Bohaterowie nowej generacji

Bohaterowie nowej generacji

Sprostowanie. W poprzednim felietonie („Fakty kłamią”) „popełnił się” tak poważny błąd druku, że muszę zacząć od sprostowania. Wydrukowano: „Po różnych próbach niezadowalających rządów demo-oligarchicznych władzę w Kijowie obejmuje…”. Nie obejmuje, lecz obejmie w przyszłości „koalicja narodowo-ludowa z nostalgikami UPA, czyli ukraińskim PiS-em na czele”. Ugrupowania kultywujące tradycję UPA należą do obozu „pomarańczowych”, nie do partii Janukowycza. Skąd wiem, że w przyszłości obejmie władzę? Napisałem: Cyganka mi wróżyła. Na Ukrainie po upadku komunizmu zapanowały rządy demokratyczno-oligarchiczne, podobnie jak w Rosji. I podobnie jak w Polsce, z tą różnicą, że u nas w tym mieszanym ustroju doza demokracji jest większa. Na razie.
Ukraińcy byli niezadowoleni z rządów prezydenta Kuczmy, szybko rozczarowali się panowaniem „pomarańczowych” i nic nie wskazuje na to, że rządy Janukowycza zdobędą powszechne poparcie. Można przewidywać, że do stałego niezadowolenia dołączy się zniecierpliwienie i zapotrzebowanie na jakiś radykalizm. Wolno tak wnioskować przez analogię z Polską. W Polsce zanim partia nacjonalistyczno-katolicka przejęła władzę, nacjonalizm już istniał jako ideologia panująca de facto. Na Ukrainie oprócz nacjonalizmu popularnego istnieje jeszcze nacjonalizm oficjalny, państwowy, a więc jego siła jest jeszcze większa niż w Polsce. Przyszłość jest zakryta przed śmiertelnikami, ale na pytanie, jaka partia na Ukrainie będzie miała największe szanse zaspokoić potrzebę radykalizmu zniecierpliwionych mas, można odpowiedzieć z dużym prawdopodobieństwem, że będzie to koalicja narodowo-ludowa, z nostalgikami z UPA na czele.
Panteon PiS-u. Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska posiadają doborową ekipę profesorów, którzy wykładają i objaśniają główne idee tych partii. Te objaśnienia nie są jednak zadowalające, czasami pozostaje po nich w głowach większy zamęt niż przedtem. Na czym polega tak zachwalany dziś patriotyzm odmienny od normalnego? Jak się ustrzec strasznej choroby relatywizmu? Jak odróżnić dobro od zła w polityce i historii? Najlepiej uczyć naród moralności i patriotyzmu na przykładach. Warszawiacy od pewnego już czasu wiedzą, że powinni czcić generała Dudajewa, który wprawdzie pokończył radzieckie szkoły oficerskie, co dobrą rekomendacją nie jest, ale jako dyktator Czeczenii, naszego kaukaskiego koalicjanta w walce z Rosją, tym samym jest też polskim bohaterem.
Rozeszła się wiadomość, że sławny szpieg amerykański, pułkownik Kukliński, ma zostać pośmiertnym polskim generałem. Tym nadzwyczajnym awansem Kukliński zostanie oficjalnie, przez najwyższy autorytet państwowy wskazany jako wzór do naśladowania dla wszystkich pułkowników w IV RP. Szpiedzy są zawsze potrzebni, podobnie jak artylerzyści czy saperzy, ale ze zrozumiałych powodów nagradza się ich po cichu. Jawna apologia szpiegów dokonała się dopiero w Związku Radzieckim. Ktoś może jeszcze wtrącić się z uściśleniem, że Kukliński szpiegował nie dla swojego kraju, lecz obcego, ale to nie trafi do przekonania, ponieważ apologeci Kuklińskiego nie rozróżniają realnych krajów, lecz tylko ustroje. Kukliński bohater, bo szpiegował komunizm na rzecz demokracji. Spotyka się jeszcze inną interpretację, mianowicie religijną, opartą na wierze w cuda. Ksiądz Ziemba, dominikanin, twierdzi, że Kukliński powinien być wyniesiony na ołtarze wojskowości, ponieważ „chciał ocalić Polskę przed atakiem atomowym” („Dziennik”).
Prezydent RP odsłonił w Zakopanem pomnik głośnego na Podhalu, chwiejnego politycznie bandyty, wielokrotnego mordercy Żydów, domniemanych komunistów i innych zwolenników władzy ludowej, a także ludzi przypadkowych. W ten sposób Ogień – Kuraś znalazł się w panteonie PiS-u i będzie służyć młodzieży szkolnej za wzór patriotyzmu.
Premier Kaczyński obsadza niektóre newralgiczne stanowiska w państwie bardzo szczególnymi ludźmi. Znajdziecie wśród nich i chuligana, i paranoika, i skończonego łajdaka. Ale te cechy, które postronnym obserwatorom rzucają się w oczy, z punktu widzenia premiera mogą nie mieć znaczenia albo być zaletami. Chodzi przecież o nic innego jak o rozbijanie „układów”, a do tego nikt tak dobrze się nie nadaje jak chuligan czy osobnik pozbawiony poczucia rzeczywistości. Władcy przeddemokratyczni z reguły, a demokratyczni często byli zmuszeni posługiwać się ludźmi tego pokroju. W bardzo dawnych czasach, ale co to znaczy dawnych dla polityki historycznej, nawet dostojnicy kościelni, kardynałowie i papieże zatrudniali osobników czy to zręcznie operujących sztyletem, czy biegłych w sporządzaniu trucizn, nie mówiąc już o niezbędności zdolnych i zimnych intrygantów. (Czytałem kiedyś w „Revue des Deux Mondes”, że w zasobach archiwalnych Watykanu można znaleźć recepty mikstur bardzo skutecznie i szybko trujących. Autor, były ambasador nazwiskiem bodajże Boisdeffre, radził skorzystać z tych recept przeciw dyktatorom, zamiast prowadzić „chirurgiczne bombardowania” ich krajów). Jednakże książęta, kardynałowie czy papieże nie dostawali takiego zawrotu głowy, żeby portrety morderców czy szpiegów albo jakichś egzotycznych dyktatorów wieszać na honorowych miejscach między świętymi lub stawiać im pomniki. Realna polityka może, choć nie musi doprowadzić rządzącego do stosowania niemoralnych środków, ale co on chce osiągnąć, wprowadzając postacie, które trudniły się mordem lub wsławiły zdradą, do panteonu bohaterów? Co jest celem takiego amoralizmu?

 

Wydanie: 35/2006

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy