Kultura
„Człenio”, czyli duże kariery małych ludzi
Wnikliwy i smakowity obraz światka dziennikarskiego w książce Heleny Kowalik Helena Kowalik jest znakomitą reporterką, ale książkę napisała i publicystyczną, i reporterską zarazem. Jest w „Człeniu” bardzo dużo prawdy o tym, jak w latach 90. robiło się kariery, zdobywało pieniądze, jak rodziły się elity. A także wiele smakowitych – ale i przejmujących – historii z lat wcześniejszych: z epoki gierkowskiej, bo przecież dzisiejsze elity nie wzięły się znikąd (ten okres autorka zna wyśmienicie, bo wtedy zaczynała
Arka płynie
Premiera międzynarodowego spektaklu Janusza Wiśniewskiego Świat cię zapomni lub wyśmieje; Kres bezbolesny – nie istnieje. Robert Frost, „Zadbaj o to zawczasu”, tłum. Stanisław Barańczak To niezwykłe wydarzenie w dziejach polskiego teatru: na scenie poznańskiego Teatru Nowego odbyła się premiera spektaklu „Arka Noego. Nowy koniec Europy” Janusza Wiśniewskiego z udziałem 24 aktorów z siedmiu krajów, reprezentujących teatry z Austrii, Izraela, Kosowa, Niemiec, Włoch i, oczywiście, Polski. Na scenie wybuchowa mieszanka siedmiu
Odpowiedzialność zamyka mi usta
Postąpiłem wbrew własnym regułom. Kieruję tym samym teatrem już 14 lat, a zawsze twierdziłem, że cykl sukcesów dyrektora opery to pięć lat Sławomir Pietras, dyrektor Teatru Wielkiego w Poznaniu – Jaka jest kondycja polskiej opery? Nie jest dobra, ale chyba nie pora na stawianie teraz diagnozy, kiedy kroi się decyzja w mojej sprawie. – Właśnie. Od blisko 40 lat jest pan związany z teatrem operowym. Jest pan jednym z najstarszych stażem dyrektorów
Kapuściński to Polak?
Nad Tybrem pełno tłumaczeń polskiej literatury… tylko kto o tym wie? Co przywodzi na myśl Włochom słowo Polonia? Oczywiście: Papa Wojtyła i Boniek. Niestety, rzadko coś więcej. Diego Lo Piccolo, właściciel księgarni Altrimenti, wciąga głęboko powietrze: – Polska literatura, signorina, no cóż, jak pani wie, jesteśmy niejako zdominowani przez literaturę angielskojęzyczną, mam paru autorów niemieckich oczywiście, trochę niemieckiej klasyki, kilku Skandynawów, trochę Rosjan – mówi, wskazując na „Annę Kareninę”
Puk, puk. Czy tu off?
Od teatru alternatywnego do repertuarowego coraz bliżej Coraz łatwiej się pomylić, grupy offowe grają tzw. klasyczny repertuar albo sztuki bez mała dobrze skrojone, teatry repertuarowe ukrywają swoją tożsamość i próbują zach-off-ywać się jak offy. O co tu chodzi? Najkrócej mówiąc – o przetrwanie. Kalkulacja jest taka: teatr dramatyczny umarł (tylko referuję tok myślenia, ale nie podzielam) i trzeba gwałtownie szukać sposobów, aby widza przytrzymać, odzyskać i pozyskać. Zwłaszcza młodego. Stąd zwrot do rozmaitego pochodzenia przedrzeźniania
Festiwal mimu w Warszawie
Japończycy na początek, Rosjanie na deser Międzynarodowy Festiwal Sztuki Mimu, ósmy już z kolei, który organizuje Teatr na Woli, przebiegał w duchu powrotu do źródeł. Już spektakl inauguracyjny, „Fugue X” japońskiej grupy Derashinera Company, w choreografii i reżyserii Shuji Onodera, nie posiłkował się słowem, jak to w latach poprzednich bywało, ale zamykał w obrębie mimu. Punkt wyjścia: bohater, który znajduje pod latarnią zwłoki mężczyzny i zostaje wplątany w tajemniczą intrygę gangsterską, to oczywisty pretekst do ukazania metafory pełnego przemocy świata.
Dialog pod kulami
„Plonter”, czyli izraelski teatr szuka przyszłości Para uzbrojonych po zęby żołnierzy strzeże wejścia na salę teatralną. Wykrzykują coś do mnie nieprzyjaźnie. Chyba po arabsku. Ktoś pokazuje dowód tożsamości. Wyciągam paszport. Żołnierz ogląda dokument wnikliwie, porównuje zdjęcie z oryginałem. Przepuszcza, mogę wchodzić. Tak to się zaczyna. Nie jestem zaskoczony. Widzę ten spektakl po raz drugi. Wcześniej widziałem go podczas międzynarodowego festiwalu teatralnego w Seulu i, przyznam szczerze, podejrzewałem teatr o manipulację, studencką zgrywę. No cóż,
Ja, Falstaff
Opera jest w stanie polubić minimalizm użytych środków, ale nie znosi skąpstwa. To wciąż jeszcze bardzo droga sztuka Adam Kruszewski – Jak został pan operowym sir Johnem Falstaffem? – Zwyczajnie, zatelefonowano do mnie z radia, że we wrześniu 2007 r. odbędzie się koncert inaugurujący działalność Polskiej Orkiestry Radiowej pod nową dyrekcją. Otrzymałem nuty, podpisałem umowę i miałem całe wakacje na nauczenie się swojej partii. – Swojej partii? Przecież to jest arcytrudna rola w ostatniej








