Felietony

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

Między fobią a kompleksami

Sejmowa debata nad polityką zagraniczną potwierdziła, że mimo wszelkich podziałów w tej akurat sprawie jest consensus między głównymi siłami politycznymi. W znacznej mierze jest on oparty na wspólnej i zdeterminowanej woli takiego działania, by po wygraniu referendum 1 maja 2004 roku świętować wejście do Unii Europejskiej. Pomyślny finał negocjacji i otwarta droga do struktur europejskich sprzyjają aprobacie dla polityki zagranicznej rządu. Ostatnia dekada w relacjach międzynarodowych to czas przechodzenia do historii starego ładu i jego instytucji. To także

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Lew, hot dogi i kasety wideo

Teledeliryczny i multimedialny paroksyzm wstrząsnął prasą i ekranami telewizyjnymi za sprawą jednej kasety magnetofonowej, dwóch magnetofonów i dwóch wersji spisanych z kasety: niepełnej opublikowanej w „Gazecie W.” oraz pełnej ściągniętej z Internetu, wydrukowanej w „Rzeczpospolitej”. „Spisane będą czyny i rozmowy”, głosi wieszcz i pewnie dlatego rozmowa została zapisana, a dlaczego do czynu nie doszło, wyjaśni speckomisja. Gdy okazało się, że rozmowa trwała znacznie dłużej, niż wynikało z tekstu macierzystego, sądziłam, że różnica w czasie bierze się z jąkania Adama

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Na peronie

Mam problem związany z polityką. Coraz bardziej denerwuje, mierzi i wręcz odpycha. Myślę, że nie byłoby to aż tak dokuczliwe, gdybym pewnych poczynań i zjawisk nie rozumiał. Włączyłbym wtedy sobie radio lub telewizor, posłuchał wiadomości, wypiłbym jedno piwo, żeby były bardziej strawne, i zapomniał o nich tuż po mapie pogody. Niestety, w moim przypadku tak żyć się nie da. Ćwierć wieku uprawiania satyry politycznej spowodowało to, że większość polityków jest dla mnie przejrzysta jak pergamin. Słuchałem 23 stycznia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Otworzyć okna

Rozpoczęła pracę specjalna sejmowa komisja śledcza dla zbadania „ujawnionych w mediach zarzutów, dotyczących przypadków korupcji podczas prac nad nowelizacją ustawy o radiofonii i TV”. Ta nazwa komisji jest ważna, ponieważ – i słusznie – nie ma w niej żadnego apriorycznego wskazania jakiejkolwiek osoby lub instytucji winnej tej korupcji i komisja ma działać obiektywnie, wolna od uprzedzeń, o co niełatwo, skoro wszystkie media od tygodni mówią o tej sprawie jako o „sprawie Rywina”. Jest już jednak niemal oczywiste, że każdy dzień

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Kalendarz 2003

Dowiedziałem się przed chwilą, że badania przeprowadzone na reprezentatywnej grupie Polaków wykazują, że 93% społeczeństwa nie wierzy, że ma jakikolwiek wpływ na to, co się dzieje w kraju. I patrząc na Komisję Śledcza w tzw. sprawie Rywina, myślę, że do lata liczba podobnie myślących osiągnie równe 100, czyli nawet rząd nie będzie miał do siebie zaufania… Jeżeli osiągniemy te 100%, wtedy nareszcie zbliżymy się do ideału określającego prawdziwego Polaka, zero ufności do kogokolwiek i czegokolwiek. Mało tego, z przykrością muszę powiedzieć, że i ja do tych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Prawda polityczna zamiast historycznej

Czas przeobrażeń ustrojowych to dla historyków niebezpieczna pora. Każda rewolucja nastawiona jest na totalną krytykę dawnego porządku, nie liczy się więc z prawdą obiektywną, którą głoszą apolityczni historycy. Bezstronność jest podstawowym obowiązkiem każdego uczonego, w tym również badacza dziejów. Dawno już stwierdził Publius Cornelius Tacyt, historyk rzymski żyjący na początku naszej ery, że historycy powinni opisywać dzieje bez gniewu (sine ira). Nowa klasa polityczna oczekuje jednak od ludzi zajmujących się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Pretekst Dänikena

Kiedyś, tak ze 100 lat temu albo niewiele później, zaproszono do Warszawy Ericha von Dänikena i posadzono go (chyba w redakcji „Kultury”) twarzą w twarz z wybitnymi polskimi uczonymi. O tym, co się potem stało, długo plotkowano w Warszawie. Gość został wyśmiany, zlekceważony i obrzucony błotem. Nie byłem uczestnikiem tego spotkania, na szczęście, i nie chcę ani nie muszę pamiętać nazwisk przedstawicieli kultury polskiej, którzy taką gościnnością błysnęli. Zresztą to wszystko było śmieszne, podobnie jak śmieszne jest wytaczanie do dzisiaj armat

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Znowu święto nienawiści

Nie wiem, czy Adam Michnik publikując rewelacje Lwa Rywina o chęci kupienia zamierzonej ustawy telewizyjnej, zdawał sobie sprawę, że wywołuje kolosalne zamieszanie polityczne leżące nie w samej istocie łapówkarskiego problemu, lecz dające okazję siłom opozycyjnym do rozpętania kolejnej, brudnej nagonki na Leszka Millera i jego rząd. Sprawa trafiła do prokuratora, ale na razie nie ma jasności, co się tak naprawdę wydarzyło, gdyż realia Michnikowe donosu są, łagodnie mówiąc, mętne. Ujawniono tylko mały fragment nagranej z ukrycia taśmy a na dodatek okazało się,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Od Czarnobyla do Iraku

Na czele zespołu inspektorów rozbrojeniowych mających stwierdzić, czy Saddam Husajn zajmował się i gdzie ewentualnie ukrył na terenie Iraku prace nad zabójczymi broniami, stoi 74-letni Szwed – Hans Blix. Podczas trwania w Polsce stanu wojennego wprowadzonego przez generała Jaruzelskiego przebywałem z rodziną w Wiedniu, zaś syn mój uczęszczał do American International School, w której uczył się również syn Bliksa. Dzięki temu postać ta była mi znana. Kiedy doszło do straszliwej w skutkach awarii reaktora w Czarnobylu, ów mąż stanu,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Niebezpieczne nadmuchiwanie balonów

Półtora wieku temu markiz de Custine, znowu sławny, pisał, że „gazety, te zwodnicze echa opinii publicznej, chcąc za wszelką cenę utrzymać przy sobie czytelników, popychają do przewrotu, choćby po to, by mieć coś do opowiadania jeszcze przez miesiąc”. Społeczeństwo – przestrzegał – zmarnieje, jeśli zaufa słowom pozbawionym sensu. Tyle się zmieniło, że gazety nie igrają już z wielkimi i niebezpiecznymi tematami jak walki klasowe, na przykład. Szukają sensacji i skandali jałowych, które opisane we wszystkich szczegółach

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.