Jan Widacki

Powrót na stronę główną
Felietony Jan Widacki

Hipokrates a wypisywanie recept

Tak się złożyło, że miałem ostatnio kilka wizyt w gabinetach lekarskich. Przychodnie funkcjonują normalnie, lekarze normalnie wypisują recepty, nic się nie dzieje. Nikt się nie oflagował, nie wygląda też na to, by ktoś rozpoczął protestacyjną głodówkę. Nawet przy mnie lekarka dopijała kawę. Tymczasem z telewizji i gazet można się dowiedzieć, że trwa protest lekarzy. Napawa to troską ministra zdrowia i nową panią prezes NFZ. Ale największą troską napawa to dziennikarzy i polityków. Działacze lekarskich związków zawodowych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Dwa zabobony

Jeden z największych polskich filozofów XX w., także logik i historyk logiki, swego czasu rektor Uniwersytetu we Fryburgu, dominikanin Józef Maria Bocheński (1902-1995) wydał w latach 80. książkę „Sto zabobonów”. Powstawała w Szwajcarii, jej pierwsze polskie wydanie było samizdatem. Dopiero po 1989 r. ukazała się w Polsce legalnie. Jak długo była dostępna tylko w tzw. drugim obiegu, jako wspomniany samizdat, była bardzo popularna w kręgach intelektualnych czy, szerzej, wśród inteligencji. „Sto

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Pasmo nieszczęść samych

W kraju, gdzie mecz piłkarskiej reprezentacji przeżywany jest niemal jak powstanie narodowe, smutek klęski jest z natury rzeczy ogromny. Nasi „nie wyszli z grupy”, odpadli z dalszych rozgrywek w Euro 2012. Aż dziw bierze, że prezydent nie ogłosił żałoby narodowej. Dla innych nacji zawody sportowe to rozrywka i zabawa. Ale nie dla nas! Dla nas to bój o honor narodowy. Potrafią wesoło się bawić kibice Irlandii, choć ich drużyna dostała lanie i też została wyeliminowana

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Wojna polsko-ruska pod biało-czerwonym szalikiem

Najpierw przez całe tygodnie media i politycy rozważali, jak zachowają się „ruscy kibole” w Warszawie. Roztaczano różne fantastyczne wizje, zgadywano, co będą mieli napisane na koszulkach, jakie będą mieć czapki na głowach i co będą krzyczeć. Sugerowano konieczność zmiany miejsca zakwaterowania ekipy rosyjskiej, bo hotel Bristol stoi za blisko obszaru, gdzie Jarosław Kaczyński lubi palić znicze. Krótko mówiąc, zrobiono wiele, aby z meczu piłkarskiego Polska-Rosja uczynić wydarzenie polityczne. Zrobiono wiele i nawet

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Euro a sprawa polska

Dawniej, w mrocznych czasach komuny, zwycięstwo nad piłkarzami ZSRR było na wagę pokonania bolszewików pod Radzyminem. Gerard Cieślik, gdy w 1957 r. strzelił Sowietom dwa gole, urósł do rangi bohatera narodowego. Nawet najprawdziwszym Polakom nie przyszło do głowy, by mu wypominać osobistą służbę w Wehrmachcie, choć było to zaledwie 12 lat po wojnie. A przecież jeszcze pół wieku później przypomnienie Donaldowi Tuskowi służby w Wehrmachcie jego dziadka zaważyło na wynikach wyborów prezydenckich. Przeżywać na stadionie patriotyczne nastroje nam wolno.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Euro spoko, czyli treuga Dei po polsku

Zbliża się czas Euro 2012. Igrzyska potrwają kilka tygodni, zostaną po nich ogromne stadiony z równie ogromnymi kosztami utrzymania. Zostaną drogi i autostrady – niezupełnie wykończone, ale zawsze. Teraz wygląda na to, że te drogi nie były tak ważne, bo kibice będą się przemieszczać głównie samolotami i koleją. Nie wiem, czy to dobrze, bo okazuje się, że pociągi u nas jeżdżą tylko jednym torem, w dodatku czasem równocześnie, i to w przeciwnych kierunkach. Min. Nowak, choć minę ma coraz bardziej zatroskaną i tak jakby myślącą,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Futbolowa polityka wschodnia

Obawiam się, że nasze rozeznanie w sprawach ukraińskich jest dość słabe. Co więcej, wygląda na to, że również słabo orientujemy się w planach dużych państw Unii względem Ukrainy i że nikt nie tylko nie konsultował z nami tych planów, choć mamy ambicję bycia rozgrywającym w unijnej polityce wschodniej, ale nawet nas o nich nie poinformował. Najpierw niesłychanie ukochaliśmy miłością platoniczną Wiktora Juszczenkę i jego wierną druhnę z czasów pomarańczowej rewolucji, piękną Julię Tymoszenko. To, że nie mogła ona wjechać do Rosji,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Oddawanie pola

Socjolodzy i politolodzy stwierdzają, że dla znacznej liczby Polaków, zwłaszcza żyjących na wsi i w małych miasteczkach oraz słabiej wykształconych, punktem odniesienia, na którym budują swoją tożsamość, jest nie państwo, ale Kościół. Amerykanie kochają Stany Zjednoczone, szanują aż do przesady konstytucję obowiązującą od ponad 200 lat, są dumni z demokracji. Francuzi za wartość uznają republikę. Polacy swojego państwa nie lubią, nie mają do niego zaufania, nie szanują go. Dla Amerykanów, bez względu na to, na kogo głosowali, po wyborach prezydent Stanów Zjednoczonych jest ich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Największa kompromitacja organów ścigania w III RP

Ostatnie rewelacje policji i prokuratury w sprawie zabójstwa Marka Papały to coś znacznie więcej niż zwrot w śledztwie. Pokazują one po raz kolejny fatalną kondycję polskich organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Oto okazuje się, że byłego szefa polskiej policji zastrzelił zwykły rabuś, niemający nawet pojęcia, że strzela do generała policji. Do tej prawdy organy ścigania doszły po 14 latach śledztwa! Część odbiorców tej rewelacyjnej informacji zaczyna się zastanawiać: jak to, przecież proces zabójców

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Dwie Polski

W ubiegłym tygodniu, równocześnie w Krakowie i w Warszawie, odbyły się dwie, jakże różne uroczystości. W Warszawie 85. urodziny Tadeusza Mazowieckiego. W Krakowie obchodzono drugą rocznicę pogrzebu prezydenckiej pary. Kiedyś złośliwy Jan Sztaudynger pisał: „Co lubi każdy Galileusz? – dwie rzeczy: cudzy pogrzeb, własny jubileusz”. Chodziło oczywiście nie o Galileusza ofiarę inkwizycji, ale o mieszkańca Galicji. No to mieszkańcy Galicji mieli teraz do wyboru: jubileusz Tadeusza Mazowieckiego w Warszawie lub drugą rocznicę pogrzebu Państwa

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.