Bronisław Łagowski
Co kogo „kręci”
„Polska Ludowa kręci już tylko SLD” – głosi wielkimi literami tytuł artykułu w „Gazecie Wyborczej”. Co znaczy „kręci”, tego nie wiem, ale się domyślam. Wszyscy znudzili się Polską Ludową, ten temat nikogo nie obchodzi, jedynie SLD prowadzi politykę historyczną, Polskę Ludową stara się wybielać czy też koloryzować i bardzo się nią przejmuje. Na zdrowy rozum SLD tak powinien postępować, ale od początku postępuje inaczej. Działacze wywodzący się z PZPR, nieceniący takiego waloru jak
W czyim interesie?
Gdy Napoleon przyjechał do Warszawy, jego minister Talleyrand poinstruował go, jak ma przemówić do Polaków, żeby się podobać i zjednać ich sobie: potępiać Rosję i przypominać zwycięstwo Jana Sobieskiego pod Wiedniem. Zadziałało jak trzeba. Barack Obama też został dobrze przygotowany. Był cud nad Wisłą gospodarczy i pierwszeństwo w obaleniu komunizmu („iskra zmian w Europie przyszła z Polski”). Rosji też się dostało. Polacy są zrobieni z plasteliny i za pomocą pochlebstw można z nich ulepić, co się chce, gdy się jest
O generale Jaruzelskim
Wojciech Jaruzelski był Aleksandrem Wielopolskim, któremu się udało. Otto von Bismarck, późniejszy wielki kanclerz, który poznał Wielopolskiego w Petersburgu, był zadziwiony sukcesami, jakie Margrabia tam odniósł, i zarazem nimi zaniepokojony. Mówił, że Polacy powinni go wielbić za to, co dla nich zrobił, a tymczasem go nienawidzili i chcieli zabić. Jaruzelski przeprowadził swoje zamiary, bo miał wojsko, Margrabia swojego wojska nie miał.Jaruzelski nie mógł się uskarżać na brak uznania ze strony równych sobie. Wymienię kilku, których wypowiedzi akurat
Skomplikowane i proste
Przytoczę niedosłownie kilka akapitów z mojej książki „Pochwała politycznej bierności” (wydawca Sprawy Polityczne). Nie nowość.Spór na temat natury ludzkiej jest obciążony wieloma niejasnymi pojęciami i toczy się w warunkach zasadniczej metodologicznej nieokreśloności. Do czego się odwołać: do biologii, psychologii, historii, a może metafizyki? Mimo to trzeba przyznać, że nie jest to spór pozorny. Do odpowiedzi można dochodzić nie tylko przez bezpośrednie drążenie fenomenu ludzkiego, ale także poprzez wnikanie w naturę polityki.Polityka musi liczyć się ze stałą możliwością antagonizmów, w krańcowym wypadku
Wielka księga
Jeśli się chce mieć profesora Grzegorza Kołodkę, to trzeba go brać razem z jego ekscentrycznością. Bywał ekscentryczny jako student i później, a teraz, będąc międzynarodową powagą naukową, wydał książkę o objętości biblijnej – 1279 stron. Tytuł dużo mówi, o czym ona jest: „Grzegorz W. Kołodko i ćwierćwiecze transformacji”. W przeważającej części składa się z pism byłego ministra finansów o różnym charakterze: artykułów naukowych, programów polityki gospodarczej i reform, a także tekstów publicystycznych. Dzieło
Polska misja na Wschodzie
Co widać, a czego nie widać? – zastanawiał się Fryderyk Bastiat, opisując, jak działa gospodarka rynkowa. Widać, że w ciągu dwudziestu paru lat w Polsce wzrosła konsumpcja – prawie cały czas po wojnie wzrastała, ale nie tak skokowo, dostęp do towarów stał się łatwiejszy i nie wymaga poniżających zachowań, samochody stały się towarem codziennego i powszechnego użytku i one są przede wszystkim tym, co widać; przy biednych nawet domostwach wiejskich widzi się często po dwa, trzy samochody nie byle
Polska prawda
Roman Ingarden był znakomitym filozofem ze szkoły – uwaga, schody dla języka – fenomenologicznej. Jego uczniowie pośredni i bezpośredni urządzili rocznicowe spotkanie. Najdłuższe i najuważniej, podobno, słuchane przemówienie miał zaproszony na tę uroczystość funkcjonariusz IPN. Przedstawił materiały z archiwum SB, trochę się tego uzbierało. Ingardena znałem, pisałem o nim, był to człowiek jak najdalszy od zajmowania stanowiska w sprawach politycznych, ale jednak z domu czasem wychodził, nierzadko z pieskiem, bywało, że po bułki albo na zwykły spacerek,
Wrogie podziały
Sprawa Krymu nie stanowi momentu zwrotnego w stosunkach amerykańsko-rosyjskich. Zaczęły one przybierać zły kierunek wkrótce po rozpadzie bloku radzieckiego. Gorbaczow sobie wyobrażał, że skoro poczynił Ameryce ważne ustępstwa w sprawie ograniczenia zbrojeń, zgodził się na zburzenie muru berlińskiego i zjednoczenie Niemiec, u siebie komunizm zastąpił „uniwersalnym humanizmem”, jednym słowem, uwolnił świat od zmory „imperium zła”, to może być pewnym, że Ameryka ze swoim NATO stanie się przyjazna nowej Rosji i nie przesunie swoich baz
Sewastopol i Wilno
Rząd węgierski oznajmił, że w sporze o Krym „nie jest stroną”. Podpisuję się pod tym stanowiskiem, mnie także jest obojętne, czy Krym będzie należał do Rosji, Ukrainy, czy po dwóch wiekach wróci do Turcji. Polscy politycy i dziennikarze fanatycznie obstają przy Krymie ukraińskim i planują wielkie zakupy wszelkiego rodzaju broni u Amerykanów, aby mieć czym w razie czego wspierać Ukrainę w wojnie z Rosją. Najgłośniej też ze wszystkich ludzi na świecie nawołują do obłożenia Rosji najsurowszymi sankcjami. Premier
Zawrót głowy od sukcesów
Szef rządu nie bez powodu podał do wierzenia, że polska polityka wschodnia odniosła sukces, a jeśli czegoś zaniedbano, to zbrojeń, co od dziś zaczynamy naprawiać. Kijowski Majdan był sukcesem, wielkim zwycięstwem sprawy europejskiej. Przyciągnięcie uwagi Europy Zachodniej do Ukrainy – sukces. Sankcje przeciw Rosji, jakkolwiek niewystarczające – także sukces. Ameryka przysłała samoloty i żołnierzy – od dawna upragniony sukces, tym milszy, że obiecują więcej. Potwierdziło się, że Stany Zjednoczone w swojej strategii dotyczącej Ukrainy






