Kultura
Oko w oko z widzem…
Po 42. festiwalu monodramów we Wrocławiu Siedzi między nami w pierwszym rzędzie – ci, którzy znają charakterystyczną sylwetkę Bogusława Kierca, w pozornie śpiącym widzu, ukrytym pod narzuconą tyłem naprzód marynarką, rozpoznają aktora. Inni będą zaskoczeni, gdy to właśnie on zacznie monodram do poezji Adama Mickiewicza „Mój trup”. Na razie widzowie wchodzą. Na pustej scenie (a właściwie w przestrzeni gry, bo sceny w tradycyjnym tego słowa znaczeniu nie ma) stoi szklanka wypełniona wodą. To wszystko. Kiedy rzecz się zaczyna, Kierc
30 lat w ramionach satyry
Rozmowa z Markiem Wojciechem Chmurzyńskim, dyrektorem Muzeum Karykatury Człowiek bez poczucia humoru żyje bez sensu – W jaki sposób trafił pan do świątyni sztuk satyrycznych, jaką jest Muzeum Karykatury obchodzące właśnie 30-lecie istnienia? – Wydaje mi się, że w sposób całkiem naturalny. Z wykształcenia jestem historykiem sztuki. Przez 22 lata pracowałem w Muzeum Literatury w Warszawie jako szef działu sztuki i tam był również znakomity zbiór karykatur z różnych epok. To mnie mocno pociągało, bo zawsze
Grand Off – święto kina niezależnego
Film niezależny w Polsce i na świecie przemawia coraz dobitniejszym głosem – przez ostatni weekend listopada w Warszawie pokazał swoje oblicze A.D. 2007. To druga edycja Grand Off – Europejskich Nagród Filmowych Niezależnych, inicjatywy promującej kino niezależne w Polsce. Inicjatorem i organizatorem jest Witold Kon, prezes Fundacji Cinema Art, szef Federacji Niezależnych Twórców Filmowych w Polsce. Formułę Grand Off można porównać z formułą Oscarów: nadesłane propozycje, 280 filmów, w tym ok.
Chcą, to czytają
Jacek Dehnel Często czytelnicy moich wierszy nie znają mojej prozy i odwrotnie. Ale widać, tak to musi wyglądać – Debiutował pan wcześnie, bo już w 1999 r., początkowo jednak pozostawał pan w niszy. Wreszcie otrzymał pan Nagrodę Kościelskich za „Żywoty równoległe”, a w 2006 r. „Lala” przyniosła panu Paszport „Polityki” i sławę. Jak udało się przebić wśród tłumu „młodych zdolnych”? – Ależ bardzo słusznie pozostawałem w niszy. „Kolekcję” wydałem dzięki fartowi – dostałem nagrodę w Konkursie Prozatorskim Miasta Gdańsk,
Nie tylko o worku z kotem Różewicza
Różewicz pisze o codzienności ludzi, niewidniejących na okładkach kolorowych magazynów. To dowód wrażliwości na los tzw. zwykłych zjadaczy chleba, do których sam się zalicza, choć zdobył sławę międzynarodową. Zadzwonił nieznajomy pan i przedstawiając się ogólnie, złożył nieśmiałą propozycję. Pragnął mnie zainteresować ekskluzywnym kręgiem towarzyskim, czymś w rodzaju nieformalnego klubu kolekcjonerów najbardziej osobliwych i cennych fajek z całego świata. Powoływał się nawet dla zachęty na moją książkę o światowej sławy genetyku francuskim, Piotrze
Jak czytać Masłowską?
Świeżo wydany utwór sceniczny Doroty Masłowskiej pt. „Między nami dobrze jest” – taka wypasiona Zielona Gęś… – stał się przedmiotem żywej polemiki między postmodernistycznym salonem „Gazety Wyborczej” a neokonserwatywnym antysalonem „Rzeczpospolitej”. Obie strony tego sporu najwidoczniej chciałyby zagarnąć DM dla siebie. Kto ma rację? Oto pytanie, na które spróbuję odpowiedzieć, bo jako babcia mam pewne doświadczenie w kontaktach z własnymi wnukami, a pani Dorota należy do tej samej generacji i ma chyba
Zygmunt Stary na indeksie?
Książka Mieczysława Morki obala mit mocarstwa Jagiellonów i poucza polityków Książka nosi tytuł „Sztuka dworu Zygmunta I Starego: treści polityczne i propagandowe”, ukazała się dwa lata temu, ale od początku towarzyszy jej atmosfera niechęci i milczenia. Większość prasy jej nie zauważyła. Pozycja nie wzbudziła zainteresowania żadnych mediów (poza „Przeglądem”), nawet specjalistycznych, takich jak „Mówią wieki”, „Spotkania z Historią” czy „Art and Biznes”, została też zbojkotowana przez najważniejsze sieci dystrybucyjne, z Domem Książki
Muzyka, która przetrwa wieki
Krzysztof Penderecki skończył 75 lat Nie każdemu twórcy dane jest dostąpić tylu zaszczytów za życia, doczekać się tylu organizowanych przez instytucje państwowe jubileuszy, a do tego wysłuchać tylu pochlebnych, ba, entuzjastycznych opinii od zwykłych ludzi, którzy nawet nie są specjalnymi miłośnikami muzyki klasycznej. Krzysztofowi Pendereckiemu to wszystko się udało i można tutaj szukać wytłumaczenia na różne sposoby. A to, że los mu sprzyja, bo jest w czepku urodzony, albo np. jest bardzo sprytny, albo ktoś wpływowy go popiera, albo trafił precyzyjnie na dobrą








