Wpisy od Krzysztof Teodor Toeplitz
Ani ugryźć, ani strawić
Najczęściej powtarzanym cytatem z Jana Pawła II jest zdanie, że „prawda nas wyzwoli”. Nie ma się czemu dziwić, ponieważ ludzie zawsze marzą o tym, czego mają najmniej. Niedosyt prawdy dotyczy zwłaszcza polityków, publicystów, historyków i innych konstruktorów polskiej „polityki historycznej”. Niedawno prof. Andrzej Romanowski, historyk z UJ, opublikował artykuł „Historia, kłamstwo, banał” („GW” 15-16.07), w którym pisze, że ma „niechętny stosunek” do wysuwanego przez „polityków historycznych” postulatu, aby spreparować historię narodową tak, by kapała z niej duma.
Zidane
Przeżywamy prowincjonalną komedię. Aby się o tym przekonać, wystarczy choćby na krótko opuścić granice naszego kraju, a tam choćby raz, dla zabicia czasu, włączyć radio lub telewizor. Czy słychać tam choćby przez moment o jakiejś sprawie prof. Gilowskiej? Albo o tym, kto kogo i dlaczego zlustrował w Polsce? Obecnie nasza prasa przytacza dość obficie zagraniczne opinie o zmianach rządowych w Polsce, ale podkreśla się w nich głównie ścisłe więzy braterstwa łączące u nas prezydenturę z rządem, obszerniejsze
Duma i rozrzewnienie
Mamy upalne lato, dzieci wyjechały na wakacje, a minister Giertych przez dwa miesiące nie będzie ich uczył patriotyzmu. Jest to oczywiście tylko częściowa prawda, bo im bardziej jesteśmy wolni i niepodlegli, tym mniej dzieci naprawdę wyjeżdża gdziekolwiek, piekąc się w miastach, w mieszkaniach i na podwórkach. Ale dlatego właśnie nasze dzieci potrzebują znacznie więcej patriotyzmu, aby zrozumieć, że na tym polega ich wyższość nad innymi, zagranicznymi dziećmi, które bawią się na plażach, pływają w basenach czy chodzą po górach i lasach, że my za to mamy
Zlituj się, Urszulo
Nie mam żadnego powodu, aby szczególnie ubolewać z powodu odejścia z rządu wicepremier Zyty Gilowskiej. Pani Gilowska jeszcze jako posłanka Platformy Obywatelskiej była zajadłą rzeczniczką polityki gospodarczej, której głównym celem jest przerzucenie kosztów transformacji ustrojowej na ludzi pracy najemnej, a także, która zakłada, że wzrost dochodów ludzi bogatych spowoduje skapywanie bogactwa w dół do ludzi niezamożnych i biednych, co nie sprawdziło się nigdzie. Rację ma też Jacek Żakowski, że pani Gilowska ma także swój oryginalny, własny
I co mi zrobisz?
Bywają zdarzenia, w których jak w kropli wody przegląda się ocean. Takim zdarzeniem jest drugorzędna w istocie sprawa Piotra Farfała, który przez Ligę Polskich Rodzin delegowany został na wiceprezesa telewizji publicznej. Aliści okazało się, że ten Farfał redagował jako nieletnie pacholę faszystowskie pisemko „Front”, w którym publikował paskudnie antysemickie artykuły. Farfał tłumaczy, że „odciął się od neofaszyzmu”, nie rozpoznaje się na fotografii skinów pozdrawiających się gestem „Heil Hitler”, a nazwisko swoje „pożyczał” tylko komuś do podpisywania artykułów,
Nasi chłopcy, czyli my
Od dość dawna głoszę teorię, że sukcesy i porażki sportowe są projekcją głębszych nastrojów, nurtujących społeczeństwa. Sprawdza się to dość często. W okresie krótkiej „praskiej wiosny” Czesi wygrali w hokeja z Amerykanami, a Czech, którego nazwiska zapomniałem, osiągnął rewelacyjny wynik w skokach narciarskich. Polski Wunderteam lekkoatletyczny był owocem optymizmu z czasów wczesnego Gierka i nastroju, który go poprzedzał. Obecnie zaś Ghana na przykład, świetny i skrzywdzony w meczu z Włochami zespół piłkarski, jest zwierciadłem rodzącej się ambicji Afryki. I tak dalej,
Obrona Warszawy
Nareszcie! Takie właśnie uczucie ogarnęło mnie, gdy dowiedziałem się o zorganizowanym przez polską sekcję Regional Studies Association sympozjum pod hasłem: „Czy Warszawa staje się miastem Trzeciego Świata?”. Wielokrotnie na tym miejscu pisałem już o degrengoladzie, jakiej od lat podlega Warszawa, ale był to głos wołającego na puszczy, jak zresztą większość moich felietonów. Nie wierzę, aby sympozjum, a także głosy mieszkańców Warszawy, które publikuje coraz częściej „Gazeta Stołeczna”, mogły coś istotnego zmienić w smutnym, jak się
Po balu
W Polsce wszystko jest możliwe. Możliwe jest, że kolumbijski bramkarz, wykopując piłkę w pole, ku własnemu zdumieniu strzela gola naszej narodowej reprezentacji. Możliwe jest, że prezydent wraz z bratem wydają książkę, w której wyrażają swoje opinie o żyjących osobach, które przynajmniej prezydent z racji swego urzędu powinien zachować dla siebie choćby do końca kadencji. Możliwe jest więc i to, że trzy dni po wyjeździe znad Wisły Benedykta XVI, który karcił pochopne sądzenie ludzi za ich przeszłość, rusza
Dramaturgia horroru
Nie przepadam za filmowymi horrorami. Nie lubię, kiedy wymusza się na mnie sztucznie uczucie strachu. Ale filmowe horrory mają swoją dramaturgię, której nie można odmówić nie tylko pomysłowości i siły sugestywnej, ale także realizmu. Otóż zaczyna się to zazwyczaj od drobiazgów, od jakiegoś trochę tylko dziwacznego zdarzenia, dwuznacznego gestu, narodzin jakiegoś niezbyt normalnego dziecka, jak w „Dziecku Rosemary” na przykład. Albo od pojawienia się jakiegoś niezbyt groźnego potworka, którego się lekceważy, stara się bagatelizować, a nawet może oswoić. Tymczasem jednak potworek
A miało być pięknie…
Myślę, że niewielu już ludzi traktuje serio zapowiedzi społeczne, dzięki którym bracia Kaczyńscy zdobyli władzę w Polsce. Zostało z tego nad wyraz niewiele. Niedawno, jak za gazetą giełdową „Parkiet” donosi „Trybuna”, wielkie spółki giełdowe rozdzieliły pomiędzy swoich akcjonariuszy dywidendy i suma tych pieniędzy sięgnęła niebagatelnych 13 mld zł, to znaczy dwa razy więcej niż w roku ubiegłym. Warto zaś dodać, że zgodnie z regułami gry kapitałowej znaczna część tych pieniędzy wypłynie







