Felietony
Głośno i uparcie ostrzegam
Zapiski polityczne 8 maja 2003 r. Z różnych stron płyną wiadomości o nowym, niebłahym pomyśle politycznym, dość prostackim, lecz bardzo groźnym dla przyszłości kraju. Dożyłem wieku, kiedy słowa „przyszłość kraju” nie mają większego znaczenia, ale mam dzieci, wnuki, młodych przyjaciół, a także sam przeżyłem sporo przykrych dni pod rządami tego, co teraz jako całkiem nowe chce powrócić. Krótko mówiąc, nowe wraca. Czym jest to nowe, które wraca? Nazwałbym to bez ogródek zagrożeniem
Myśl stoi w miejscu
Henryka Bochniarz ma rację, gdy głosi (w „Rzeczpospolitej”), że praca w Polsce jest zbyt wysoko opodatkowana i że za mało ludzi pracuje. Warto przypominać sobie w odpowiednich chwilach, że pracuje zaledwie 53%, podczas gdy w Unii Europejskiej 64, a w Stanach Zjednoczonych 76% ludzi w wieku produkcyjnym. Ma rację autorka, alarmując, że działalność gospodarcza napotyka wiele irracjonalnych ograniczeń biurokratycznych, pochodzących z błędnej polityki i z niechętnego nastawienia tzw. otoczenia społecznego do biznesu w ogóle. I jeszcze trzeba dodać niejasność i zmienność prawa, co osłabia przewidywalność,
Czy uwierzyć „złym”?
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, jak mówią etnografowie. W wyniku przesłuchań, jakie prowadzi komisja Nałęcza, nie jesteśmy ani trochę bliżej odpowiedzi na pytanie, kto do kogo przyszedł i po co, nie wiemy też dokładnie, do czego chce doprowadzić ta komisja, ale za to na marginesie jej przesłuchań zarysowało się kilka niebagatelnych problemów dotyczących tak zwanego ładu medialnego, od których nie ma już ucieczki. Te problemy, szczerze mówiąc, powinny być już dawno rozwiązane i sam pamiętam, jak parę ładnych lat
Eurotroter
Podróżowałem ostatnio samochodem przez Europę. Zdecydowałem się na ten wyjazd, ponieważ chciałem ostatni raz w życiu – mam taką nadzieję – uzupełnić sobie adrenalinę, pokazując polski paszport na niemieckiej granicy. W Wiedniu, od którego zacząłem zwiedzanie jeszcze obcej mi Europy, szykowano się właśnie do pogrzebu „Baraniny”, na czele którego mają pójść pod wspólnym sztandarem zjednoczonej Europy służby specjalne Austrii i Polski, wyjątkowo w tej sprawie zaprzyjaźnione, opowiadając sobie dykteryjkę, że jeśli „Inka” będzie wiedzieć więcej,
Katechizm na pokaz
W encyklice „Immortale Dei” papież Leon XIII stwierdził, że każda wspólnota ludzka potrzebuje władzy, która by nią rządziła. Kościół wyraźnie zobowiązuje wszystkich do okazywania prawowitej władzy należnego uznania. Kto takiej władzy się sprzeciwia, ściąga na siebie wyrok potępienia, czytamy w „Katechizmie Kościoła katolickiego” (wyd. Pallotinum 1994, s. 441). Żyjemy w czasach powszechnego lekceważenia tych nakazów. Dzisiejsza władza, pochodząca z demokratycznego wyboru, jest przedmiotem niewybrednych ataków, w których biorą niestety udział również
Obsesja?
Nie, nie wpadłem jeszcze w obsesję europejsko-unijno-referendalną, choć pewnie mi to grozi. Coraz trudniej bowiem przychodzi mi przyglądanie się, jak kolejne władze, instancje i osoby robią wszystko co w ich mocy, aby zarówno wynik, jak i frekwencja w zbliżającym się bezlitośnie referendum były możliwie najgorsze. Nie mam na myśli osób i instancji, które integracji unijnej są przeciwne, te bowiem nie wydają mi się aż tak skuteczne, lecz na odwrót – tych, którzy mają pełne gęby integracji, biorąc za to w większości stosowne pieniądze. Nie wiem
Rozliczyć i wyzerować
Czy wielka majówka uspokoi choć trochę nastroje społeczne? Wątpię, gdyż bardzo duży wpływ na samopoczucie Polaków mają konsekwencje trwających już ponad 100 dni prac sejmowej Komisji Śledczej. Często mówi się, że poza Warszawą i środowiskami zainteresowanymi sprawą tzw. afera Rywina mało kogo obchodzi. Nie wierzę w to. Polacy zbyt wiele wiedzą o szczegółach zeznań przed komisją, aby uznać ich désintéressement w tej sprawie. Ludzie patrzą, słuchają, porównują wypowiedzi i wyrabiają sobie
Krakowska hańba
Przeczytałem w „Aneksie”, dodatku kulturalnym do „Trybuny”, z dnia 25.04.br. artykuł Leszka Żulińskiego o „Hańbie krakowskiej”. Treść smutna, wręcz przerażająca. Oto Konrad Strzelewicz, krakowski autor, wygrzebał w archiwach tekst listu w sprawie procesu księży kurii krakowskiej oskarżonych przez bezpiekę o agenturalną działalność na rzecz USA. Rezolucja owa domagała się kary śmierci dla oskarżonych. Takich podłości pojawiało się w początkowych latach PRL-u dość sporo, więc skąd nagle taka sensacja? Stanowią ją nazwiska podpisujących.
Wschodnia baśń
Wśród bajek wschodnich jest też taka, która opowiada o potężnym dżinie zamkniętym przez króla Salomona w naczyniu opatrzonym królewską pieczęcią i ciśniętym na dno morza. Znalazca, wyłowiwszy ową butlę, zdziera pieczęć i tym samym wyswobadza uwięzionego ducha, który swojemu wyzwolicielowi opowiada następującą historię. Początkowo po uwięzieniu był gotów temu, kto go wyswobodzi, ofiarować nagrodę i wdzięczność. Gdy jednak mijały lata, wciąż daremne oczekiwanie na ratunek zamieniło się w coraz potężniejszy gniew. Wybawcę dżina –
Z ziobra premiera
Po pilnym oglądaniu i słuchaniu popisów krasomówczych członków Komisji Śledczej, jak również dopuszczanych do głosu przesłuchiwanych zastanawiałam się, czy to „Kabaret Olgi Lipińskiej” zbliża się niebezpiecznie do działalności Komisji Śledczej, czy też rzeczona komisja równie niebezpiecznie zbliża się do „Kabaretu”. Chcemy więcej kabaretów na ten temat! Obejrzane programy utwierdzają nas, tak samo jak śledczego, pana Lewandowskiego, w przekonaniu, że nastąpiło zatarcie granic pomiędzy tymi formami. Pan poseł Lewandowski raczył zauważyć, że ów zbiorowy twór






