Na szczycie nie dzieje się nic wielkiego

Na szczycie nie dzieje się nic wielkiego

HUNT NIE CHCIAŁ w ekipie wysokich wspinaczy, ale niemal każdy z wyselekcjonowanej przez niego grupy 13 himalaistów był mężczyzną o wzroście 180 cm plus. 13. Płk Hunt, oficer wojsk brytyjskich w Niemczech, nie był przesądny. Miał wtedy 42 lata, reszta znacznie mniej. Najmłodszy w ekipie, George Band, lat 23, ukończył właśnie Cambridge i był prezesem uniwersyteckiego klubu wysokogórskiego. Hillary, Nowozelandczyk, wspinacz z osiągnięciami we własnym kraju, gdzie tamtejsze Alpy wnoszą się do wysokości 3400 m, uczestnik dwu wypraw himalajskich pod koniec lat 40., wysoki, szczupły i odważny, lecz bez większych sukcesów, nie był w zespole faworytem. Jedyne, co zdobył, to Mount Ollivier w Południowych Alpach nowozelandzkich w roku 1939. Ze swoim wzrostem (195 cm) był zapewne najwyższym himalaistą świata. I z tego powodu najmniej chyba przystosowanym do akcji w najwyższych partiach gór. Kiedy przygotowywali wyprawę na Everest, Ed Hillary był w wieku Chrystusowym, miał 33 lata.

Hunt rozdzielił między wyselekcjonowanych uczestników wyprawy zadania przygotowawcze i logistyczne. Hillary’emu przydzielono obowiązek zajęcia się ubiorami. W wysokich górach od butów i ubioru zależy powodzenie lub klęska wyprawy, często życie. Na Evereście temperatury utrzymują się na poziomie minus 20 st C. W zimie spadają poniżej minus 40 st. Zawsze wieją tam huraganowe wiatry. Dziś wiadomo więcej, jak radzić sobie w takich warunkach, ale dziś, to już ponad 1000 wypraw na Everest, a wtedy, w roku 1953, nikt tak wysoko nie wszedł. Dziś szyje się kurtki puchowe z pierza gęsi, często polskich, powłoki są już materiałem, którego nie tylko wicher, lecz i nóż nie przeniknie. Ale wtedy – z czego miano szyć kombinezony? One muszą przy tym nic nie ważyć! Hillary u siebie w kraju i w Kanadzie zdobył materiały, z których je uszyto. Były zrobione z tkaniny bawełniano-nylonowej. Ważyły niecałe 2 kg. Buty zaprojektowane przez Hunta (dziś ich pełno w każdym sklepie ze sprzętem himalajskim i też nie chronią przed odmrożeniami) ważyły drugie tyle.

Kiedy idzie się na wyprawę, wiadomo jedynie, że do ataku szczytowego pójdzie grupa najlepiej w ostatniej fazie wspinaczki usposobiona. Nie można o tym zdecydować na dole. Wyprawa na Everest jest ogromnym przedsięwzięciem transportowym. Dziś agencje turystyczne wiele kwestii rozwiązują za wspinaczy, jednak wtedy wszystko było dziewicze. Bagaż wyprawy – 473 skrzynie – ważył łącznie 7,5 tony. Szerpowie (były w ich gronie też i kobiety) przenosili te skrzynie dziesiątkami kilometrów do bazy. Pobili się raz między sobą nożami kukri, ale żaden z nich nie był w stanie zabić owcy na obiad, bo buddyzm zakazuje przemocy.
Hillary niczym się nie wyróżniał – ot, jeden z 13.

Strony: 1 2 3 4 5

Wydanie: 48/2014

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy