Archiwum
List otwarty do lesbijek, gejów, biseksualnych i transpłciowych, którzy pozostają w ukryciu
List otwarty do lesbijek, gejów, biseksualnych i transpłciowych, którzy pozostają w ukryciu, podpisany przez lesbijki, gejów, biseksualnych i transpłciowych, którzy się ujawnili Na 500 mln mieszkańców Unii Europejskiej tylko 75 mln nie ma jeszcze dostępu do związków partnerskich i małżeństw jednopłciowych. Połowę z tych
Bo się zakochałem, towarzyszu
Odłóżmy na bok wielką politykę, bo warto napisać parę słów o sprawach ludzkich. Zmarła Juan-juan Go-Góralczyk, żona Zdzisława Góralczyka, byłego ambasadora Polski w Chinach. Jej życie i związek z młodym Polakiem studiującym w Pekinie to gotowy scenariusz filmu. O Polsce Ludowej, o komunistycznych Chinach i o małżeństwie. Zacznijmy od Polski. Jest rok 1953, kwitnie stalinizm, a w liceum pedagogicznym w Siedlcach wyróżnia się 17-letni chłopak, urodzony w niedalekiej Koszewnicy, działacz Ludowych Zespołów Sportowych Zdzisław Góralczyk. Partia patrzy
Motywować i stresować
Budowanie tratwy i wieży z klocków, sklejanie spaghetti w jak najdłuższy sznur – tego oczekuje się od kandydatów do pracy Zapraszają cię na rozmowę o pracę. Cieszysz się, przygotowujesz CV, eleganckie ubranie, idziesz. A tam się okazuje, że twój życiorys nikogo nie interesuje. W sali jest więcej kandydatów na to samo stanowisko. Jesteś proszony o wcielanie się w różne role, odgrywanie scenek, dyskusje i odpowiadanie na pytania pod presją czasu. Zależy ci na pracy, robisz więc to, o co proszą potencjalni pracodawcy. Masz wrażenie,
Dubaj – zagłębie prostytucji
Muzułmanki z Syrii i Tunezji są w średniej cenie, ale już Iranki czy Libanki należą do najdroższych Będziemy zwiedzać Dubaj by night. (…) Kiedy pół godziny później wsiadam z Izmirem do dwukolorowej taksówki, mój przyjaciel jest, co rzadko mu się zdarza, po cywilnemu. (…) – Życie nocne, co? – zerka spod oka nieprzyjemnie podejrzliwie. – A ty, Jacku, chcesz tego doświadczyć czy poobserwować? Nie mogę powstrzymać się od szerokiego uśmiechu. – Wiesz, jak to jest z nami, dziennikarzami –
Wybaczyć to nie znaczy zapomnieć
List z prośbą o wybaczenie zbrodni na Wołyniu jest ważnym wydarzeniem. Przeczą mu jednak decyzje ukraińskich władz Ukraińscy prezydenci, hierarchowie kościelni oraz intelektualiści wystosowali list, w którym przepraszają naród polski za zbrodnie dokonane na Wołyniu w trakcie II wojny światowej i w okresie powojennym. Drodzy pobratymcy, Zbliżają się dni pamięci po poległych synach i córkach naszych narodów. W historii stosunków wzajemnych Ukraińców i Polaków jest wiele zarówno kart jednoczących nas jak braci, jak i krwawych. Wśród nich epizodem
Frankowicze do odstrzału
Ta historia mogłaby się zacząć tak. Był sobie kraj, w którym uczciwe i chętnie wspierające biednych banki stały się ofiarami bezwzględnych i pazernych bogaczy, którzy nie chcą płacić ratek od kredycików frankowych. Mogłaby też być wstępem do podręcznika reklamy. Traktującym o tym, ile kasy banki muszą wydać na obronne kampanie, czarny PR i inne podchody, by przekonać Polaków, że frankowicze to milionerzy, którzy bezczelnie chcą oskubać banki z „naszych” pieniędzy. Ale najlepsza jest najnowsza historia. O tym, że frankowicze to grupa
Cyrk prezesa Bogusia
Jak nie obrzydliwy transparent, to cyrk ze zmianą trenera. Za Leśnodorskim z Legii nie da się nadążyć. Ma facet tupet. Po tym, jak mu trener Czerczesow uratował posadę, zdobywając dla klubu z Łazienkowskiej mistrzostwo i Puchar Polski, zaproponował szkoleniowcowi i pracującym z nim asystentom… obniżkę kontraktów. I musiał mieć szczególnie głupią minę, gdy Czerczesow się zgodził. Asystenci nie. Ale nie o to chodziło. Legia ma za słaby zespół, by myśleć o awansie do Ligi Mistrzów. Czerczesow chciał więc wzmocnienia zespołu, a to przecież kosztuje. I tym musiał mocno
Marszałek Bredzisz
Że co? Że nie ma takiego marszałka? Jak to nie ma, jak jest. Stały gość programów telewizyjnych. Joachim Bredzisz-Brudziński we własnej osobie! Wicemarszałek Sejmu. Desant z Nowego Sącza do Szczecina. Plaga, na którą to piękne miasto niczym sobie nie zasłużyło. Człowiek, przy którym nawet Marek Kuchciński uchodzi za mędrca. U Brudzińskiego, który zawsze mówi takim tonem, jakby za chwilę miał kogoś złapać za gardło, ulubionym słowem jest wyraz bredzisz. Używa go na okrągło. „Pan/Pani bredzi”. „To są jakieś
Listy od czytelników Nr 24/2016
Powiększyć Europę Wyzwania, jakie zglobalizowany świat śle ku nam, Europie zjednoczonej geopolitycznie, oddychającej w miarę swobodnie w umiarkowanym dobrostanie, a czyni to w sposób coraz bardziej zdecydowany, wymagają pilnego powiększenia naszego kontynentu – i to w wymiarze wielorakim. Taki jest dziś dla nas imperatyw kategoryczny. Nie impuls, nie olśnienie, lecz zwyczajny przymus dojrzałości dziejowej. Dwie wielkości wchodzą tu w rachubę. Pierwsza dopomina się o to na naszym wschodnim pograniczu, gdzie wprawdzie nasi przyrdzewiali rycerze antemurale budują od nowa
Komitet Obrony Dobrej Pamięci
Może gdy gwałcona jest historia, głos zabiorą historycy, pyta Daniel Passent w „Polityce”. A ja to pytanie mocno rozszerzę i zapytam, dlaczego miliony dorosłych Polaków dają sobie pluć na własne, uczciwe i dobrze przepracowane życie. Dlaczego nie stają w obronie faktów? W obronie tego, co sami stworzyli? Prekursorem tego załganego języka był człowiek, który dzięki kaprysowi Lecha Wałęsy został premierem. Całkowite przeciwieństwo mądrego Tadeusza Mazowieckiego. To Jan Krzysztof Bielecki w 1991 r. w Davos powiedział, że 45 lat







