Kultura

Powrót na stronę główną
Kultura

Buntownik ujarzmiony

Stasiuk z młodzieńca z groźną miną, w nadniszczonej skórzanej kurtce i z cygarem w zębach, stał się biznesmenem w marynarce i z kieliszkiem czerwonego wina w zasięgu ręki Liryczny poeta, brutalny prozaik. Pisarz o najbardziej czadowym życiorysie spośród polskich literatów – napisali o Andrzeju Stasiuku Krzysztof Varga i Paweł Dunin-Wąsowicz, autorzy wydanego w połowie lat 90. „Parnasu Bis. Słownika literatury urodzonej po roku 1960”. Czas zweryfikował te słowa. Dziś Stasiuk, jeden z najbardziej wpływowych polskich prozaików i wydawców,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Witkacy autentycznie sfałszowany?

Prasa pisze: obraz Witkacego jest fałszywy, ale profesor historii sztuki zaręcza swym autorytetem, że prawdziwy Odsłona pierwsza – pogrzeb W kwestii fałszywości Witkacego panuje u nas pełna hipokryzja. Zwłaszcza po pamiętnym pogrzebie wielkiego artysty w 1988 r., kiedy to zamiast jego kości w grobie matki na zakopiańskim Pęksowym Brzyzku złożono szczątki młodej kobiety. Przewiezienie z Ukrainy do Polski i pochówek szczątków filozofa, malarza i dramaturga odbyły się z zachowaniem wszelkich ceremoniałów państwowych, religijnych i dyplomatycznych. Chodziło

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Witaj, Madonno, królowo popu…

Niegdyś każdy wykonywany przez nią ruch był prowokacją, teraz ludzie w każdym geście dopatrują się skandalu Ludzie postrzegają Madonnę jednowymiarowo. Dla nich to „ta prowokatorka”, która robi dużo szumu wokół siebie, bluźniąc i wijąc się na krzyżu. Prawda – jak zawsze – jest gdzieś pośrodku. Madonna bez wątpienia uwielbia rozgłos, ale nie tylko skandalem żyje. Sama prowokacja nie wystarczy, by – jak uczyniła to Amerykanka włoskiego pochodzenia – od 26 lat być na szczycie showbiznesowej machiny.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Literackie podróże współczesności

Pisarze udowadniają, że turystyka nie musi polegać na tym, że wszyscy tak samo oglądamy to samo, doznajemy standardowych emocji Szalejący w świecie kryzys bez wątpienia będzie miał wpływ na plany wakacyjne wielu z nas, ale, zdaje się, totalna klapa przemysłowi turystycznemu, hotelarskiemu czy liniom lotniczym nie grozi. Będziemy wyjeżdżać, jeśli nie na Karaiby, to nad Morze Śródziemne, jeśli nie nad Morze Śródziemne, to choć nad Bałtyk. Dlaczego? Bo mocno zuniformizowane wzorce podróżniczych zachowań są, jak głoszą koryfeusze współczesnej socjologii, w świecie globalnej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Najchętniej mówię o sobie: satyr

Rozmowa z Rafałem Bryndalem Trudno być szczęśliwym w ogóle, bo to filozoficzne pojęcie. Ale bywam – Zajmuje się pan równocześnie kilkoma rzeczami. Jest pan przede wszystkim dziennikarzem, publicystą czy satyrykiem? – Najchętniej mówię o sobie: satyr. Nie lubię słowa satyryk, od razu kojarzy się z kimś wesołym, ciągle opowiadającym dowcipy. A przecież człowiek miewa raczej melancholijny nastrój, refleksyjną naturę. Ale cieszę się, że mogę po prostu robić satyryczne rzeczy w radiu, w „Gazecie Wyborczej”. Poza tym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Filmy malowane kuchennym zmywakiem

Reżyserki filmów animowanych swoje kilkunastominutowe obrazy realizują przez długie miesiące Swoje kilku-, kilkunastominutowe filmy realizują przez długie miesiące. Młode, wykształcone i wszechstronnie utalentowane odnoszą sukcesy w dziedzinie, która kiedyś była domeną mężczyzn. Choć czasem zastanawiają się, co wpisać w rubryce „zawód”, najchętniej o sobie mówią: reżyserka filmów animowanych. Nad trwającymi 13 minut „Refrenami” Wiola Sowa pracowała dwa i pół roku. W niewielkiej pracowni przy ulicy Starowiślnej w Krakowie codziennie piórkiem na tablecie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Brave znaczy dzielny

Dzieci z Nepalu i Ugandy wytańczą sobie przyszłość Czwórka czarnoskórych dzieci wychodzi na wrocławski Rynek. 10-latka i trzech 12-, 15-letnich chłopców. Chwila wstrzymania oddechu, trochę niepewności wśród widowni – bo czy dzieciaki mogą pokazać coś ciekawego? A jednak! Już po chwili wykonują na scenie śmiałe ewolucje w rytm muzyki, wyginając ciało w niesamowity sposób, stając na głowie, na rękach. Najpierw nieco nieśmiało, potem z coraz większą pewnością siebie. A po przedstawieniu już z pełną otwartością podchodzą do publiczności,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Cały był teatrem

Zbigniew Zapasiewicz – wieczny docent, który chciał zagrać Papkina Za niecałe dwa miesiące, 13 września, obchodzono by hucznie jego 75. urodziny. Szykowano już ordery, przemówienia, okolicznościowe programy w telewizji. – Nie zdążyliśmy – powiedział z goryczą w głosie minister kultury Bogdan Zdrojewski, a Sejm uczcił śmierć aktora minutą ciszy. To najlepszy dowód rangi, jaką Zbigniew Zapasiewicz osiągnął w polskiej kulturze, bo choć nie piastował szczególnie ważnych funkcji, nie był politykiem i nawet specjalnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

„Wszystko” zależy od internautów

Sfinansowali film, teraz mogą pomóc wprowadzić go do kin Cześć. Pomóż mi zrobić film – takie hasło widniało w nagłówku strony www.wszystko.net, poprzez którą Artur Wyrzykowski, 24-letni obecnie filmowiec, zbierał pieniądze na wyprodukowanie swojego w pełni profesjonalnego krótkometrażowego filmu „Wszystko”. „Bardzo wierzyłem w ten projekt, chciałem, żeby ten film zaistniał na dużym ekranie, choćby na jeden jedyny pokaz premierowy. To jest marzenie, na które warto wydać kilkadziesiąt tysięcy”, pisał Wyrzykowski o idei filmu.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Autobusem do Hadesu

Korespondencja z Amsterdamu Holenderska lekcja tolerancji Zbieramy się pod gmaszyskiem Mizeekgebouw, niedawno wzniesionym centrum artystycznym w Amsterdamie. Stąd wyrusza autobus do odległej postprzemysłowej dzielnicy. Wsiadamy do autobusu z zaklejonymi czarnym papierem szybami. Jest duszno, klimatyzacja kiepsko działa, ciasno i ciemnawo. Ktoś informuje przez głośnik, że należy wyłączyć komórki i zachowywać skupienie. Nie rozmawiać. Jedziemy bowiem do Hadesu. To tam wędruje Orfeusz w poszukiwaniu swojej Eurydyki. Czuję się nieswojo, ale nie z powodu Hadesu, tylko pretensjonalnej sytuacji. Do autobusu wsiedli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.