Barcelona chce rozwodu

Barcelona chce rozwodu

We wrześniowym referendum Katalończycy zdecydują, czy oderwą się od Madrytu

Relacje między Katalonią a Madrytem napięte są od zawsze, ale czara goryczy przelała się, kiedy Trybunał Konstytucyjny Hiszpanii (na którego czele stał były członek rządzącej Partido Popular) ogłosił nieważność nowego statutu autonomicznego Katalonii z 2006 r. Statut poparły wszystkie ugrupowania oprócz Partii Ludowej. Został też poddany referendum.

W Katalonii, podobnie jak w Kraju Basków, również starającym się o niepodległość, przeważają poglądy lewicowe. W ostatnich wyborach tylko tam wygrało Podemos. W innych regionach na zmianę zwyciężają Partia Ludowa lub PSOE, czyli socjaliści (odpowiedzialni za politykę neoliberalną i uznani przez Katalończyków za część establishmentu).

– Małżeństwo z Hiszpanią to więcej polityki cięć dla satysfakcji unijnej Trojki i kosztem ludzi. To dalsze łupienie państwa poprzez zlecanie usług publicznych firmom powiązanym z rządem, kolegom i rodzinom – mówi Leia Lubet, 19-letnia aktywistka la CUP z wioski pod Barceloną.

Fakt, że Katalonia jest regionem najbogatszym, wynika z wysokiego uprzemysłowienia. Jednocześnie to uprzemysłowienie przyczyniło się do stworzenia silnych związków zawodowych i ruchów anarchistycznych, kultury protestu i oporu, kontrolowania władzy i uczestnictwa (np. w zgromadzeniach sąsiedzkich, licznych organizacjach obywatelskich oraz manifestacjach). Nie dziwi zatem, że w regionie o takich tradycjach nastroje separatystyczne nasilają się, kiedy rząd w Madrycie wprowadza la ley mordaza (prawo knebla), ograniczające prawo do zrzeszania się i pokojowych manifestacji, a także wprowadzające wysokie grzywny za filmowanie policjantów na służbie, odkąd zarejestrowano, jak łamią prawo i przejawiają nieuzasadnioną agresję.

– A nie chcecie mieć po prostu więcej pieniędzy? – pytam pracownika sklepu w Barcelonie. – Gdyby te pieniądze chociaż szły do ludzi… Ale one idą na ratowanie banków, które spowodowały kryzys. I równocześnie tnie się wydatki publiczne. Ja na banki nie mam ochoty pracować.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 9/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Kategorie Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy