Idealizm polityczny jest fałszywy

Idealizm polityczny jest fałszywy

Kim jest oczekujący na wyrok norweskiego sądu Anders Breivik: wielokrotnym zabójcą? To oczywiste. Wariatem? Tego nie można wykluczyć. Ideowym terrorystą? Nad tym trzeba się zastanowić.
Media od tego są mediami, żeby się zbyt dociekliwie w niuanse nie wdawać. Jednomyślnie Breivika potępiają i nie można odmówić im racji, tym razem są zgodne z poczuciem moralnym normalnych ludzi. Cień niewiary w tę jednomyślność pojawia się tylko dlatego, że te same media okazywały zrozumienie dla morderców, którzy napadli na szkołę w Biesłanie, na orkiestrę wojskową, na teatr moskiewski i wysadzili w powietrze bloki mieszkalne. Tamci mordercami byli tylko dla sądów, dla polskich gazet i stacji telewizyjnych byli bojownikami o świętą sprawę niepodległości Czeczenii. Nawet minister spraw zagranicznych wywodzący się z SLD winę rozkładał między owych „bojowników” a rząd rosyjski, który „nie rozwiązuje problemów”. O tym, do jakiego stopnia święta sprawa niepodległości usprawiedliwia morderstwa, należałoby osobno porozmawiać.
Anders Breivik uważa się oczywiście za bojownika. Jest on równie mocno przekonany o wielkości swojej sprawy jak talibowie, terroryści z Al-Kaidy, islamistyczni samobójcy poświęcający swoje jedno życie i wiele żywotów ludzi w ogóle niezainteresowanych ich manią. Dla jakiej sprawy Breivik poświęcił swoją wolność i życie 77 osób? Jego realna ojczyzna nie jest ujarzmiona. Żadna klasa społeczna w Norwegii nie żyje w nędzy i nie jest pogardzana. Ku czemu kieruje się idealizm, który on deklaruje?
Zarówno w Polsce, jak i w innych krajach widzimy ugrupowania młodych często ludzi skupiających się na zasadzie umiłowania dla podejrzanych tradycji i uwielbienia dla kiedyś pozornie wielkich, a później skompromitowanych autorytetów. Wydają książki w złym guście, mętne w treści i bezużyteczne, jeśli chodzi o kształcenie czy to intelektu, czy smaku. Interesujące wydaje mi się to, że Breivik nie pod każdym względem mógłby być umieszczony w takim ugrupowaniu. Autorytety intelektualne wybrał sobie spośród najwybitniejszych myślicieli liberalnych, takich jak John Locke, Adam Smith, John Stuart Mill czy George Orwell. Jego ojczyzna jest szlachetnie wyimaginowana; nie jest nią Norwegia, lecz upiększona historia Europy. Kocha on wielkich europejskich królów (nie tylko Ryszarda Lwie Serce, ale także Jana Sobieskiego), sławnych wodzów, geniuszy malarstwa, filozofii i nauki. Jeżeli jednak historię Europy zobaczyć realistycznie, sprowadzić do tego, co nie było w niej wielkie, jeżeli pamiętać, że jej codzienność wspaniała nie była, że zwycięscy wodzowie, koronowani lub nie, bywali też wielkimi łajdakami, że życie chłopów niewiele różniło się od życia bydląt, które hodowali, a szlachetna wiara chrześcijańska przez setki lat była wtłaczana do głów za pomocą wymyślnych metod przemocy fizycznej i psychicznej, to nostalgiczna wizja oczywiście na tyle osłabnie, że zabijać pod jej wpływem już się nie będzie miało odwagi ani chęci.
Bezpośrednim impulsem działań Breivika był napływ do Norwegii, Skandynawii i całej Europy Zachodniej ludności kulturowo i etnicznie nieeuropejskiej, która nie nosi w swoich umysłach pamięci o wielkości dziejów Europy, i nie z takim zamiarem przybyła, ażeby proces upadku zahamować i dawną wielkość Europy odtworzyć. Wprost przeciwnie, są to „barbarzyńcy”, mogący upadek tylko przyśpieszyć, a ich piątą kolumną jest europejska lewica.
Czyn Breivika świadczy o jego moralnej tępocie. On sam nie jest mniej ani więcej tępy niż wspomniani wyżej terroryści. Przyczyn, dla których on jest jednomyślnie potępiany, a dla tamtych wyszukuje się z ukrycia okoliczności łagodzących, nie trzeba szukać głęboko. Leżą one na powierzchni zjawisk. Oceny moralne w dziedzinie upolitycznionej zależą od tego, kto jest zabijany: wrogowie, pozorni wrogowie, przyjaciele, pozorni przyjaciele czy ludzie obojętni. Gdyby Brejwikajew był Kaukazczykiem i zabił 77 Rosjan, ocena jego czynu nie byłaby już w polskich mediach taka prosta.
Od dawna interesuje mnie proces kształtowania się idealizmu politycznego zachęcającego do mordów popełnianych na jednostkach, grupach ludzkich czy masach. Jeden z takich idealizmów polega na kulcie własnego narodu i idealizacji jego przeszłości. Tak ogólnie sformułowana opinia jest łatwa do przyjęcia również przez tych, przeciw którym w mojej intencji jest skierowana.
Idealiści, którzy aż zbrodni nie popełniają i poprzestają na fałszywie wyidealizowanej wizji swojego narodu, lub czarnej, zdiabolizowanej i oszczerczej mistyfikacji drugiego narodu, wyobrażają sobie, że są szlachetnymi niewiniątkami. Trzeba im przypominać, że fałsz przyjęty z takich lub innych powodów nie jest niewinny.
·
Idea narodowa, albo nacjonalizm, jeśli ktoś chce, zmieniła swój sens polityczny i moralny w ciągu XIX wieku, i dziś, w epoce globalizacji i masowej wędrówki ludów, powinna być rozważona w nowy sposób. Patetycznie i egzaltowanie narodowa pieśń: „Niemcy, Niemcy ponad wszystko” początkowo była wyrazem wolności i demokracji, zanim pod koniec wieku stała się hymnem szowinizmu. Podobną przemianę od idei, za którą może początkowo warto było umierać, do ideologii, która tylko zawadzała w urządzaniu życia społecznego, przeszły też inne nacjonalizmy.

Wydanie: 27/2012

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy