Jerzy Domański

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

Walkower sprzyja miernotom

Zaciśnij zęby i idź. Tak odpowiadam na pytanie, co zrobić w najbliższą niedzielę. Z wielu możliwości ta ciągle wydaje mi się najsensowniejsza. Myślę tak, choć politycy decydujący o partyjnych listach robią wszystko, by preferować swoich, i pozostają głusi i ślepi na argumenty, że ich faworyci nie tylko są nic niewarci, ale wręcz im szkodzą. Szkodzą ich partiom. Ale pal to licho, bo przecież nikt nie będzie żałował, jeśli rozpadnie się kolejny chory twór opanowany przez cyników traktujących państwo jak krowę do wydojenia. Niestety, szkody są znacznie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Pogrywanie kobietami

Nie wiadomo, co bardziej irytuje w tej kampanii, która ma wyłonić nową reprezentację Polski w Parlamencie Europejskim. Nową – to oczywiście pojęcie umowne, bo główne przyczółki, czyli jedynki w miejscach, gdzie partie mają największe poparcie, poobsadzali obecni europosłowie. Czy gorsze jest to, że kampania jest niemrawa, bez polotu i dynamiki, nawet ze strony najbardziej zainteresowanych, którzy chyba większość energii zużyli na przekonanie partyjnych liderów, by dali im owe jedynki tam, gdzie szanse są największe. Dostali te preferencyjne miejsca i czekają, aż im partie zrobią

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Czytajcie Go uważniej

Miał niezwykłe poczucie humoru i spory dystans do tego, co robił. W czasie pierwszego spotkania z dziennikarzami „Przeglądu” Tadeusz Różewicz zapytał nas, czy wiemy, że jest autorem jedynego poematu w literaturze europejskiej o wściekłych krowach i o wołowinie? Ten poemat – „recycling” – ukazał się w tomie „Zawsze fragment, recycling” wydanym przez Wydawnictwo Dolnośląskie. A mięso skojarzyło Mu się z sytuacją na ówczesnym rynku wydawniczym, gdy właścicielami pism stawali się posiadacze ferm kurzych.Spotkanie we Wrocławiu w grudniu 2000 r. miało dla

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Twarze eurokandydatów

Mózg boksera Adamka i twarz Ziobry, czy może odwrotnie, to pomysł, z jakim Ziobro chce się znowu dostać do Parlamentu Europejskiego. Można oczywiście z tego się śmiać. Podobnie jak można się pośmiać z okładki tygodnika „Angora”, na której niemiłosiernie poobijany Tomasz Adamek mówi, że też chce być polską twarzą w Brukseli.Ale majowe wybory coraz dalsze są od radosnej atmosfery i nawet kolejne wygłupy tego nie zmienią. Bo dość niespodziewanie zmienia się nam sytuacja w Europie. I to zmienia w przyśpieszonym tempie.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Pytanie na święta

Mało co mnie tak irytuje jak nadużywanie słów, że państwo zawiodło. Celują w tym zwłaszcza politycy i dziennikarze. Nie znajduję dla takiej postawy innego wytłumaczenia jak lenistwo umysłowe autorów tych uproszczonych wypowiedzi. Na pytania o to, dlaczego znowu chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle, słyszymy, że państwo zawiodło. Jakiż piękny parawan z dramatycznych słów. Parawan, za którym kryje się przecież nie państwo polskie, ale różnego typu nieudacznicy, lenie i bałaganiarze czy zwykli kunktatorzy. Zatrudniani najczęściej po kumotersku w ramach

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Przepraszam za Pocztę Polską

Zacznę od przeprosin. Serdecznie przepraszam tych Czytelników, którzy zaufali naszym apelom i wykupili prenumeratę tygodnika. Przepraszam za to, że żyjemy w kraju, w którym tylko wydawca ma obowiązki. W kraju, w którym chcąc dotrzeć do Czytelników, mogę wybierać między dżumą a cholerą. Czyli między Pocztą Polską a InPostem. Próbowaliśmy z InPostem i to doświadczenie było tragiczne. Bałagan, jaki towarzyszył prenumeracie tygodnika, był wprost niewyobrażalny. Podpisaliśmy więc umowę z Pocztą Polską, przedsiębiorstwem użyteczności publicznej (sic!). Umowę, która w praktyce jest jednostronnym dyktatem ze strony Poczty.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Heros i roszczeniowcy

To nie był krzepiący widok. Premier Tusk pod koniec nocnego spotkania z rodzicami niepełnosprawnych dzieci koczującymi w Sejmie wyglądał jak mocno trafiony bokser. I to trafiony niespodziewanie dla siebie przez małego, słabego, wydawać by się mogło, rywala. Premier szedł na rozmowy jak po sukces i gdy je zaczął, był jeszcze bardzo silnym liderem. Ale gdy po dramatycznej rozmowie wychodził z gmachu na Wiejskiej, był już tylko politykiem w dużych opałach. Na własne zresztą życzenie. Machina administracyjna, którą Tusk sam zmontował przez sześć lat

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Pogrywanie z najsłabszymi

Jakim trzeba być bucem i prymitywnym chamem, by jak ważny polityk PO dopatrywać się w protestach rodziców i opiekunów dzieci niepełnosprawnych knowań politycznych. Państwo rządzone przez partię prawicową, skutecznie zasysającą polityków lewicowych, abdykowało wobec wszystkich najsłabszych grup społecznych. Nawet już nie jestem ciekaw, jak się czują politycy kiedyś lewicowi, którzy poszli do PO w zamian za intratne posady. Bo jak można się czuć, przechodząc obok koczujących w Sejmie rodziców i opiekunów dzieci niepełnosprawnych? Albo tłumacząc w mediach,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Od Pinocheta do PO

Nie bez powodu mówi się, że w polskiej polityce wszystko jest możliwe. Bo jeśli jakiś poseł się nie upije, to nawymyśla policjantom. Albo okradnie własną firmę czy zatrudni rodzinę bądź kumpli. Powtarza się to u nas jak pory roku. I reakcja na te ekscesy też się powtarza. Z niedawnej przecież historii wiemy, że partia rządząca kończy się, gdy prawie codziennie jej działacze są wymieniani z imienia i pierwszej litery nazwiska. A od paru tygodni ktoś, kto śledzi media lokalne, wie, że nie było dnia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Bezradni krzykacze

I znowu się okazało, że w polityce krzyk jest wyłącznie oznaką słabości. Albo bezradności? A może zamaskowaną formą słabości? Co i tak zresztą na to samo wychodzi. Nie dość, że niczego tym sposobem się nie osiągnie, to jeszcze można wpaść w większe tarapaty. Wie to chyba każdy, kto próbował krzykiem rozwiązywać realne problemy. Zastanawiam się więc, dlaczego skoro wszyscy o tym wiedzą, politycy krzyczą jak najęci. Wydarzenia wokół Ukrainy wymagają od wszystkich, którzy je komentują, by używali najpierw głowy, a później emocji.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.