Czytajcie Go uważniej

Czytajcie Go uważniej

Miał niezwykłe poczucie humoru i spory dystans do tego, co robił. W czasie pierwszego spotkania z dziennikarzami „Przeglądu” Tadeusz Różewicz zapytał nas, czy wiemy, że jest autorem jedynego poematu w literaturze europejskiej o wściekłych krowach i o wołowinie? Ten poemat – „recycling” – ukazał się w tomie „Zawsze fragment, recycling” wydanym przez Wydawnictwo Dolnośląskie. A mięso skojarzyło Mu się z sytuacją na ówczesnym rynku wydawniczym, gdy właścicielami pism stawali się posiadacze ferm kurzych.
Spotkanie we Wrocławiu w grudniu 2000 r. miało dla nas bardzo podniosły charakter. Pojechaliśmy do Różewicza z pierwszą Busolą, nagrodą, którą zaczynaliśmy w „Przeglądzie” przyznawać ludziom będącym dla nas, często zagubionych we współczesnym świecie, pełnym zamętu i chaosu, przewodnikami i autorytetami. Busola dla Tadeusza Różewicza miała dedykację „za najwyższej próby twórczość literacką, o wielkich walorach moralnych”. Przyjął naszą nagrodę, bo, jak powiedział, zna i czyta „Przegląd”. Życzył nam, by tygodnik się rozwijał, bo jest potrzebny. Zapamiętałem wówczas jeszcze jeden wątek rozmowy. Różewicz powiedział, że dla niego największą nagrodą jest zawsze, gdy czyta się go uważnie. Niestety, „nigdy nie odczytano uważnie mojej sztuki »Do piachu«. Stąd od lat nieporozumienia. Nie odczytano też uważnie »Białego małżeństwa«”.
Dziś, gdy lista utworów tego wybitnego poety, dramaturga, prozaika i eseisty jest już, niestety, zamknięta, ten apel Twórcy o uważne czytanie pozostaje aktualny. Tym bardziej że tak uzdolnieni i niezwykle wszechstronni artyści jak Różewicz na pokolenia pozostaną elitą artystyczną i intelektualną.
Na Busoli nie zakończyły się kontakty redakcji z Poetą. Mieliśmy parokrotnie zaszczyt drukować jako pierwsi Jego wiersze. Sam miałem okazję słyszeć, jak z pewnych naszych tekstów ironicznie sobie pokpiwa, inne zaś podawał za przykład, choć nigdy nie byłem pewien, czy z nich też sobie nie żartuje. Obiecywany dłuższy wywiad, który miałem zrobić w czasie Jego pobytu w Warszawie, odkładał, mówiąc, że jeszcze się spotkamy. A na szybko to ma dla nas wiersz. Uważałem zresztą, że zawracanie Mu głowy wywiadem jest nadużyciem i marnowaniem czasu tak niezwykłego człowieka i tak utalentowanego pisarza. Wystarczyło spojrzeć na Jego pogodną, choć bardzo skupioną twarz. I uważne, trochę kpiące spojrzenie, by wiedzieć, że do Tadeusza Różewicza można iść tylko z najważniejszymi sprawami. A czy było coś ważniejszego od Jego twórczości?

Wydanie: 19/2014

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy