Jerzy Domański
Dopaść piekarza
Ile chleba i bułek będzie jeszcze musiał wypiec i sprzedać Waldemar Gronowski, piekarz z Legnicy, by zapłacić ponad 180 tys. zaległego podatku VAT? Będzie płacił, bo taki jest ostateczny wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego. Będzie płacił, bo zamiast udawać, że niczego nie widzi i nie słyszy, przekazywał za darmo pieczywo do kościelnych stołówek charytatywnych, do Towarzystwa Przyjaciół Dzieci czy do ochotniczych hufców pracy. A przecież nie miałby żadnych problemów, gdyby wzorem hipermarketów niszczył żywność dobiegającą terminu ważności. Co mu z tych darowizn
Jest prawda czasu i prawda ekranu
Nie przyjąłem zaproszenia do debaty po projekcji filmu Kaczmarka i Brauna o gen. Jaruzelskim w Programie 1 TVP. Uznałem bowiem, że nie jest możliwa sensowna rozmowa o filmie, który przez wiele dni, od rana do nocy, był namolnie reklamowany jako dokument. Widziałem ten produkt wcześniej i nazywanie go dokumentem uważam za bezczelne nadużycie, jak też za obrazę dla dziesiątków wybitnych polskich dokumentalistów, których dorobek jest tak szeroko znany i ceniony, że mówi się nawet o polskiej szkole dokumentu. Do debaty, by nie była kolejną pyskówką
Bandera – bohater Juszczenki
Odchodzący po wyborczej klęsce prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko na sam koniec urzędowania pokazał swoim polskim promotorom i entuzjastom gest Kozakiewicza. Hołubiony przez prezydenta Kaczyńskiego, który spotykał się z nim o wiele częściej niż z innymi przywódcami, ale i przez prezydenta Kwaśniewskiego w czasie pomarańczowej rewolucji, doktor honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, przyznał tytuł Bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze. Temu samemu Banderze, który ma na swoim koncie zamachy terrorystyczne w latach 30., mordowanie Polaków, Ukraińców i Żydów latem 1941 r.,
Tańce godowe wokół lewicy
Ciurkający przyrost poparcia dla prezydenta Kaczyńskiego ożywił mocno podupadłe nadzieje części prawicy związanej z PiS i tchnął nowego ducha w sprzyjające im media. Przypomina się więc ciągle, jak to przed pięcioma laty notowania Kaczyńskiego też były marne, choć przecież nie aż tak dramatycznie słabe jak obecnie, a jednak udało mu się rzutem na taśmę pokonać Donalda Tuska. Aktorzy tamtego zwycięstwa po dłuższej przerwie przypomnieli sobie o tym, że miał w tym swój udział elektorat lewicy i Samoobrony. Do nich
Plansza Ziobry zamiast prawa
Nadmuchany balon pękł w styczniową sobotę. Pękając, pokazał telewidzom planszę. Przez dziesięć sekund mogli oglądać na ekranach jakiś kompletnie nieczytelny napis. Po pewnym czasie dowiedzieliśmy się, że to nie była awaria studia. To były przeprosiny Zbigniewa Ziobry, który w tak hucpiarski sposób wykonał prawomocny wyrok sądu i przeprosił doktora Mirosława Garlickiego za słowa, że „nikt już nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”. Czołowy polityk Prawa i Sprawiedliwości, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, pokazał Polakom, jak
Jeszcze nie przeciwnicy, ale już nie zwolennicy
Rok zaczął mi się dynamicznie. Już pierwszy tekst „Samo się nie zrobiło” sprawił, że mam się nad czym zastanawiać. Reakcja czytelników, liczniejsza i żywsza niż zwykle, powinna mnie oczywiście ucieszyć, gdyby nie pewne ale. Prawie wszyscy, którym chciało się zabrać głos, polemizowali z tezami komentarza. Uważając, że dostrzeganie plusów w polityce rządu świadczy albo o niskim poziomie lewicowości autora, albo, co gorsza, o podlizywaniu się władzy i premierowi. Tylko dwie osoby pogratulowały mi obiektywizmu ocen. Mimo wszystko nie posypię
Samo się nie zrobiło
Jak dobrze zacząć nowy rok? Najlepsze, co mi przyszło do głowy, to zderzyć się ze sławną w świecie polską szkołą narzekania i znaleźć plusy wśród wydarzeń w roku, który dopiero co się skończył. Nie jest to łatwe. Nie dlatego, że nie było osiągnięć, bo jest ich wystarczająco wiele, by wypełnić długą listę, a co dopiero ten krótki tekst. Ale z przyzwyczajenia, że dzień bez krytyki, psioczenia i ogólnego jękolenia jest jakiś niepełny. Dużo łatwiej przychodzi nam przecież krytykowanie, zwłaszcza ad personam – i tu biję się
Apetyty były większe
Oby nie było gorzej! To życzenia świąteczne, które słyszałem najczęściej od czytelników i znajomych. Sporo mówią one o kondycji Polaków. Kończy się bowiem rok, który żegnamy może nie z ulgą, ale też bez specjalnego żalu. Dużo więcej obiecywaliśmy sobie jednak po obecnej władzy. Znacznie większe były apetyty i plany. Większe, bo przecież oparte na deklaracjach i zapowiedziach samej PO. Po pisowskim eksperymencie PO dostała od społeczeństwa ogromny kredyt zaufania. Jak go wykorzystała? Po dwóch latach rządów ubyło złudzeń. PO nie ma już
Jałmużna dla dzieci
Magia okresu przedświątecznego zaczyna się coraz wcześniej. Dbają o to zwłaszcza handlowcy, którzy niemiłosiernie wydłużają czas zakupów i traktują święta głównie jako okazję do zmasowanej presji na konsumenta. Kupuj, człowieku, co tylko się da, bo od tego zależy twoje szczęście i udane święta. Niewielu jest odpornych na coraz nowocześniejsze i coraz skuteczniejsze formy nieustannej perswazji. W centrum zainteresowania są przede wszystkim dzieci. Dla nich święta to przecież czas szczególnie wyczekiwany. Nadzieja na wymarzone prezenty. Bohaterami i adresatami telewizyjnych reklamówek
Wy macie zegarki, ale my mamy czas
Politycy są zmienni. To truizm ciągle potwierdzany nowymi decyzjami. Miało nie być więcej żołnierzy polskich w Afganistanie, tylko więcej sprzętu. Więcej śmigłowców, transporterów rosomak i bezzałogowych samolotów. Tak mówił premier Tusk w lipcu. Ale mamy grudzień. I błyskawicznie pozytywną odpowiedź na apel prezydenta Obamy, by Polacy wysłali tam dodatkowych żołnierzy. Wystarczyło zadzwonić i poprosić. Polska jak zawsze pierwsza. Zawsze pierwsi na pierwszej linii. Takie hasło mogłoby na stałe zawisnąć w gabinetach władzy. Bo choć ekipy się zmieniają,






