Przebłyski
TVN 24 w szpagacie z detektywem
Historia o tym, jak dzielny szeryf Rutkowski odkrył prawdę o śmierci małej Madzi, pozwoliła mediom podreperować budżety. Jedni zarobili na gloryfikowaniu detektywa bez licencji i obrazkach z jego bujnego życia towarzyskiego. A drudzy na krytyce jego parszywych metod, licznych wpadkach i pazerności na sławę. Dla jednych Rutkowski to istny anioł, a dla drugich diabeł wcielony. W sumie nic nowego, gdyby nie unikalna metoda, jaką zastosowała TVN 24. Stacja dyr. Pieczyńskiego stanęła na czele obu nurtów. Najpierw jako
Durczok z Palikotem o piwie
Januszowi Palikotowi grozi alkoholizm, a Durczok cierpi na amnezję. Taki wniosek można wyciągnąć z rozmowy, jaką panowie odbyli w TVN 24. Palikot pochwalił się, że był na Karczmie Piwnej z okazji Barbórki i z górnikami pił piwo. Na co Durczok wtrącił, że tej pięknej tradycji nawet komunie nie udało się zniszczyć. Panie Kamilu, nie udało się. To prawda. Ale pamięta pan, jak górnicy musieli pić na karczmach ocet zamiast piwa. Jak piwo było na kartki raz w roku, a karczmy były
Wielmożni państwo dali po parę złotych
To było wydarzenie sezonu. „Nasz bal przyciągnął towarzyską śmietankę, która bawiła się szampańsko”. I myli się ten, kto myśli, że to kolejny grafomański opis balu naszej arystokratycznej wydmuszki. Jest dużo gorzej. Tak zaczyna się relacja z balu dziennikarzy. Balu z udziałem polityków i biznesu. Popisu świetnej komitywy i wzajemnych czułości. Trzeba nie mieć instynktu samozachowawczego, by przy mikrofonach i kamerach tak jawnie demonstrować towarzyską zażyłość z ludźmi, których później trzeba bezstronnie opisywać i oceniać. Bal na milę trąci
Goliszewski herbu Sabała biznesu
Marek Goliszewski, właściciel firmy Business Centre Club, uchodzącej za reprezentację polskiego biznesu, niestrudzony organizator wręczenia tysięcy koszmarnych wazoników i pucharków, cierpliwie czekał, i to prawie 30 lat, z ujawnieniem swoich kombatanckich papierów. Nikomu ani słowa. Przez tyle lat. Nie wytrzymał dopiero, gdy jakieś dziewczę z magazynu „Gala” przyszło na wywiad. Wyrzucił z siebie to, co skrywał. Jak to walczył w stanie wojennym. Jak go inwigilowano, śledzono i przesłuchiwano. Istna katorga. Ale nie dał się. Już w 1987 r. wykorzystał PRON
Napieralski też pisze
Wpis Grzegorza Napieralskiego na Twitterze po śmierci Szymborskiej: „Dziękuję za wiersze, które były taką dawką pozytywizmu. Pani Wisława nigdy nie odejdzie. Jej poezja jest przecież nieśmiertelna”. Naczytał się chłop tych wierszy tyle, że jest, jak widać, pozytywnie zakręcony. Czego nie można powiedzieć o jego nauczycielach.
Mistrzowie bankowości
Włoski bank Pekao SA reklamuje się w Polsce po angielsku jako „Member of Unicredit Group”, dodając, już po naszemu, że jest to „Mistrzowska Bankowość Korporacyjna”. Tymczasem Unicredit po trzech kwartałach 2011 r. stracił ponad 10,5 mld euro i zwolni 5 tys. ludzi, choć jego analitycy przewidywali, że wypracuje zysk. Rzeczywiście, mistrzowska bankowość pełną gębą.
A może trawa na dach?
Mówi się, że od sportu do rozrywki tylko jeden krok. A bywa, że sport i rozrywka to jedno. Jak w przypadku Narodowego Centrum Sportu, które najpierw irytowało kolejnymi terminami końca budowy Stadionu Narodowego, a teraz tylko śmieszy. Choćby Grzegorza Latę, prezesa PZPN, który chciał, by nasza reprezentacja zagrała tam w lutym z Portugalią. Wielki mecz na pięknym obiekcie. I to zimą. Ale jak grać, gdy rozsuwany dach stadionu nie powinien być ruszany przy temperaturze minus 5 st. Celsjusza, bo może się zepsuć?
Piekła już nie ma?
To mogło się zdarzyć tylko w Polsce. I aż dziw, że tak historyczne wydarzenie przeszło prawie bez echa. Szkoda, bo chyba nigdy nie było większej perwersji. Piekło i niebo stanęły naprzeciwko siebie. Oko w oko. Kibic Legii Warszawa z szalikiem „Witamy w piekle” został pokropiony wodą święconą przez ks. Leszka Ziołę. I to gdzie, na Jasnej Górze, przed sławnym obrazem Czarnej Madonny w Kaplicy Matki Boskiej Częstochowskiej. Teraz dopiero co wyświęcony kibol z szalikiem „Witamy w piekle” da czadu. Pielgrzymka była więc udana.
Kasa, misiu, kasa
Warszawska Drukarnia Naukowo-Techniczna dołowana przez kolejne zarządy PAP, powoływane na zmianę przez PiS i PO, została postawiona w stan likwidacji. Ekipa z Platformy Obywatelskiej dopięła więc swego. Bezwolny zarząd PAP zdominowany przez radę nadzorczą w kuriozalnym składzie kontrolowanym przez Ministerstwo Skarbu zrobił to, o co paru cwanych ludzi walczyło od czterech lat. Wyrzucano dobrych dyrektorów, by zatrudniać postacie z księżyca. Im było gorzej, tym lepiej. Bo przecież nie chodziło o ratowanie miejsc pracy. Ile razy w Polsce była ćwiczona ta liberalna
Łukasz Cieśla wśród dzikich
Tego widoku nie da się zapomnieć. Poznań, próba samobójcza prokuratora Mikołaja Przybyła. I reakcja dziennikarzy obecnych na konferencji. Grupka zdziczałych ludzi, filmujących ofiarę i dzwoniących do redakcji. Brak skrupułów. Zero chęci udzielenia pomocy ofierze. Z jednym wyjątkiem. Jedynym sprawiedliwym wśród zgrai dzikusów był Łukasz Cieśla z „Głosu Wielkopolskiego”. Nie zrobił nic wielkiego. Po prostu podbiegł do ofiary i próbował ją ratować. Elementarz człowieczeństwa. Niestety, tylko jeden dziennikarz zachował się jak człowiek. Murowany kandydat






