Kraj
Trzeźwi nad wodą, racjonalni na rynku
To lato upłynie pod hasłem „Woda bez promili”. Kolejne kampanie będą skierowane do kobiet w ciąży, młodych matek, kierowców i młodzieży Żaden polityk nie krzyczał wcześniej: „Żytnia albo śmierć!”, ale decyzja Parlamentu Europejskiego w kwestii definicji wódki to nasza przegrana na arenie międzynarodowej. Choć 70% wódki produkowanej w UE (w Polsce 100%) wytwarza się ze zbóż i ziemniaków, została przyjęta niekorzystna dla nas decyzja, że wódką można nazywać wszystko, co ma odpowiednią zawartość spirytusu. Niektórzy uważają, że twarda postawa Polski
Igrzyska z Lepperem
Braciom Kaczyńskim chodzi o władzę, więc wywołują kolejne konflikty mające ją umocnić Włoska tradycja mafijna mówi, że gdy któraś z rodzin chce się pozbyć swego druha, z którym już jej nie po drodze, zostaje on zaproszony na ucztę, a po sutym posiłku główny organizator zamachu całuje go w policzek. To sygnał dla czekających na zapleczu ludzi z pistoletami maszynowymi, że już można… Podobnie dotychczasowi współpracownicy, Jarosław Kaczyński i Andrzej Lepper, spotkali się na Jasnej Górze. W trakcie uczty duchowej, jaką była msza kończąca
Wyższa szkoła afer
Wypompowali miliony z uczelni w Rykach. Dopiero po sześciu latach prokuratorom udało się sporządzić akt oskarżenia i władze uczelni staną wreszcie przed sądem W grudniu 2001 r. „Przegląd” jako pierwszy napisał o aferze w Wyższej Szkole Umiejętności Pedagogicznych i Zarządzania w Rykach. Były student tej uczelni, pełniący funkcję dyrektora generalnego, i kapitan WSI zatrudniony na uczelni jako kwestor, wyprowadzili wówczas 3,45 mln zł, pozbyli się wspólników, przejęli szkołę i rozpoczęli ekspansję na Wyższą Szkołę Umiejętności Pedagogiczno-Ekonomicznych
Zagłębie papierowych małżeństw
W maleńkim Mircu polsko-wietnamskie śluby były na porządku dziennym Zbigniew S. podszedł do grupki mężczyzn, którzy siedzieli przed sklepem w Mircu. – Panowie, mam dla was propozycję – zagadnął. – Można łatwo zarobić, wystarczy wziąć ślub z Wietnamką i gotówkę dostaje się do ręki. Krzysztof M. tego dnia już trochę wypił, więc zgodził się bez dłuższego zastanawiania. Poszedł do domu, wystroił się w odświętny garnitur i pojechał do miejscowego urzędu stanu cywilnego. Tam od Zbigniewa S.
Jeden kierunek na Orlej
Czy zakaz wędrówki z Koziego Wierchu na Zawrat zmniejszy liczbę wypadków? To niemal rewolucja w polskich Tatrach. Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego wprowadziła ruch jednokierunkowy na najpiękniejszym odcinku Orlej Perci. Teraz można iść tylko z Zawratu na Kozi Wierch. Z Koziego Wierchu na Zawrat – nie wolno, a jeśli ktoś się będzie upierał, to pracownik TPN mający kręcić się po Kozim Wierchu pouczy go, że łamie przepisy. W ostatnich dniach niesforni turyści nie stwarzali jednak problemów. Było mokro,
Nie damy się tak traktować
Strajki lekarzy trwają w ponad 250 szpitalach. W szpitalu przy ul. Barskiej w Warszawie lekarze protestują już od 21 maja Na korytarzach Wojewódzkiego Szpitala Chirurgii Urazowej św. Anny w Warszawie przy ul. Barskiej wiszą plakaty protestacyjne z hasłem „Dość tego wyzysku” utrzymane w socrealistycznej stylistyce. Pielęgniarka i dwóch lekarzy, obok czerwone sztandary. – Tak, to bardzo pasuje, bo jeśli chodzi o traktowanie personelu medycznego, to analogia do czasów PRL-owskich jest jak najbardziej na miejscu – mówi dr Jacek Kwarecki,
Jeśli ustąpimy, rząd nas zniszczy
Nawet odczuwanie głodu nie jest tak uciążliwe jak obrazy jedzenia podsuwane przez wyobraźnię – mówią lekarze głodujący w Bytomiu To była spontaniczna decyzja. Podczas zebrania ktoś zaproponował, aby wzorem lekarzy z innych szpitali rozpocząć głodówkę. Ustalono z dyrekcją, że lekarze zajmą aulę i wyznaczono termin – 2 lipca. – Decyzję o głodówce podjąłem szybko. Nie wiedziałem, ile osób przyjdzie, byłem zdecydowany nawet na samotny protest. Wziąłem śpiwór, poduszkę, kilka zmian bielizny, dwie
Moc kota
Jeszcze sześć lat temu Mirosław Wende z Torunia nic nie wiedział o kotach. Dzisiaj on i jego kocia rodzina pomagają chorym, gdy lekarze bezradnie rozkładają ręce Miłość do kotów pan Mirek ma w genach. Bo to jego dziadkowie, pierwsi w powojennym Toruniu, kupili sobie dorodnego syjama z rodowodem, budząc niemałą sensację. I do końca życia lubili opowiadać o swoim niezwykłym kocie. Mały Mirek też chciał mieć mruczka, ale dwaj starsi bracia woleli psy, więc rodzinie towarzyszyły kolejne burki








