Wpisy od Krzysztof Teodor Toeplitz
Prawda nas wyzwoli?
Władza nasza, której bracia Kaczyńscy zgodnie z zapowiedzią nie mają zamiaru oddawać, straszy nas, że po opanowaniu przez Macierewicza archiwów rozwiązanych właśnie Wojskowych Służb Informacyjnych dowiemy się takich rzeczy, od których włosy staną nam dęba na głowie. Stanie się tak, o ile oczywiście rewelacje dotyczące tajnych służb zostaną odtajnione, najwygodniejsze bowiem byłoby dla władzy, aby złowieszcze tajemnice WSI wisiały nam stale nad głową, a równocześnie nikt nie wiedział, czego i kogo one dotyczą. Rozumiem
Przetykanie zlewu
Nie będę udawał, że jestem znawcą Węgier. W dodatku, niestety, nasze doniesienia gazetowe, jakie poczęły się ukazywać po wybuchu budapeszteńskich zamieszek ulicznych, nie pozwoliły mi uzupełnić wiedzy o tym kraju. Najpierw więc czytałem, że premier Węgier, Ferenc Gyurcsany – Bóg jeden wie, jak się wymawia to nazwisko – oszukał wyborców, obraził naród węgierski, a więc natychmiast musi odejść. Wydawało mi się to dosyć dziwne, ponieważ wówczas – a było to jeszcze przed wielkim skandalem z PiS i posłanką Beger
Rację mają mięczaki
Najpierw pan premier, a potem pan prezydent udali się do Stanów Zjednoczonych, co dla opinii amerykańskiej było tak silnym przeżyciem, że aż trudno doszukać się jego śladów w amerykańskich gazetach czy serwisach telewizyjnych. Po prostu ich zatkało. Wcześniej, w Brukseli, wyraził to już na głos pan Barroso, który przedstawiając prasie naszego premiera niedługo po rozmowie z naszym prezydentem, powiedział, że ma dziwne wrażenie, jakby go już znał osobiście, chociaż wie, że spotykają się po raz pierwszy. Podobnemu wrażeniu uległ w Ameryce
Upiór konspiry
Jacek Żakowski jest publicystą wziętym i ruchliwym. Najbardziej cenię go za zbiór wywiadów ze światowej sławy uczonymi i myślicielami społecznymi, opublikowany w książce „Anty-TINA”, w której pokazał, że wie, iż wbrew dominującej dzisiaj w Polsce doktrynie społeczno-gospodarczej przyszłość należy do ludzi, którzy uważają, że jest alternatywa dla neoliberalizmu. Dlatego z wielką uwagą przeczytałem w „Polityce” (nr 36) jego artykuł „Hańba bohaterom”, w którym stara się wyjaśnić obecny obłęd lustracyjno-paszkwilancki skierowany także przeciwko niedawnym jeszcze bohaterom i idolom transformacji ustrojowej –
Lament kibica
Futbol jest tajemniczą dyscypliną sportową, nad którą już od niemal stulecia głowią się socjologowie i psychologowie społeczni pragnący zrozumieć, dlaczego 22 ludzi w kolorowych koszulkach biegających przez 90 minut za jedną piłką po porośniętym trawą boisku zdolnych jest podniecać emocje tłumów, powodować entuzjazm lub przygnębienie wpływające na losy państw i narodów, być przyczyną katastrof, walk ulicznych, korupcji i innych czynów karalnych z morderstwami włącznie. A wszystko to dotyczy całego świata, od Ziemi Ognistej po Alaskę.
Co będzie potem
Obracając się w świecie łże-elit, a więc ludzi jako tako wykształconych, inteligentnych i obytych, coraz częściej spotykam się z pytaniem: kiedy to się skończy? Otóż jeśli mam wobec łże-elit jakieś zarzuty, to głównie z powodu ich naiwności. To bowiem – a domyślam się, że chodzi tu o powstające właśnie zręby IV RP – z pewnością nie skończy się samo. Nie skończy się gospodarczo, ponieważ w nadchodzącym czasie spadnie na nas fura unijnych pieniędzy. Nie skończy się też przy społecznej bierności
Styl to człowiek
Pośród uczuć, jakie u sporej liczby obywateli budzi coraz energiczniejsze budowanie IV Rzeczypospolitej, na pierwsze miejsce wybija się uczucie niesmaku. Nie jest to uczucie szczególnie gorące i namiętne, niesmak ma też z pewnością mniejszy wpływ na bieg wypadków politycznych niż nienawiść, sprzeciw, wściekłość lub entuzjazm. Ale niesmak pogarsza samopoczucie społeczne, rodzi zniechęcenie, obniża jakość życia. „Dobrej nocy życz nam, bądź sympatyczna”, śpiewali do Polski Ludowej satyrycy z STS-u, można to powtórzyć
Hej Gerwazy, daj gwintówkę
Są tematy, od których nie można uciec. Nie dlatego, aby były ciekawe, pouczające czy zagadkowe, ale dlatego, że są natrętne. Takim tematem jest teraz lustracja. Mamy epidemię lustracji. Niedawno jeszcze dyskutowano o rozmaitych wariantach ustawy lustracyjnej, nad którą pracował Sejm, i lustrację można było uważać za problem prawny i ustrojowy. Obecnie jednak, gdy lustracja stała się epidemią i wymknęła się wszelkim regułom, prawny i ustrojowy kształt ustawy lustracyjnej nie ma już żadnego znaczenia, tak jak podczas epidemii grypy mało kogo
Dobry materiał
„Po pierwszym tygodniu powstania Warszawa wygląda już niesamowicie. To nie to, co będzie za dwa tygodnie, zwłaszcza na Starówce. Ale ta piorunująca zmiana Warszawy z walczącej w konspiracji, gnębionej i prześladowanej – jednocześnie jednak zarabiającej i używającej życia – na miasto w rewolucji, to coś imponującego. Zamiast po ulicach chodzi się po podwórzach i piwnicach. Ulice przechodzi się nie na skrzyżowaniach, a tam, gdzie są barykady. Ludzie nauczyli się jeść zupę zamiast obiadu, chleb kartkowy uważany jest za szczyt przysmaku. (…) Ludzie potracili
Na wstecznym biegu
Jarosław Kaczyński, premier, obiecał przyspieszyć. I przyspiesza. Owocem tego są kolejne ustawy, na chybcika uchwalone przez Sejm, wśród których najwięcej protestów wzbudziła ustawa o zmianie ordynacji wyborczej do samorządów. Ustawa ta jest oczywistym trikiem politycznym, mającym dopomóc PiS w zdobyciu mandatów samorządowych i poszerzeniu jego władzy, ponieważ PiS nie potrafi niczego innego poza poszerzaniem swojej władzy i ciekawe, co będzie robiło, kiedy nie będzie już gdzie jej poszerzać. Nie bardzo mnie wzrusza, że dzięki tej ustawie







