Wpisy od Agnieszka Wolny-Hamkało

Powrót na stronę główną
Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Nie bądź pan smutny, panie Waniek

– Co by nam dzisiaj powiedział Václav Havel? – zapytał Jacek Żakowski przyjaciela nieżyjącego od pięciu lat dramaturga i prezydenta. – Nie bądźcie tacy wkurwieni – odpowiedział wąsaty Czech. I wszyscy zgodnie pomyśleli: cały Havel! No bo przecież Czesi mówią do siebie Havlem, czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy. „Nie bądź pan smutny, panie Waniek”, to praskie powiedzonko, pochodzi ze słynnej jednoaktówki Havla pod tytułem „Audiencja”. Tę, jak i pozostałe jednoaktówki, napisał po długim

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Warhol maluje Baumana

Na wrocławskim kulturoznawstwie tatuowaliśmy sobie nazwisko Baumana na łopatkach. Był rok 1998 i jego „Kultura jako spółdzielnia spożywców” była tekstem wystarczająco postmodernistycznym, krejzolskim, bojowym, żeby Wielki Ziggy został naszym duchowym patronem. Chociaż na chwilę. Kilka lat później mówiłam o czymś w telewizji, było to chyba w Krakowie. Pani charakteryzatorka szepnęła, trzymając pudrowy pędzel jak relikwię, że przede mną malowała Baumana. Zerwałam z siebie fryzjerski fartuszek i ruszyłam za gościem. Tak poznać Baumana, którego teksty nosi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Lepiej być nie może

Zdziesiątkowane bakcylami rodziny włóczą się blade po supermarketach. Jedni wyglądają jak białe kiełbaski, drudzy jak zwiędłe suszki. „Niechże pan się o mnie oprze, pan tak więdnie, panie koprze”. Bo czy słońce da się suplementować? W każdym razie na tej półkuli naprawdę po nas widać zimę. Cera tzw. ziemista, jelito nadwątlone przez antybiotyk, włos skołtuniony na wietrze sterczy niczym wesołe grabie. Jednak prawdziwy optymista zawsze wymyśli jakiś atut, zawsze w błocku znajdzie pieniążek,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Lekko i niepoważnie

Kto nie lubił wagarów, łapka w dół. To jak nie lubić przechodniów z instrumentami w futerałach, dzieci z ciemnymi grzywkami, filmów Almodóvara. Kto nigdy nie czuł się nieśmiertelny, paląc pierwsze papierosy nad rzeką, podczas gdy inni pisali sprawdzian z pierwiastków, temu może być naprawdę przykro. Ale rzecz jest do nadrobienia i bardzo pilna, szczególnie przed świętami, kiedy presja społeczna przyciska nas do ściany jak zbereźny narzeczony. W radiach – we wszystkich supermarketach Europy, we wszystkich domach i urzędach – didżeje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Cięcia

  Nawet słynny Bóg potrzebował do tego sześciu dni. Nam kazano świat zbudować w dwa. Ale chcieliśmy! Chcieliśmy tego świata! Zabiegaliśmy o to i teraz mamy: koszmar partycypacji, panikę w oczach, ucisk w dołku, potliwe dłonie. Sprężamy dupki maksymalnie. Na dwa dni mamy aktorów, na dwa dni technicznych, przez dwa dni możemy zadręczać kostiumolożkę, przez dwa dni spać i nie spać w Domu Aktora. Robimy bowiem czytanie performatywne, czyli półspektakl, ćwierćspektakl. Przedspektakl – można powiedzieć.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Cywilizacja, my love

Jedni nazywają je świątecznymi, drudzy wiosennymi. Niektórzy urządzają je regularnie, inni – spontanicznie, kiedy zginie ważny dokument, gromnica babci albo akt własności mieszkania. Takie porządki – z wypruwaniem flaków z szaf, z przeglądaniem widokówek od osób zmarłych lub obrażonych (śmiertelnie), z odkrywaniem ukrytych po kieszeniach mosiężnych kotków z Desy, biletów na berlińskie metro z 2002 r. lub karnetów na basen (raz się było) – zdarzają się od wielkiego dzwonu. I niosą, jak wiadomo, wiele korzyści i strat

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Zgrabna grzywka Youtubera

Do tej pory moje osiedle nie wyróżniało się niczym. Biegnie przez nie jedna niemrawa alejka wysadzana bulwiastymi lampami. Jest tu przyjazny warzywniak z dyniami i sklep spożywczy z mydłem i powidłem. Niedawno otworzyli maleńki sushi bar i powiało Zachodem. Zresztą nie tylko Zachodem, bo zapach smażonych krewetek też jest wyrazisty. Łazi tędy kilka wrednych i kilka miłych psów. Jeden mops, co sika, stając na przednich łapach, a obie tylne podnosząc do góry. Jest jedna piękna dziewczyna, ekipa chłopców na deskorolkach, dwóch

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Susan Sontag superstar

Jedna z najgłośniejszych amerykańskich artystek, Laurie Anderson, piosenkarka, kompozytorka, reżyserka filmu „Serce psa”, wyznała w wywiadzie dla „Kina”, że etykietka nowojorskiej artystki ją ogranicza. „Czuję, że jako artystka z Nowego Jorku – zgodnie ze stereotypem ukutym przez Woody’ego Allena – powinnam być bez przerwy ekscentryczna, zabawna i karykaturalna. A co, jeśli nie mam na to ochoty?”. W tym miejscu warto zaznaczyć, że mówimy o artystce, która w jednej ze scen swojego filmu uczy własnego psa grać na pianinie i malować. Anderson jest

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Jesteś piękna, kocham cię

Wygląda to groźnie: niebo jak żółw błotny, na trawnikach rosną grzyby. Taksówkarz mówi, że od jutra deszcze niespokojne, a on się nigdy nie myli. Nigdy! Cóż, przez dwa miesiące będzie lać. I czarny spodek zawiśnie nad miastem. Nieprzypadkowo Święto Zmarłych (świętują, aż strach!) jest w listopadzie. Deszcz pada, woda wraca do ziemi. Różowe dżdżownice leżą na chodnikach, jakby je jakiś podziemny wybuch wyrzucił na zewnątrz. Miejskie gówienka naszych milusińskich płyną wartko jak w średniowiecznym Paryżu. W taką pogodę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Wszystko żyje po to, żeby być na zdjęciach

Może się wydawać, że fotografia jest najbardziej demokratyczną ze sztuk. Choćby dlatego, że wszyscy masowo robimy zdjęcia i zawsze mamy przy sobie (w telefonie) aparat. Robienie zdjęć jest tanie i ta forma sztuki uchodzi za nadreprezentowaną, za szczególnie ekspansywną. Bo przecież nie tylko pstrykamy foty, lecz także nieustannie się nimi dzielimy: na portalach społecznościowych, blogach, poprzez MMS-y i mejle. Ale dominacja fotografii jako formy sztuki jest pozorna. Tak naprawdę to właśnie w czasach ponowoczesnych jest jej najtrudniej. My, szarzy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.