Książki
Oriana Fallaci i mężczyźni, którzy wstrząsnęli światem
Bystry Chomeini, szalony Kaddafi i próżny Wałęsa… Po wydaniu powieści „Un uomo” w 1979 r. [Oriana Fallaci] musiała wyruszyć z Casole w trasę promocyjną książki, we Włoszech i za granicą. Po trzech latach kompletnej izolacji wróciła do świata. Znowu podróżowała, czytała gazety, oglądała telewizję. Co jakiś czas – kiedy coś ją szczególnie zainteresowało – decydowała się na przeprowadzenie wywiadów, które potem drukował jeden z dwóch amerykańskich periodyków: „Washington Post” lub „New York Times”, albo najważniejsza włoska
Cała prawda o „goleni prawej”
Kto upił prezydenta? W 1999 r. kraj obiegła sensacyjna informacja, że Aleksander Kwaśniewski podczas wizyty na cmentarzu w Piatichatkach pod Charkowem, na grobach polskich oficerów pomordowanych przez NKWD, był pijany. Dziennikarze prześcigali się w relacjach o bladości prezydenta i jego problemach z utrzymaniem pionu. Wszystko wyglądało jednak zupełnie inaczej, niż to opisywały media. I nie dziwię się Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, że nie chciał opowiadać o szczegółach tamtego wydarzenia i całą winę wziął na siebie. Gdyby wówczas zaryzykował wyjaśnienia, musiałby postawić kilka niezwykle
Sukces według Richarda Bransona
Jednym z najczęstszych powodów, dla których ludzie odchodzą z pracy, jest to, że nikt ich nie słuchał Siłą są ludzie Przejdźmy od razu do sedna: dobrzy ludzie nie tylko są kluczowi dla firmy, oni są firmą! Znalezienie ich, zarządzanie nimi, inspirowanie ich i zatrzymanie przy sobie to jedno z najważniejszych wyzwań, jakie stoją przed przywódcami biznesowymi, a to, czy uda ci się temu sprostać, czy wręcz przeciwnie, na dłuższą metę odgrywa decydującą rolę w sukcesie i rozwoju twojego biznesu. Czym jest firma, jeśli nie zbiorem
Miss „Lata z Radiem”
Wspaniałe dziewczyny, zazdrośni narzeczeni, bezkrytyczne kandydatki i fałszywi amanci W historii naszej audycji nie było konkursu, który budziłby tyle emocji co wybory Miss. Zdesperowani rodzice przekonani o tym, że ich córka jest najpiękniejsza. Małżonkowie, którzy za wszelką cenę starali się zniechęcić żonę do udziału w wyborach albo wręcz przeciwnie, byli gotowi zrobić wszystko, aby wyeliminować konkurentki. Wreszcie same panie przekonane nierzadko o swej absolutnej doskonałości. Do tego całe grono ciekawskich i wielbicieli czatujących na kandydatki oraz próbujących
Chłopiec pod barykadą – rozmowa z Januszem Rolickim
Nasze mieszkanie zamieniło się w koszary – przenieśliśmy się z mamą do jednego pokoju, dwa pozostałe zajęli powstańcy Janusz Rolicki – dziennikarz publicysta W Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego natrafiłem na taki opis tragicznego wydarzenia z 29 września 1944 r.: „Ciocię zobaczyłam nieżywą już, ale jej małemu synkowi nie pokazałam. Ludzie ją wnieśli do piwnicy i położyli na stole. Leżała zakryta prześcieradłem. Januszek, jej synek, bez przerwy się pytał: »Gdzie mama? Gdzie mama?«.
Hydra wymiaru sprawiedliwości
Kara nie powinna być nigdy okrutna i bezsensowna, ale zawsze proporcjonalna, odstraszająca i nieuchronna Hydra lernejska należała do licznych potworów, o których mowa w mitologii. Jej ojcem był Tyfon, a ją samą upatrzyła sobie Hera, która chciała poddać próbie Herkulesa. Hydra miała postać wielogłowego węża. Głów, w zależności od źródeł, miało być od pięciu do stu. Oddech jej był zabójczy dla wszystkiego, co żywe, a głowy – po odcięciu – natychmiast odrastały. Herkules, aby ją pokonać, musiał poprosić o pomoc
Młode kadry
Czyli przypadek Jacka Dębskiego Największe głupstwo zrobiłem, przyjmując do nauki zawodu Jacka Dębskiego, późniejszego prezesa RSW, a po drodze dyrektora i likwidatora Łódzkiej Fabryki Papierosów i Polmosu, a w końcu ministra sportu. Koleżanka mojej żony z pracy wielokrotnie prosiła żonę, bym zatrudnił syna jej przyjaciółki. Chłopak był po studiach i nie mógł znaleźć pracy. Przyjąłem go na praktykę z zamiarem wykształcenia na depeszowca. Zaczął terminować pod okiem doświadczonego depeszowca i dobrego reportera Waldemara Uchmana. Praca w redakcji nie jest radosną indywidualną
Sznuk, Matul, Chajzer i inni
Czyli kochane „Lato z Radiem” Tadeusza Sznuka zobaczyłem pierwszy raz na żywo jesienią 1990 r. o godzinie 4.35. Było to tuż przed rozpoczęciem kolejnej audycji „Sygnały Dnia”, które Tadeusz prowadził, jak mi się wtedy wydawało, od zawsze. On był legendarnym i doświadczonym radiowcem, ja świeżo przeniesionym do Warszawy młodym redaktorem, który dostał polecenie asystowania mistrzowi. Sznuk spojrzał na mnie lekko zaspanymi oczami, chwilę o czymś pomyślał, zerknął jeszcze na wielki ścienny redakcyjny zegar, po czym powiedział:
Może Beria podglądał nas z ukrycia?
Wspomnienia żony enkawudzisty Rodzina, przyjaciele i bliscy nazywali Sieriożę „Miroszą”. Tak naprawdę nazywał się Miron Józefowicz Korol. Ale zmienił nazwisko (w tamtych czasach wielu ludzi tak robiło) i stał się Siergiejem Naumowiczem Mironowem. Miroszę zobaczyłam po raz pierwszy na zebraniu w Rostowie. To było chyba w 1923 albo w 1924 r. (…) Zebranie zostało zorganizowane z okazji rocznicy powstania Armii Czerwonej. Prelegenci byli słabo wykształceni, nieciekawi – to byli nasi rostowscy partiejniacy. I nagle na trybunę wszedł
Taplam się w ludzkim bagnie
Po jednej takiej wizycie mam dość. Wracam do domu i biorę prysznic, a mimo to czuję ten smród. We włosach, na ciele, w gardle Ona Matulka, mamusia, mamunia – tak małe dzieci określają swoją rodzicielkę, mając szczęśliwe dzieciństwo. Matka, stara – tak starsze dzieci mówią o swej rodzicielce, która nie pozwala na rzeczy dostępne tylko dorosłym. A jak dzieci mówią na matkę, która wybrała menelstwo? Kurwa, szmata lub po prostu – ona. Bezosobowa postać, której się wstydzą, a jednocześnie tęskniąc za nią,







