Kultura
Upiór straszy i zachwyca
W Romie udało się zainscenizować widowisko, gdzie są i wielkie schody paryskiej opery, i podziemia wypełnione wodą, i niesamowita katastrofa, kiedy ogromny żyrandol urywa się z sufitu Historia oszpeconego mężczyzny, który nieszczęśliwie zakochuje się w uroczej młodej chórzystce, może się wydawać ckliwym melodramatem. Jeśli jednak ktoś obejrzał którąś z filmowych wersji „Upiora w operze”, z pewnością chętnie zobaczy, jak to zostało przełożone na musical przez słynnego autora Andrew Lloyda Webbera. W warszawskim teatrze muzycznym
Solista to dobry produkt
Skrzypce traktuję jako narzędzie do wyrażania emocji Z Patrycją Piekutowską rozmawia Bronisław Tumiłowicz – Jak scharakteryzowałaby pani swój styl gry? – Wielokrotnie słyszałam na świecie, że gram zdecydowanie i po męsku, mocnym dźwiękiem, ale z kobiecą wrażliwością. Zgadzam się z takimi opiniami. Skrzypce traktuję jako narzędzie do wyrażania emocji. – Co w graniu na skrzypcach jest najważniejsze? – Dźwięk jest podstawą wszystkiego. Piękny, to znaczy głęboki i prawdziwy, a nie piskliwy, słodki czy zgrzytający. Tak samo piękny u Bacha, jak
Oscarze, pomóż Uszatkowi
Czy Oscar dla „Piotrusia i wilka” odrodzi polską animację? Na razie w łódzkim Se-ma-forze trwa euforia i przygotowania do przeprowadzki w nieznane Nikt już nie wyciera mokrych plam po wodzie kapiącej z nieszczelnego dachu hali filmowej przy ul. Pabianickiej w Łodzi. Nie ma sensu, bo za kilka dni Se-ma-for zmienia siedzibę, a legendarny budynek, gdzie powstał m.in. „Miś Uszatek”, zostanie zrównany z ziemią. Zresztą określenie hala jest stanowczo na wyrost. Pomieszczenie jest bowiem za małe, za niskie i nadaje się raczej na zaplecze sklepu
Między szamanem a drapieżnikiem
Rozmawiam z muzykami o repertuarze, o przyszłości, ale nie chciałbym dożyć czasu, kiedy w orkiestrze Aukso powstaną związki zawodowe Marek Moś – Czy pochodzisz z rodziny muzycznej? – W mojej rodzinie wiele osób grało – babcia, wujkowie, mama także uczyła się gry na fortepianie. Był to jednak rodzaj hobby. Z muzyką najbardziej związany był dziadek ze strony mamy Franciszek Klimek, kapelmistrz w małym miasteczku (urodziłem się w Piekarach Śląskich), multiinstrumentalista. Miał małe kombo, rodzaj orkiestry odeonowej,
Niezapomniani Gebethner i Wolff
Pokolenia Polaków wychowywały się na książkach kupowanych w księgarniach firmy w Warszawie, Wilnie, w Paryżu Niedawno obchodziliśmy 150. rocznicę założenia księgarni i wydawnictwa Gebethner i Wolff, firmy o ogromnych zasługach dla polskiej książki, dla rodzimej kultury. Niewielu wie, w jaki sposób powstała w Polsce owa firma, która w szczątkowej formie przetrwała aż do początku lat 70. XX w. Rekonstrukcji historii rodu Gebethnerów podjął się prawnuk Gustawa Adolfa, prof. Stanisław Tytus Gebethner, który obecnie intensywnie pracuje
Krasnoludek wśród olbrzymów
Wrocławski Teatr Lalek chce przyciągać dzieci i dorosłych Nad zgromadzoną w małej salce dziecięcą publicznością unosi się sufit i w szczelinie ukazuje się olbrzymia głowa z wymalowanym uśmiechem. – Mamo! – woła. – Jaki piękny prezent. Dostałem pudełko z ludzikami! – Jesteśmy największym teatrem lalek w Polsce – tłumaczy Robert Skolmowski, dyrektor naczelny i artystyczny Wrocławskiego Teatru Lalek. Gdyby nie to, że ma prawie 190 cm wzrostu, odpowiada wyobrażeniom typowego krasnoludka. Dobrotliwa pyzata twarz,
KTT w Klubie Księgarza
Tłumy czytelników i przyjaciół Krzysztofa Teodora Toeplitza zebrały się w miniony poniedziałek w warszawskim Klubie Księgarza, gdzie nasz wybitny Autor obchodził 75. urodziny. Największą atrakcją wieczoru była prezentacja przez samego Jubilata nigdy jeszcze niepublikowanych dzienników, które prowadzi niemal od początku swej działalności publicystycznej. Po przeczytaniu kilku pikantnych i zabawnych fragmentów, dotyczących nie tylko życia zawodowego, ale także obserwacji obyczajowo-towarzyskich, KTT (zamknąwszy zapisane po brzegi zeszyty w specjalnej drewnianej skrzynce) stwierdził: – Sprawą








