Wpisy od Marek Czarkowski
Prezes, co włodarzom się nie kłaniał
Dlaczego organy ścigania zajęły się Zenonem Procykiem, szefem największej spółdzielni mieszkaniowej w Olsztynie „W olsztyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Pojezierze potaniały czynsze!”, donosił 25 stycznia 2008 r. tabloid „Super Express”, opisując entuzjastyczne reakcje mieszkańców, którzy odebrali nowe książeczki opłat. „Wszyscy powtarzają to samo: musiał wydarzyć się prawdziwy cud gospodarczy”. Cud, którego owoce zbierać będzie niemało osób. „Bo spółdzielnia Pojezierze to największa spółdzielnia w Olsztynie – pisała gazeta –
14 lat do niewinności
Proces prezesa olsztyńskiej spółdzielni mieszkaniowej pokazuje, jak łatwo zbić kapitał polityczny, pomawiając innych Czy 14 lat oczekiwania na sprawiedliwość to norma? Okazuje się, że tak. O czym przekonał się Zenon Procyk, były prezes olszyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Pojezierze”. Swego czasu była to bardzo głośna sprawa, niemal symboliczna. W Olsztynie Procyka, prezesa jednej z największych spółdzielni mieszkaniowych w Polsce, opisywano jako człowieka, który trzęsie miastem. Według dziennikarzy i niektórych lokalnych polityków, uosabiał całe
Orlen, Możejki, strata…
5 mld zł w plecy. A kogo to obchodzi? W ubiegłą środę, 23 lipca, PKN Orlen ujawnił w raporcie za II kwartał br., że dokonał odpisów w wysokości 4,2 mld zł na Orlen Lietuva oraz 711 mln zł na czeską spółkę Unipetrol. Nie wyklucza też, że konieczne będzie czasowe wyłączenie rafinerii w Możejkach na przełomie 2014 i 2015 r. Mówiąc po ludzku, nasz narodowy producent paliw ogłosił, że w tym roku stracił łącznie ponad 5 mld zł. To absolutny rekord w jego dziejach.
Biznesmen wysokiego ryzyka
Czyżby Marek Falenta nie wiedział, że każdego, kto w Polsce chce na wielką skalę zająć się surowcami i energią, czekają poważne kłopoty? Pod koniec lat 90. drogi północnych województw naszego kraju przemierzały wypełnione węglem ciężarówki z wymalowanym na burtach agresywnym rosyjskim niedźwiedziem i hasłem „Halex – dużo energii i ciepła”. Należały one do elbląskiej spółki Romana Niemyjskiego, który w tamtych latach był tym, kim dziś jest Marek Falenta – człowiekiem handlującym na wielką skalę
Ze związkiem nikt nie wygra?
Rodzice zabrali Julię ze szkoły sportowej, w której wychowawca popijał z podopiecznymi. Związek koszykówki nie dał dziewczynie licencji na grę 4 września 2011 r. państwo Beata Krupska-Tyszkiewicz i Piotr Tyszkiewicz reprezentujący córkę zawodniczkę Julię Tyszkiewicz zawarli z Grzegorzem Bachańskim, prezesem Polskiego Związku Koszykówki, umowę, której przedmiotem było „określenie praw i obowiązków wynikających z udziału zawodniczki w programie sportowym Szkoły Mistrzostwa Sportowego PZKosz w pierwszym roku szkolenia oraz uczęszczania (w drugim, trzecim i czwartym roku szkolenia) zawodniczki do Niepublicznego
Polskie wojsko w mundurach z Bangladeszu
Dlaczego wojsko i służby mundurowe omijają polskich producentów odzieży i obuwia? 16 marca rosyjskie wojska powietrznodesantowe w ramach ćwiczeń po raz pierwszy przeprowadziły desant w warunkach arktycznych. 350 żołnierzy wylądowało na spadochronach na wyspie Kotielnyj w archipelagu Wysp Nowosyberyjskich. Wiał silny wiatr, a temperatura spadła do 30 stopni poniżej zera. Przybyli wcześniej na miejsce dziennikarze zobaczyli nie tylko efektowny zrzut komandosów wraz ze skuterami śnieżnymi, ale i nowe mundury, w które byli ubrani żołnierze. W jednym z wywiadów
Zazdrość i medycyna
Pieniądze przyznane klinice EuroMedic uszczuplały kontrakty innych szpitali. Poważne kłopoty były tylko kwestią czasu Gdy 25 października 2011 r. w Katowicach uroczyście otwierano klinikę EuroMedic, jej właściciel dr Tomasz Ludyga nie przypuszczał, że to początek poważnych kłopotów. Przecież było tak pięknie. Grała orkiestra górnicza, wśród prominentnych przedstawicieli śląskiej socjety lekarsko-prawniczo-biznesowej kręciły się hostessy w strojach ludowych, stoły uginały się od jadła i napitków. Wstęgę przecięli marszałek województwa Adam Matusiewicz i prezydent Katowic Piotr
Z deszczu pod rynnę
Jak żyć z nadzorem finansowym? Instytucje zajmujące się nadzorem finansowym nigdzie nie cieszą się szczególną estymą. Owszem, wszyscy wiedzą, że są potrzebne, że bez aktywności ich pracowników nasze oszczędności i zainwestowane kapitały nie byłyby bezpieczne. Z drugiej strony bankierzy, pracownicy firm ubezpieczeniowych, osoby związane z domami maklerskimi itp. gdy tylko mogą, narzekają na surowość instytucji nadzorczych. I domagają się „większej elastyczności”. Do legendy przeszła wypowiedź premiera Wielkiej Brytanii Gordona Browna, który stwierdził, że regulacje prawne – a więc także
Śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu
Przy dużych projektach informatycznych bardziej potrzebne są renomowane kancelarie prawne niż programiści Informatycy znają powiedzenie „Śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu”. Oznacza ono, że jeśli do poprawnie działającego programu komputerowego wprowadzimy nieprawdziwe dane, po ich przetworzeniu otrzymamy fałszywe wyniki. To powiedzenie najlepiej oddaje też sytuację, w jakiej znalazły się wielkie i niezwykle kosztowne rządowe projekty, których celem jest budowa e-administracji w naszym kraju. Na razie wymiernymi sukcesami na tym polu może się
Meandry legislacji
Jaka jest różnica między oceną ryzyka kredytowego a oceną zdolności kredytowej? 29 października br. senacka Komisja Budżetu i Finansów Publicznych pochyliła się nad ustawą o zmianie ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym oraz niektórych innych ustaw. Wydawać by się mogło, że jeśli w ogóle dojdzie do dyskusji, to będzie ona wyjątkowo nudna. A tu odwrotnie, debata zrobiła się interesująca, ponieważ wyszły na jaw rzeczywiste motywy, którymi kierowali się autorzy nowelizacji. Gdy rządzący zamierzają zmienić prawo, zawsze







