Jerzy Domański
Oddawanie władzy á la PiS
Srogie rozczarowanie spotyka tych, którzy pogonili PiS, bo gremialnie zagłosowali na PO. Wyborcy mieli prawo liczyć na to, że ich werdykt, podobnie jak to się dzieje w krajach demokratycznych, będzie uznany również przez partię odsuniętą od władzy. Tak to bowiem jest w demokracjach, że przegrany cichnie i przesiada się na ławy opozycji. Wyborcy, którzy pokazali PiS czerwoną kartkę, mogli się spodziewać, że politycy tej partii zrobią jakiś rachunek sumienia i od siebie zaczną analizę przyczyn własnej klęski. A że jest się nad czym
Sprzątanie po PiS
Wybory pokazały przede wszystkim, jak bardzo Polacy są podzieleni. Tydzień temu napisaliśmy na okładce „Po wyborach… przed wyborami. Wojna dopiero się zaczyna”. Tak to widzę. Niestety. Sprzątanie po PiS odbywać się będzie przy nieustających atakach partii, która przegrała, ale która ma ciągle silne poparcie społeczne. Szacuje się, że aż kilkadziesiąt tysięcy ludzi trafiło na rozmaite stanowiska i funkcje dzięki protekcji PiS. Zwolnieniu każdego, nawet najgłupszego i nieuczciwego miglanca, towarzyszyć będzie wielki opór. I fala demagogicznych lamentów i kłamstw.
Wyjść z impasu, tylko jak
Mieli rządzić co najmniej dwie kadencje, czyli osiem lat. Z trudem przetrwali dwa lata. Szli po władzę, rozbudzając wielkie nadzieje. Wygrali wybory, choć poparcie 11% uprawnionych do głosowania nie dawało mocnego mandatu do kształtowania całego państwa według własnego, partyjnego wzorca. I do potraktowania reszty społeczeństwa i wszystkich partii politycznych w taki sposób, jak traktuje się wrogów w podbitym kraju. Wrogów, których trzeba poniżyć i zdominować. Brak umiejętności, ale przede wszystkim chęci współpracy z większością własnego
Głosuj, póki jeszcze możesz
Jakkolwiek by Prawo i Sprawiedliwość i jego premier – kreator obecnej ponurej rzeczywistości – się nadymali, jakichkolwiek by użyli sił, kogokolwiek by jeszcze zamknęli i ilukolwiek Polaków by znowu obrazili, to jedno jest pewne. W najbliższą niedzielę większość Polaków, dotkliwie doświadczonych dwuletnimi rządami tej kuriozalnej ekipy, powie jej precz. Stanie się tak mimo uruchomienia w tej kampanii wszystkich wcześniej zdobytych i zwasalizowanych struktur państwa. Od prokuratur, służb specjalnych przez media publiczne, aż na głównym inspektorze sanitarnym kończąc. Kolejne
Zwykli ludzie w pułapce premiera
Obrazy jak w krainie absurdu. Tylko w telewizji publicznej można zobaczyć kraj, jakiego nie ma, a przecież jest. Widzimy go codziennie w coraz dłuższych sekwencjach w TVP. Najpierw lizusowska, bardzo długa relacja telewizyjna z drobiazgowo wyreżyserowanej wizyty premiera w jakiejś miejscowości. Powód mało ważny. Może lokalna konwencja PiS, a może otwarcie przedszkola. Premier wielce zadowolony z rządu i ze swojej partii. A najbardziej z siebie. Ma powody! On jeden z całej Rzeczypospolitej, od rana do nocy, martwi się o zwykłego człowieka. Zbudował
Po sprawiedliwość do Strasburga
Alicja Tysiąc i Nelly Rokita. Dwie kobiety tak różne, że aż bez punktów stycznych. Alicja Tysiąc pokazała, że bezduszna i brutalnie ingerująca w życie osobiste machina państwowa nie musi być bezkarna. Że można skutecznie dochodzić swoich praw. Oczywiście nie w Polsce. Kraju rządzonym przez PiS, którego rząd wolał zrobić z siebie pośmiewisko, niż wypłacić jej zadośćuczynienie za odmowę wykonania aborcji ze względów zdrowotnych zgodnie z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Rząd Jarosława Kaczyńskiego mimo licznych apeli
Polityk nie bocian
Przylatują i odlatują. Nie bociany, które już chyba docierają do Afryki, ale politycy. Mniej przywiązani do gniazd niż te ptaki. Wędrują po partiach i listach wyborczych. Idealistów te wędrówki oburzają. Ale większość obserwatorów tylko śmieszą. Powstają przecież takie dziwolągi kadrowe, że branie ich na poważnie nie ma najmniejszego sensu. A w ogóle to skoro sami politycy się nie szanują, to na co liczą u wyborców? Za miesiąc nie będzie śladu po tych listach. A wstyd i sromota zostaną na długo! Myślę tu też o politykach lewicy, którzy pokazują, jak kończyć nie należy. Od wielu
Oligarcha Kaczyński
Ciągnie wilka do lasu. To powiedzenie jak ulał pasuje do PiS. W jakim stylu rządzili, tak dziś prowadzą kampanię wyborczą. Zaczęło się od przepowiedni Jarosława Kaczyńskiego: „Teraz k… my”, a kończy się na „Wiem, k… że nie biorą”. Jak na inteligenta z Żoliborza zadziwiające jest upodobanie do takiego słowa. Prawdziwa żoliborska inteligencja ma z powodu braci duży dyskomfort. Stąd coraz częściej pojawiające się plakaty: „Żoliborz przeprasza za Kaczyńskich”. Mające na swoim koncie tyle afer Prawo i Sprawiedliwość bezczelnie
Cynik na billboardach
Jest coraz groźniej. Coraz duszniej. I z każdym dniem przybywa obaw, że stanie się coś nieobliczalnego. Coś, co jeszcze bardziej pogłębi rozdźwięk między tą częścią Polaków, która niezależnie od faktów i tego, co się dzieje, trwa wiernie przy PiS, a większością, która z trudem rozumie, jak ten koszmarny styl sprawowania władzy jest w ogóle możliwy. Opozycja ciągle nie ma pomysłu na to, jak rozmawiać z ludźmi, którzy głęboko wierzą, że ich jedyną reprezentacją polityczną jest Prawo i Sprawiedliwość. Jeśli Jarosławowi
Wiedzący niepraktykujący
Końca nie widać. Płonne są nadzieje na to, że formacja polityczna, która przez dwa lata nie dotrzymała żadnej obietnicy, oczywiście poza tą, że skutecznie pognębi swoich przeciwników, odda władzę, poddając się weryfikacji wyborczej. Wyspecjalizowani w wywoływaniu kryzysów i nieustannym podkręcaniu napięć w kraju liderzy PiS są przekonani, że z obecnej awantury też uda się im wybrnąć. I utrzymać władzę. Tylko ktoś bardzo naiwny może liczyć na to, że Prawo i Sprawiedliwość faktycznie myśli o oddaniu tych instytucji, które samo stworzyło,







