Jerzy Domański

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

Powolne młyny sprawiedliwości

Ci dwaj nie wierzą w żadne sądy ani trybunały. Chyba że to byłyby ich sądy i ich trybunały. Dla Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry takie myślenie to oczywista oczywistość. Gdy z pomocą prokuratury i służb polowali na przeciwników politycznych, to działali przecież w imię prawa i sprawiedliwości. Ale gdy teraz próbuje się ich rozliczać z ówczesnych uczynków, krzyczą o dintojrze, zemście, grze politycznej, odgrzewanych kotletach i eliminowaniu oponentów. Nic nowego. Taka obrona przez atak to u nich tradycja. I chyba nikt się nie spodziewał po tych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Zachęta do zmian

Gdy w ubiegłym tygodniu uderzyłem w dzwon, by zaapelować do Czytelników o refleksję nad przyszłością „Przeglądu”, nie spodziewałem się, że aż tylu z Państwa tak emocjonalnie zareaguje na mój tekst. Nie ma co kryć, że bardzo dużo było w tych głosach obaw o los tygodnika i pytań, jak zamierzamy działać, by sprostać twardym regułom rynku. Ale – co dla nas najważniejsze – jeszcze więcej było bardzo konkretnych pytań o redakcyjne oczekiwania i potrzeby. Widać, że nasi Czytelnicy twardo chodzą po ziemi i wiedzą, że dobry produkt wymaga i sporych nakładów, i zbiorowego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Sami nie damy rady

Staram się nie zawracać Czytelnikom głowy sprawami redakcyjnymi, ale bywają takie momenty, że trzeba. Po prawie 13 latach wydawania „Przeglądu” w taki sposób, jak to robią inni wydawcy tygodników, czyli poprzez spółkę, doszliśmy do wniosku, że takie działanie nie ma już sensu. Po co mamy się ścigać z konkurencją zagranicznych koncernów czy grup kapitałowych, które traktują prasę jak każdy inny towar? I kierują się w związku z tym wyłącznie jednym kryterium. Zyskiem. Gdy jest dobra sprzedaż, a zwłaszcza gdy gazeta

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Sponiewierany zawód

Media od zawsze rywalizowały ze sobą. Taka jest przecież ich natura. I po to rodzą się w różnych głowach ciągle nowe pomysły, by ucieszyć zmieniające się gusta. Zmienia się klient, więc w warunkach rynkowych muszą się zmieniać media. Gdyby nie było zapotrzebowania ze strony ludzi, nie byłoby przecież tego całego tabloidowego badziewia. Ktoś takie rzeczy wydaje, bo na nich dobrze zarabia. I tylko dlatego. A deklaracje o wartościach, które rzekomo przyświecają ich wydawcom, są żartem. Łatwo jest psuć nasz rynek

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Opozycja z trotylu

Dużo groźniejsze od błędów są brudne intencje tych, którzy je popełnili. Nasz gatunek jest bowiem tak bardzo omylny, że nie da się żyć bez wyrozumiałości wobec tych, których błędy komplikują nam życie. Jeżeli nie mieli złych intencji, trudno ich nękać. Trzeba uznać, że chcieli dobrze, nawet jeśli wyszło marnie.A co, jeśli zamiast dobrych chęci od początku są cynicznie zaprogramowane cele? Jeśli ktoś mówi: szukam prawdy, ale myśli wyłącznie o tym, co zrobić, by działanie przyniosło mu korzyść? Polityczną, medialną

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Naród chciał Bońka. I ma

Smakowity musi być ten piłkarski tort, skoro aż pięciu chętnych zamierzało usiąść przy biurku prezesa PZPN. Z wyborów, które powinny być wewnętrzną sprawą PZPN i działaczy wybranych z zachowaniem wszelkich demokratycznych procedur, czego może temu związkowi pozazdrościć każda polska partia polityczna, zrobiła się ogólnonarodowa bitwa. Z politykami i mediami w rolach głównych. Podobną sytuację mieliśmy kilka lat temu, gdy wybierano trenera reprezentacji. Zamiast zatrudnić sprawdzonego fachowca, władze PZPN

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

„Miś” na prezesa

No i znowu mamy coś z „Misia”. Tym razem z deszczem i dachem w rolach głównych. Możemy więc zaśpiewać „Łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu” na cześć klubu bardzo ważnych osób, które nie mogły się dogadać, czy rozwinąć dach nad Stadionem Narodowym czy nie. Później zaśpiewamy na cześć tych, którzy podjęli decyzję o wydaniu pieniędzy na dach tak ułomny, że szkodzi mu prawie wszystko, co przynosi pogoda w Polsce. A najgłośniej trzeba by zaśpiewać ku chwale tych, którzy za budowę Stadionu Narodowego już wzięli ogromne

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Pogonić diabła

Tego można było się spodziewać. W kraju, gdzie robienie ludziom piekła za życia nie jest czymś wyjątkowym, pojawić się musiała grupa polityków, którzy spróbują pokazaćPolkom, że prawdziwe piekło dopiero je czeka. Szanse na to, by w życie weszła propozycja partii Ziobry, wsparta przez PiS i PSL oraz dużą grupę posłów PO, nie są duże, ale szokuje bezczelność, z jaką lansuje się niezwykle restrykcyjną ustawę. Ustawę, która zakazuje aborcji nawet wtedy, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Kto się szybciej obudzi?

Gdy lider związkowy z „Solidarności” mówi do tłumu ludzi, że polska bieda jest sierotą, to jednocześnie wysyła im komunikat, że jest gotów złapać za gardło tych, którzy podejmują krzywdzące ich decyzje. Związkowcy często tak mówią, ale są zbyt słabi, by mieć realny wpływ na decyzje władzy. Co innego, gdy łączą się w swych żądaniach z politykami i mediami. Tak jak w czasie manifestacji warszawskiej. Bo niezależnie od tego, jak bardzo ten triumwirat nie podoba się obozowi władzy i jego przybudówkom, stanowi dla tego obozu bardzo

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Zawodowi żałobnicy

Dolewano do tego dzbana i dolewano. Aż się wylało to, co nie powinno. Minęło dwa i pół roku od katastrofy smoleńskiej i zamiast refleksji mamy histerię z ekshumacjami. A zamiast sprawnego wdrożenia procedur, które uniemożliwiłyby powtórną tragedię, rozwiązanie pułku wożącego najważniejsze osoby w państwie i awans o jedną gwiazdkę generała dla dowódcy BOR. To są kpiny. Gdyby w Sejmie była sprawniejsza opozycja, toby się zajęła rozliczaniem tych działań rządu, których ciągle nie podjęto. Byłoby o czym mówić choćby po niedawnym locie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.