Przebłyski

Powrót na stronę główną
Przebłyski

Wrocław podpadł kontrolerom

Wśród wielu typów milczenia na wypadek zagrożenia władze Wrocławia wybrały rozwiązanie banalnie powszechne. W języku kulturalnym nazywa się to milczeniem z godnością, a w języku ulicy rżnięciem głupa. Elokwentny ponad standardy krajowe prezydent Dutkiewicz w sprawie kłopotów, jakie władze mają z przygotowaniami Wrocławia do roku 2016, czyli do stania się Europejską Stolicy Kultury, orbituje poza strefą dostępności dla pytającej publiki. Gdyby nie dramatyczne pytanie Mariusza Urbanka „Gdzie jest dyrektor?” postawione na łamach „Odry”

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Waniek zamiast Senyszyn, a Napieralski po Liberadzkim

Podobno w miarę wrażliwy człowiek nigdy nie powinien oglądać dwóch rzeczy: jak się robi kiełbasę i jak się robi politykę. Można dodać do tego jeszcze, jak się zostaje europosłem. A że jest się o co bić, wojna o mandat bywa bardziej zażarta niż walki buldogów. Za kilka dni będzie wiadomo, na kogo postawi SLD. Najkrwawsza bitwa jest w Krakowie. A to za sprawą najgorszej z lewicowej ekipy, czyli Joanny Senyszyn. Nie chce jej miejscowy SLD. W skrytości

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Praca u sędziów cię wyzwoli

Są wielcy wynalazcy i wynalazcy. W tej drugiej grupie jest Roman Bilski, dyrektor Sądu Apelacyjnego w Szczecinie. Człowiek bardzo oszczędny i wnikliwie analizujący rynek pracy. Zobaczył, że w regionie jest ponad 100 tys. bezrobotnych, i połączył to z potrzebami sądu. Podumał i ogłosił pierwszy w Polsce przetarg na woźnych sądowych. Chętni mieli wskazać, za ile są gotowi pracować. Spośród 28 chętnych kilkoro zaproponowało najniższą stawkę, czyli 7 zł brutto za godzinę. Ale to rozpasanie można ukrócić w drugim przetargu. A potem?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

OFE – od kłamstwa do kłamstwa

Będą walczyły. Do ostatniej godziny. I do ostatniej złotówki wpłacanej przez przyszłych emerytów. Na dzień przed dziurawym jak sito zakazem reklamowania OFE polskie lasy straciły wiele drzew. Cały kraj został zaatakowany olbrzymimi płachtami reklam. Przypomniały się czasy, gdy OFE wchodziły na rynek. Wtedy też kipiało od reklam. I obiecanek o życiu emerytów pod palmami z drinkiem w ręku. Minęły lata. OFE wydoiły, ile się dało. I znowu obiecują. I znowu kłamią. Że niby nie będą miały głosu.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Pisk IPN na rocznicę

Mieli ruszyć na Warszawę! Z piersi osławionego Instytutu Pamięci Narodowej miał się wyrwać gromki krzyk niezgody. Mieli obudzić sumienia ludu stolicy. By pomnik „Czterech Śpiących” nie stanął już na Pradze. Mieli to wszystko zrobić 17 stycznia, w rocznicę wyzwolenia Warszawy. Ale czy IPN zrobił kiedyś coś porządnie? Wyszło więc jak zwykle. Ktoś chyłkiem coś rozdał i po akcji. Andrzej Zawistowski, dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN, napisze w sprawozdaniach, jak to się sprężył i jak dał

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Listy i lęki Migalskiego

Ten polityk ma wyjątkowy talent do kabaretowych występów. Jego śpiew w stroju hipisa i z gitarką w ręku na cześć Jarosława Kaczyńskiego długo będzie ozdobą YouTube. A oprócz śpiewów dziękczynnych prawicowy europoseł Marek Migalski ma jeszcze jedno hobby. Za wszelką cenę chce zostać doktorem habilitowanym. Niestety, nikt w Polsce nie chce go przytulić. Pogonili Migalskiego m.in. na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Wrocławskim i w Polskiej Akademii Nauk.Cóż więc robi coraz bardziej zdesperowany polityk? Pisze list do nowej minister nauki i szkolnictwa

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Wygraliśmy z katowicką prokuraturą apelacyjną

Katowiczanie nie mają szczęścia. Jak nie prokurator Ewa Koj z osławionego IPN, to prokurator Iwona Palka z prokuratury apelacyjnej. Piszemy o poczynaniach tych pań, bo są kuriozalne. By więc ostudzić nasze demaskatorskie zapędy, Prokuratura Apelacyjna w Katowicach zażądała od redakcji „Przeglądu” publikacji sprostowania. Nie spodobało się jej to, co napisał Robert Walenciak w głośnym artykule „Tysiąc na celowniku” z grudnia 2012 r. Redakcja odmówiła. Bo co w naszym artykule było nieprawdziwego? Czy to, że w ramach tajnej operacji prokuratorzy i oficerowie CBŚ badali 107 firm

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Prokurator Koj maluje, a licho nie śpi

Jakiś sabotażysta dostał się w szeregi IPN i zamknął śledztwo w sprawie katastrofy w Gibraltarze w 1943 r. Zginął w niej gen. Władysław Sikorski, ówczesny premier i dowódca sił zbrojnych. Przez pięć lat prokuratorzy IPN jeździli sobie po świecie i nie szczędząc kosztów, szukali spisku. Milion złotych w prawo, milion w lewo to nie był dla nich problem. Państwo bogate, zapłaci i za wycieczkę do Hiszpanii, i za ekspertyzy drzazgi, i za…Szło więc nieźle, dopóki jakiś sabotażysta albo tylko nerwus nie ogłosił: zamykamy śledztwo. Zupełnie bez sensu.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Majewski za Biernata

Jest taki kraj, gdzie dwukrotny złoty medalista olimpijski w bardzo widowiskowej dyscyplinie nie został sportowcem roku. Bo o wyborze zadecydowało debilne audiotele w (niby) publicznej TVP. To ten sam kraj, w którym ministrami sportu zostali kolejno: gangster, kryminalista i aferzysta, pani nie z tej bajki i ekskierownik basenu. Specjalizacja ministra Biernata to kopanie dołków. Knuł za Drzewieckiego. Trochę mniej za Giersza. Po Joannie Musze jeździł tak, że żal było patrzeć. Może to upodobanie do kopania bierze się ze związków z GKS Bełchatów.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Co łączy Siwca ze Schetyną i wiatrakiem na Woli?

Marka Siwca z Grzegorzem Schetyną łączy miniona potęga. Obydwaj, choć z konkurencyjnych obozów, byli nie tak dawno bardzo, bardzo wysoko. Mieli ogromne wpływy. Opływali w zaszczyty. A duma i godność osobista szła z nimi tak szeroko, że jak ktoś nadepnął, to gorzko żałował. Obydwaj mieli krew gorącą i ten specyficzny sposób traktowania innych, który lud nazywa traktowaniem z buta. Gdy byli mocni, ludzie zgrzytali zębami, ale milczeli. No bo kto silnemu podskoczy? Ale wystarczyło, że Schetyna padł we własnym mateczniku, by zaprzeszłe

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.