas stało. Zabójstwa to zabójstwa, a bestialstwo to bestialstwo. Drugi raz orędzie mija się z prawdą, gdy głosi, że nie mamy prawa osądzać sprawców. Otóż nie. Sprawcy rzezi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Czy poziom maturzystów jest coraz niższy?

Prof. Bogusław Śliwerski, pedagogika, Akademia Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej Nie ma możliwości porównywania nieporównywalnych wyników egzaminów maturalnych, gdyż każdy rocznik zdaje egzamin na poziomie skalibrowanym do jego kompetencji. Przygotowywane testy mają własną skalę, toteż wynik np. 78% zdawalności z danego przedmiotu w jednym roku w porównaniu z 75% w poprzednim absolutnie nie oznacza, że nastąpiła poprawa o 3 pkt proc. Testy egzaminacyjne są konstruowane pod decyzję polityczną w sprawie pożądanego odsetka porażek, do którego dobiera się progowy wynik. Jeśli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Kto nie płacze po Gowinie?

Za swój wielki ministerialny sukces i powód do chwały Jarosław Gowin uważa otwarcie zawodów. Ale przecież to nie on był prekursorem deregulacji. Bo gdyby nie premier Tusk, który szeroko otworzył rząd dla niefachowców, to filozof z Krakowa nigdy by nie został ministrem sprawiedliwości. Bez Tuska nie byłoby błyskotliwej kariery medialnej Gowina. Kamer, wywiadów i komentarzy na każdy głośny temat. Czyli nie byłoby też festiwalu samochwalstwa i stroszenia piórek, na którym polityk PO zbudował swoją pozycję polityczną. O niebo lepszą niż przed ministrowaniem. Współtwórcy tego sukcesu, czyli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Upadek obyczajów

Jednym z najstarszych tekstów, jakie udało się odnaleźć i odczytać, był tekst sumeryjski zaczynający się od słów, że obyczaje upadają, a młodzież jest coraz gorsza.Tendencja ta, jak widać, utrzymywała się przez następne wieki, „O tempora, o mores!”, biadał przecież Cyceron.U nas nie lepiej. Na upadek obyczajów, choć był to pod każdym względem wiek złoty, narzekał wielki Frycz Modrzewski, a Jan z Czarnolasu aluzyjnie biadał: „O nierządne królestwo i zginienia bliskie”.Jak wynika z ustaleń historyków i kryminologów, w tymże

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Piotr Żuk

Biała flaga

Obchodzony 2 maja Dzień Flagi, który w zamierzeniu miał osłabić wydźwięk i znaczenie tradycji pierwszomajowej oraz wypełnić lukę między 1 a 3 Maja, nie do końca może się wpisać w polskie realia. Intencją posłów PO, z których inicjatywy uchwalono w 2004 r. to nowe święto, było – jak to często u konserwatywnych liberałów – odpolitycznienie majowego długiego weekendu i przykrycie ideowych sporów ideologią „wspólnej tradycji, narodowej wspólnoty i chwalebnej historii”. Jednak 1 Maja przetrwał i nie dało się go –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Czy przedwojenny antysemityzm był rasistowski?

Rafał A. Ziemkiewicz nie ma racji, pisząc, że antysemityzm miał tylko podłoże ekonomiczne Na postawione w tytule pytanie odpowiada przecząco Rafał A. Ziemkiewicz w felietonie „Niech sobie poczyta” („Do Rzeczy” nr 15/13). Podtrzymuje tezę, że antysemityzm nie miał podłoża rasowego, lecz tylko ekonomiczne. Jeśli dobrze rozumiem owo sformułowanie, twierdzi, że przyczyną była sytuacja ekonomiczna. To teza pokroju marksistowskiego, co oczywiście nie jest z mojej strony zarzutem. Dość podobnie pisali kiedyś np. Norbert Balicki i Leon Kruczkowski. Tylko że jest to marksizm bardzo uproszczony

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Gospodarka przed recesją

Im radykalniejsze będą posunięcia „uelastyczniające” rynek pracy, tym większe będzie bezrobocie Wraz ze wzrostem bezrobocia nasila się w Polsce wiara w uzdrowicielską moc obniżania kosztów pracy – oraz tzw. uelastyczniania rynku pracy. Świadectwem tego jest nie tylko potok profesorskich tekstów, wywiadów z ekspertami i lamentów lobbystów biznesu, który zalewa łamy gazet. Również zamierzenia rządowe (w tym zwłaszcza „uelastycznienie” rynku pracy i odsunięcie na czas nieokreślony oskładkowania umów śmieciowych) wywodzą się z owej wiary. W naszej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Skarb w kawałkach

Jak Lutosławski szukał partytury i jak właśnie się odnalazła Niemal w prezencie na 100-lecie urodzin Witolda Lutosławskiego pojawiła się poszukiwana ponad pół wieku temu jego partytura. W dodatku zapis chyba jedynej kompozycji mistrza na flet solo. Nuty w kopercie Szara, zniszczona koperta spoczywała w szkolnej bibliotece. Niedawno Sławomir Jach, dyrektor biblioteki Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Gorzowie Wielkopolskim, odkrył jej cenną zawartość. – Otwieram ostrożnie, a tam… pożółkła partytura

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Warszawskie Spotkania Teatralne po liftingu

Mimo nadziei przeciwników nowej dyrekcji Teatru Dramatycznego katastrofy nie było Spośród 14 spektakli 33. Warszawskich Spotkań Teatralnych obejrzałem (prawie) połowę – jednak nie wskutek świadomej selekcji, ale innych okoliczności, które sprawiły, że druga część WST mnie ominęła. Mam więc za sobą „Naszą klasę” z węgierskiego Teatru im. Katony, „Pieśni Leara” Teatru Pieśń Kozła, „Wiśniowy sad” z Bydgoszczy, „Filokteta” z Teatru Polskiego we Wrocławiu, „Pawia królowej” ze Starego i „Komedię obozową” z Legnicy. To za mało, aby

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.