Jerzy Domański
Fotyga – skarb prawicy
Ależ życie lubi płatać figle. Także w polityce i politykom. W ciągu paru dni Polacy dostali dwie informacje ze świata dyplomacji. I żeby było pikantniej, jedna dotyczy polityka lewicowego, a druga prawicowego. Włodzimierz Cimoszewicz i Anna Fotyga byli swego czasu ministrami spraw zagranicznych. Biegunowo tak różnymi jak dzień i noc. Przy czym pobyt Fotygi w MSZ to więcej niż noc. Na czarne czasy naszej dyplomacji Władysław Bartoszewski użył nawet określenia „dyplomatołki”. Teraz oboje ubiegają
Cioteczka i błazen w rolach głównych
Wiadomość o tym, że poparcie dla prezydenta RP ledwo, ledwo przekracza 20%, a oceny Sejmu, Senatu i rządu są tylko nieznacznie lepsze, jest potwierdzeniem mądrości ludowego porzekadła: kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Bo przecież ci, którzy teraz są gremialnie odrzucani przez rodaków, sami sobie zgotowali taki los. Długo to trwało. I nie była to jedna wpadka, jakiś jeden straszny błąd. Degradacja zaufania postępowała powoli. Do kolejnych rządów trafiali coraz dziwniejsi ludzie, a ekipa z Marcinkiewiczem, Lepperem i Giertychem
Odwaga tanieje, rozum drożeje
Trwa wojna. Oddział żołnierzy jest zaciekle atakowany przez przeważające siły wroga. Broni się jednak dzielnie i sam atakuje. Na front przyjeżdża generał z medalami dla odważnych żołnierzy. Tak sytuację w Polsce widzi obóz polityczny braci Kaczyńskich. A oblężeni bohaterowie to pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej. Najodważniejsi i najdzielniejsi z dzielnych. Prezydent odznaczając 22 historyków z IPN, zachęcił ich, by wytrwali w tej walce. I przypomniał, jaki jest ostateczny cel ich służby. Polakom trzeba zdjąć łuski z oczu.
Dziwny jest ten kraj
Cały świat ma na głowie tylko jedno. Walkę z kryzysem. Nic nie jest od tego ważniejsze. We wszystkich mediach jest to temat numer jeden. Wszędzie. Ale nie w Polsce. U nas jest bowiem IPN. Najważniejsza władza w państwie. Archiwiści-historycy, prokuratorzy i sędziowie w jednym. Wash and go. Ekspresowa droga osądzania ludzi. Kwit, dochodzenie i wyrok. Szybko. A w przypadku, gdy ktoś tej nowej inkwizycji podpadnie, reakcja jest w ciągu paru godzin. Przekonał się o tym prezydent Kwaśniewski. Wystarczyło, by stanął w obronie niemiłosiernie szkalowanego
Czarna strona sprawiedliwości
To, co Polacy sądzą o wymiarze sprawiedliwości, każdego musi przyprawić o ból głowy. Każdego, choć najbardziej powinni się przejąć sami zainteresowani. Dawno bowiem nie spotkałem się z tak ponurymi wynikami badań, które by na domiar złego tak bardzo kontrastowały z samozadowoleniem środowisk prawniczych. Czy może być coś jeszcze gorszego niż przekonanie ponad połowy Polaków, że prokuratorzy, sędziowie i adwokaci są skorumpowani? Albo pogląd 70% ankietowanych, że wyroki, które zapadają w Polsce, są niesprawiedliwe? Skąd tak wielki brak zaufania? Nawet
Ideowcy i kasiarze
Gdziekolwiek pójdę, coraz częściej słyszę bardzo krytyczne opinie pod adresem dziennikarzy. I żeby nie było cienia wątpliwości, od razu wyjaśniam, że nie biorę tu pod uwagę ocen wygłaszanych przez polityków. Bo ci zawsze traktowali media instrumentalnie. I wszelkimi metodami dążyli do celu, którym od zarania jest to samo: blokowanie jakiejkolwiek krytyki i pokazywanie polityka w możliwie najkorzystniejszym świetle. W systemie demokratycznym jest to oczywiście trudniejsze ze względu na szeroką ofertę i pluralizm mediów. Tyle że ta wielość nie przekłada się na ich realne publiczne znaczenie. Na rynku liczą
Testament Religi
Profesor Religa tak jak się przygotowywał do niezliczonych operacji, tak przygotował nas też na to, że odejdzie. Mimo bólu i cierpienia odchodził z niezwykłą godnością. Walcząc z chorobą, dawał wszystkim nadzieję, że można ją pokonać. A jeśli nawet się nie uda, to śmierć jest przecież naturalnym etapem w życiu każdego z nas. Miesiąc temu wydrukowaliśmy długą rozmowę z Nim o życiu i śmierci, o chorobie, polityce i reformie służby zdrowia. Rozmowę bardzo osobistą, z dramatycznym wyznaniem „Koniec mnie nie przeraża”. A ostatnie słowa
Wołyński mur obojętności
Nie ma przełomu w sprawie ludobójstwa na Wołyniu. 28 lutego minęło 65 lat od masakry w Hucie Pieniackiej, gdzie według ostrożnych szacunków w ciągu jednego dnia wymordowano ponad 1000 Polaków. Wymordowano ich z niebywałym okrucieństwem, podobnie jak wcześniej i później dziesiątki tysięcy kobiet i mężczyzn w setkach wsi na Wołyniu. Tylko w jedną niedzielę, 11 lipca 1943 r., najkrwawszą w historii Polski, zamordowano 10 tys. ludzi. Niestety, w lipcu prezydent Kaczyński nie znalazł czasu na udział w obchodach rocznicy tej rzezi.
Lewica toporkowa
Trzeba by tęgiego psychoanalityka, by pojąć tajemnice dusz tych polityków, którzy uwalili integracyjną inicjatywę Włodzimierza Cimoszewicza. Gdyby każdego z nich zapytać, co trzeba zrobić, aby lewica wyraźniej zaistniała w czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, większość, i to zdecydowana, krzyknie: jedność i współpraca! Tego przecież chcą wyborcy. Takie są też tendencje w polityce na całym świecie. A przy tak głębokim kryzysie mobilizacja sił jest szczególnie pożądana. Niestety, jak widać po czynach, miłe uchu deklaracje wygłaszane są wyłącznie na pokaz. Bo tak wypada.
Kto polubi nagą prawdę?
Ledwo kryzys zaczął nas dopadać, a już gorączka sparaliżowała niektóre umysły. Nawet powrót zimy nie zatrzymał plotki wędrującej po Polsce. Po czterech latach wraca POPiS. Tak jakby jeszcze za mało było nieszczęść. I jakby ktoś wierzył, że z kryzysem najlepiej walczą ludzie, mający związane ręce. POPiS jako recepta i ratunek przed kryzysem. Ten, kto to wymyślił, z pewnością nie myśli sztampowo. Mamy ogromny problem do rozwiązania, więc zróbmy to wspólnie. Takie myślenie jest poprawne i bliskie wielu Polakom,







