Jerzy Domański
Rokita wojuje, Kaczyński miłuje
Jakież to szczęście, że Jan Rokita nie jest premierem i na życie zarabia jako dziennikarz Springerowskiego „Dziennika”. Tak niedawno aspirował do funkcji szefa rządu, a jego niebywałe ambicje opisywały niektóre media. Do dziś gdzieniegdzie wiszą jeszcze plakaty „Premier z Krakowa” z jego podobizną. Co by było, gdyby to marzenie się ziściło? Po wydarzeniach na pokładzie samolotu Lufthansy strach pomyśleć, jacy ludzie ocierają się o stery rządowe. Pana Rokitę znają od tej innej strony nie tylko niemieckie linie lotnicze. Okazuje się, że nasz LOT
Owoce Okrągłego Stołu
Pamiętny apel z 1980 r., by usiąść do stołu i porozmawiać jak Polak z Polakiem, świetnie trafił w ówczesne oczekiwania i na trwałe wpisał się w wyobrażenia, jak powinniśmy rozwiązywać wewnętrzne konflikty. I byłoby znakomicie, gdyby ta część duszy Polaka nie borykała się na co dzień z drugą, ciemniejszą. A jest w nas całe morze nieufności, podejrzliwości i bezinteresownej zawiści. Dobro i zło kotłują się nieustannie i nieraz dają zatrute owoce. Dlatego dochodzenie w Polsce do porozumień i kompromisów jest niezwykle ciężkie. Tak trudne, że na dobrą sprawę
Kaczyński w otoczeniu paprotek
Kto jeszcze pamięta tradycyjne polskie zapusty? I przebierańców, którzy w karnawale chodzą po wsiach z turoniem? Czysty folklor, który sobie spokojnie przechodził do historii. A tu nagle istny wysyp nowej generacji przebierańców. Zapusty 2009 to nie przelewki. Żadnej amatorszczyzny. Tabuny specjalistów od każdego szczegółu. To już nie wiejska zabawa podrostków. To wielka operacja sztabów i zawodowców. Tu przebranie nie służy beztroskiej rozrywce. Bo i gdzie tam wiejskiej młodzieży do takiego przebierańca jak Kazimierz Marcinkiewicz. Ortodoksyjny działacz katolicki, nieustający wyznawca wartości rodzinnych,
Sprawiedliwość na skróty
Czy świat polityki bez prof. Ćwiąkalskiego będzie sensowniejszy? A Ministerstwo Sprawiedliwości bardziej wiarygodne i skuteczniejsze? Dla mnie nie! Ale wielu Polaków jego dymisję przyjęło z radością, bo poprawy bezpieczeństwa upatrują w polityce, jaką prowadził Zbigniew Ziobro. Dla nich prawo to kategoria umowna, którą nie ma sobie co głowy zawracać. Bo dla dobra sprawy można i trzeba iść na skróty. Bo lepiej zamknąć paru niewinnych, niżby się jakiś przestępca miał uchronić. Takie są oczekiwania zwolenników stawiania szubienic, kastracji i upychania
Nie kroić publicznej
Media publiczne, a zwłaszcza telewizja, traktowane są od dłuższego czasu albo instrumentalnie i robią za dyżurny bęben do bicia, albo kulinarnie, bo mimo krytyki wielu jest smakoszy tego ciągle wielkiego i smakowitego tortu. Metoda jest prosta, najpierw wytrwale walimy w bęben, a później kroimy. Możliwie największy kawałek. A żeby było zabawniej, krojeniu towarzyszy głęboka troska o kondycję i przyszłość krojonego, czyli mediów publicznych. Największe zatroskanie wykazują media komercyjne. Wychodzi więc na to, że u nas stacje komercyjne mają inne cele
Bredzenie prawdziwej lewicy
Im więcej czytam w prawicowych mediach tekstów o prawdziwej lewicy, o tym, jak to SLD zdradził lewicowe ideały i jak ta partia jest kompletnie wyzuta z lewicowej tożsamości albo o tym, jak mało jest dziś lewicy w lewicy, mam ochotę uciec gdzieś poza sferę zasięgu jej głosu. Sama zbitka słów prawdziwa lewica wystarcza, by być bardziej ostrożnymi wobec tych, którzy tak się przedstawiają. Jak słyszę „ja – prawdziwy lewicowiec, a wokół sami uzurpatorzy”, to mam ochotę spytać:
Przemoc rodzi przemoc
Na Bliskim Wschodzie kolejna wojna. Świat już na nią prawie nie reaguje. A jeśli już to robi, to tak jak zwykle. USA bezwarunkowo popierają Izrael, kraje arabskie Palestyńczyków, a Unia Europejska wzywa do zawieszenia broni i do rozmów. Choć Czesi, którzy prowadzą teraz Unię Europejską, mówią dokładnie to co USA. Dyplomaci mają problem z nazwaniem tej agresji po imieniu. W przeciwieństwie do setek ofiar, które mają nazwiska, rodziny i przyjaciół. Operacja „Płynny ołów” to nic innego jak zmasowany atak wojsk izraelskich
Trzy życzenia
Mało komu wigilia i święta są tak potrzebne jak Polakom! To jeden z tych niewielu momentów, gdy ulegając wielowiekowej tradycji, stajemy się, choć żal, że na tak krótko, bardziej wyrozumiali wobec bliźnich, sympatyczniejsi i życzliwsi. Na pierwszym planie pojawia się rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, a i anonimowy współrodak też jest traktowany jak człowiek, a nie zawalidroga. Składamy sobie miłe życzenia, wierzący i niewierzący łamią się opłatkiem i śpiewają kolędy. I dobrze. Może ten okres zwiększonego altruizmu i uczciwszych relacji Polaków z Polakami
Szanuj bliźniego swego (lewicowego)
Tym, którzy uważają, że debaty programowe są dziś zwykłą stratą czasu, bo skuteczna polityka, tu i teraz w Polsce, polega na wyłonieniu zdecydowanego i bezpardonowego wodza, który przy pomocy grupy zauszników i pieniędzy na doradców od wizerunku poprowadzi partię ku sukcesom, dedykuję opinie, jakie do „Przeglądu” trafiły po tekście Aleksandra Kwaśniewskiego, inaugurującym prace nad „Projektem dla Polski”. Dla mnie ważne jest oczywiście to, że z tą inicjatywą wiąże nadzieje aż tylu ludzi z bardzo różnych środowisk. A zwłaszcza determinacja, z jaką podkreślają, że już najwyższa
Jak nie lewica, to kto?
Najłatwiej jest dziś pisać o psuciu. O sprowadzaniu życia publicznego do poziomu podłego bazaru, a języka rozmów do knajpianego slangu. Trwa jakiś prostacki wyścig o to, kto pierwszy sięgnie dna. Za chwilę będzie jego meta. Usłyszymy relacje z rozmów na poziomie śmietnikowych wynurzeń klienteli rozsmakowanej w denaturacie. Zrobią to największe media, które z masochistyczną skrupulatnością zrelacjonują każdą błazenadę. Wolne media dokonują w ten sposób wolnego wyboru, który polega na coraz głębszym i dłuższym nurkowaniu w szambie. Szamb







