Archiwum
Czy to dobrze, że Państwowa Inspekcja Pracy kontroluje pracodawców bez uprzedzenia?
Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ Zapowiadanie kontroli przez PIP było wielkim błędem. Wielokrotnie uprzedzony pracodawca po prostu czyścił zakład. Kilka dni wystarczyło, aby zniwelować wszystkie mankamenty. Dlatego my uważamy, że uczciwi pracodawcy, którzy przestrzegają prawa pracy, nie mają czego się bać. Cieszymy się, że teraz PIP będzie mogła kontrolować także umowy cywilnoprawne. Uważamy, że każde wzmocnienie uprawnień PIP będzie korzystne dla ludzi pracy. Dr Grzegorz Baczewski, Konfederacja Lewiatan Odpowiedź na to pytanie
W narodowej celi
Patriotyzm budowany wokół „żołnierzy wyklętych” opiera się na przekonaniu, że w Polsce za wiele mieli i mają do powiedzenia obcy Prof. Janusz Czapiński – psycholog społeczny, kierownik badania „Diagnoza społeczna” – Panie profesorze, kiedy po raz pierwszy usłyszał pan o „żołnierzach wyklętych”? – Od bardzo dawna wiedziałem o formacjach byłych akowców i ludzi z nowego naboru, którzy po zakończeniu wojny nie pogodzili się z podziałem jałtańskim, dominacją radziecką w Polsce i walczyli z bronią w ręku. Ale nazwa „żołnierze wyklęci” zaistniała w mojej świadomości
Miasto Jest Nasze wygrywa
Rodzina Marcinkowskich skupująca roszczenia przegrała w sądzie Czy można skupować roszczenia reprywatyzacyjne do atrakcyjnych stołecznych nieruchomości, spowodować wyprowadzkę prestiżowego gimnazjum, ingerować w zabytkową tkankę Starego Miasta i cały czas pozostawać osobą prywatną? Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł, że to niemożliwe. Urażeni mapą 29 lutego sędzia sądu apelacyjnego Przemysław Kurzawa ogłosił, że Jan Śpiewak, śródmiejski radny oraz lider stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, nie naruszył dóbr osobistych Macieja i Maksymiliana Marcinkowskich, biznesmenów specjalizujących się
Kapitalizm bez hamulców
Realia 1989 r. i zawalenie się bloku wschodniego oznaczały powstanie w Europie Wschodniej rzeczywistości bezalternatywnej – nasz region skazany był na wdrażanie w polityce społeczno-ekonomicznej podpowiedzi Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wykonanie tego projektu miało jednak się odbywać bez żadnych znieczuleń socjalnych, w sposób bezwzględny i rabunkowy. Typowy dla relacji kolonialnych znanych z wcześniejszych wieków z Afryki czy z Ameryki Południowej. Refleksje na ten temat rozszerza prof. Andrzej Szahaj w dwóch ostatnich książkach wydanych przez lewicowy Instytut Wydawniczy
Paradoksy Jerzego Treli
Wielki aktor, który nie jest gwiazdą Najsilniej zapada w pamięć twarz Jerzego Treli. Charakterystyczna, bardzo wyrazista, nie do pomylenia z żadną inną. Twarz o ciemnym kolorycie, mroczna, z wiekiem coraz bardziej poorana bruzdami. (…) Ta szlachetna, nieco posępna – czasem nawet demoniczna – twarz jest przeważnie nieruchoma. (…) Z charakterystyczną, jedyną w swoim rodzaju twarzą (podobnie mocną i oryginalną twarz miał Gustaw Holoubek) związany jest głos. Niski, idący z głębi, jakby wydobywał
Moje przygody z generałem
Męczą mnie wyrzuty sumienia za poprzedni felieton w PRZEGLĄDZIE. Że za surowo pisałem o Wałęsie, że niesprawiedliwie i w końcu, że może nie za mądrze. Byłem szczery w swojej do niego niechęci, ale w szczerości najłatwiej być nietaktownym. Też wobec historii. Trochę się tłumaczę chorobą, okrutną depresją, która mnie dopadła i trzyma w szponach. Mam więc depresje dwie. Jedna jest polityczna – na tę choruje teraz połowa Polski. Druga, klasyczna, już na szczęście nie jest tak powszechna, ale też coraz częściej się przydarza ludziom.
Z telewizji na bruk
LeasingTeam zwalnia ostatnich pracowników, których Juliusz Braun nie chciał w TVP – Ludzie są niepewni jutra. Na razie wiemy tyle, że po wygaśnięciu kontraktu lądujemy na bruku. Zarówno LeasingTeam, jak i TVP zapewniają, że szukają rozwiązania, ale wszystko jest na razie na etapie rozmów – nie kryje niepokoju jeden z pracowników telewizji przeniesionych do LT. W maju 2014 r. z TVP do agencji zatrudnienia LeasingTeam przeniesiono w ramach outsourcingu 411 pracowników. Dzisiaj, trzy miesiące przed wygaśnięciem umowy, w LT pozostało 88 osób –
Adwokacie, ratuj!
Obrońcy stosują różne chwyty, by uchronić klienta od odpowiedzialności Gdy mec. Marek Czarnecki, europoseł Samoobrony, nie stawił się w pilskim sądzie, by bronić Renaty Beger, lecz przysłał pismo domagające się wykluczenia sędziego z powodu nieudolności („Sędzia nie potrafi ustalić terminów rozpraw, które nie kolidowałyby z moimi obowiązkami w Parlamencie Europejskim”, napisał), to nawet pobłażliwy wobec swych członków samorząd adwokacki uznał – by użyć słów dziekana Rady Adwokackiej w Warszawie, Jacka Treli – że to gra z sądem za daleko







