Jerzy Domański
Strachy i straszaki
Gdyby polskich biskupów i księży zapytać, o którym polityku najczęściej myślą, obserwując awantury o krzyż, mogłoby się okazać, że wcale nie jest nim Jarosław Kaczyński. Jemu towarzyszy bardziej zgrzytanie zębami. A prawdziwie gorące emocje wywołuje José Luis Rodriguez Zapatero. Nazwisko hiszpańskiego premiera od kilku dni jest wymieniane przez hierarchów zdecydowanie częściej. Choć w tonacji jednoznacznie krytycznej. Jako straszak przed podstępnie zbliżającym się do Polski zapateryzmem. Forpocztą tego nieszczęścia, które spadnie na kraj i naród, są oni.
A zza krzyża wyjrzał diabeł
Awantura przed Pałacem Prezydenckim przyniesie plon, o jakim fanatycznym obrońcom krzyża nawet się nie śniło. Przepychanki oglądane przez miliony telewidzów niejednego z nich przymusiły do zastanowienia się nad stanem relacji państwa i Kościoła. A jest się nad czym zastanawiać. Jakim państwem jest dziś Polska? Jeszcze państwem prawa czy już wyznaniowym? Czy nasza konstytucja, która mówi o świeckim państwie i o rozdziale tych instytucji, jest już tylko martwym zapisem? Pytają o to nie tylko ludzie niewierzący czy wyznawcy innych religii poza katolicką. Pytają
Prezydent z kredytem zaufania
Miliardy kibiców mundialu oglądały mecze w RPA. I miliardy typowały wyniki. A kto był w tym najlepszy? Kto najtrafniej wytypował zwycięzców? Nikt z branży. Superekspertem okazała się niemiecka ośmiornica, która przewidziała wszystkie wyniki drużyny Podolskiego. W Polsce nie trzeba było ośmiornicy, by przewidzieć wynik wyborów. Zgodnie z oczekiwaniami prezydentem został Bronisław Komorowski. Był faworytem i wygrał wyraźnie. Milion głosów przewagi musi robić wrażenie. Na wszystkich. Poza PiS, które też odtrąbiło zwycięstwo. To taki
Lewica pożądana
Nerwowa końcówka wyborów prezydenckich miała też plusy. Wymusiła bowiem na wielu osobach jasne opowiedzenie się po stronie któregoś z kandydatów. Osoby publiczne, choć nie tylko one, były pytane, na kogo zagłosują i dlaczego. A że obozy polityczne po prawej stronie są dość stabilne i mocno okopane w swoich poglądach, języczkiem u wagi stały się głosy lewicy. Wszystkiego jednak można się było spodziewać, tylko nie tego, jak o lewicę zabiegał Jarosław Kaczyński, który zupełnie zapomniał o bolesnej, szczególnie dla lewicy,
Głos na Komorowskiego
Czy po prezydencie politycznie stronniczym, a ideologicznie zacietrzewionym aż po granice śmieszności, człowieku nieufnym wobec większości własnego społeczeństwa i największych sąsiadów, którego fobie i dąsy sprawiły, że Polska długo marnowała to, co mamy najcenniejsze, nastąpi powtórka z historii? Czy kapitał ludzkiej energii i potężny zastrzyk rozwojowy, jaki dostajemy po wejściu do Unii Europejskiej, znowu będzie marnowany? Gdyby nie postawa Lecha i Jarosława Kaczyńskich, nasz kraj byłby dziś w znacznie lepszym położeniu. Bo ileż razy w ciągu pięciu lat prezydentury Lecha Kaczyńskiego
Zabrałeś serce moje
Ileż się trzeba natrudzić, by ocieplić kandydata! Chodzi oczywiście o sezonową, bo wyborczą modę na ocieplanie wizerunków polityków. Także, a może przede wszystkim tych, o których nawet bliscy współpracownicy mówią, że są drewniani jak noga od stołu. A jako tacy mimo swojej siermiężnej autentyczności są po prostu niewybieralni. Wydawać by się więc mogło, że brak talentu w naturalny sposób eliminuje takie osoby z gry o najwyższe stawki w polityce. Ale gdzież tam! Przecież takich polityków napędza coś innego. Ponadprzeciętna ambicja i równie
Media publiczne w kleszczach polityków
Jestem zdecydowanym obrońcą mediów publicznych. Choć oczywiście nie takich, jakie po 2005 r. zafundowali nam PiS, Samoobrona, LPR i Lech Kaczyński. Prawie pięć lat rządów ludzi powoływanych i odwoływanych z szybkością karuzeli przez te środowiska polityczne doprowadziło media publiczne do stanu przedagonalnego. Do prawie całkowitej zapaści programowej i finansowej. Gdyby tym ciągle zmieniającym się nieudacznikom powierzyć jakąkolwiek firmę, to jej los byłby równie tragiczny jak los TVP i Polskiego Radia. Bezkarna anonimowość różnych pociągaczy
Więcej wiemy, mniej rozumiemy
Samolotami latają nie stopnie wojskowe ani szarże, ale zwykli ludzie. Tak zwykli i śmiertelni, że jak złamią żelazne procedury, to żadna funkcja i godność nie jest w stanie ich uratować. Ujawnienie zapisów z czarnych skrzynek samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem, zostało wymuszone na władzach przez presję części mediów i polityków. Tych samych, którzy nawet po lekturze tych zapisów i tak żadnej racjonalnej wersji wydarzeń na pokładzie Tu-154 nigdy nie uznają. Środowiska lubujące się w tworzeniu najbardziej absurdalnych hipotez nie robią przecież tego
Kto pójdzie drogą „Timesa”?
Można oczywiście z tego żartować, ale nieszczęścia faktycznie zdają się chodzić parami albo nawet stadami. Przynajmniej u nas. Jakby mało było tragicznej katastrofy pod Smoleńskiem i trwającej jeszcze wielkiej powodzi, do coraz większej grupy firm, zwłaszcza małych, puka kryzys. Jeszcze bez związku z powodzią, bo mający korzenie w sytuacji i wydarzeniach w USA i Unii Europejskiej. Ale jest coraz bardziej widoczny i niechybnie w wyniku strat powodziowych będzie coraz głębszy i bardziej dotkliwy. Znam oczywiście oficjalne wyniki i wskaźniki.
POMÓŻMY POWODZIANOM – liczy się każdy dar
Komunikaty o stanie wód i zapowiedzi kolejnych opadów deszczu to główny temat rozmów we wszystkich polskich domach. Niestety, kolejne dni nie przynoszą dobrych wiadomości. Tysiące rodzin stało się ofiarami wielkiej powodzi. Wiele straciło dorobek całego życia. Zszokowani i bezradni czekają na pomoc. Na każdą formę pomocy. I solidarności w nieszczęściu. Straty w skali kraju już są ogromne, a do opanowania sytuacji jeszcze daleko. Skutki powodzi są bowiem nieprzewidywalne. Tereny zalane czeka długi proces naprawiania szkód.






