SZOŁKEJS

Powrót na stronę główną
SZOŁKEJS

Pierwszy sztych Mateusza Morawieckiego

W pamiętną dla Przysuchy sobotę 1 lipca poseł Jarosław Kaczyński wyznał przed swoim ludem, że coś mu zgrzyta. Szło, szło – mówił, a teraz nie idzie. Gdyby następnego dnia nie było niedzieli, wypadki potoczyłyby się zapewne błyskawicznie i od rana panowałby ruch na budowach „mieszkań plus”, bo na tym odcinku zazgrzytało prezesowi partii kierującej. Tymczasem dopiero w poniedziałek, 48 godzin po wystąpieniu objawu chorobowego u posła Kaczyńskiego, widzowie „Wiadomości” zobaczyli wicepremiera Morawieckiego ze szpadlem w spracowanych dłoniach i ekipą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Bez lekcji Wodeckiego

Na ogół ludzie umierają za wcześnie. Kiedy wypada odezwać się do kogoś w kondukcie albo coś mądrego powiedzieć już nad samym grobem, żałobnikom najczęściej przychodzą do głowy myśli tak banalne, że to wielkie szczęście dla nieboszczyka, że tego nie usłyszy. Zbigniew Wodecki, nawet gdyby dożył matuzalemowego wieku, dla Telewizji Polskiej odszedłby za wcześnie. To jest instytucja, która potrzebuje pogrzebów wielkich ludzi tylko do westchnień, że tyle jeszcze mogliby zrobić. Nie ma w tym prawdy, jest sama obłuda maskująca lenistwo i brak instrukcji obsługi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Celne trafienie w zgagi leczenie

W poszukiwaniu wytchnienia politycznego w samej TVPiS włączam czasem TVP ABC, kanał dziecięcy. W sobotę rano, przed dziewiątą, zatrzymałem się ponad godzinę na tej antenie. Jeszcze nie dziecinnieję, ale przyznam, że uwiodła mnie i zadecydowała o wszystkim wdzięczna rymowanka: jak się ruszasz, pij kubusia. Nie popiłem, bo mam zakaz słodkiego, zacząłem natomiast liczyć tzw. przekazy handlowe, jak w piśmiennictwie prawniczym nazywa się reklamy. Wyszło mi 28 na godzinę. Z taką liczbą wyświetleń spotów reklamowych w ciągu 60 minut

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Gdybym był królem

Z dziecięcych marzeń o królowaniu chyba najskuteczniej leczyła do tej pory, czyli od blisko stu lat, powieść Janusza Korczaka „Król Maciuś Pierwszy”. Tegoroczny Sejm Dzieci i Młodzieży pokazał, że pamięć o Maciusiu sczezła. Może książka już wyleciała z kanonu lektur szkolnych, a może tylko jej duch opuścił narodowe ciało pedagogiczne. Inaczej nie mogłoby się zdarzyć, że jakiś smarkacz na trybunie sejmowej drze cudzą flagę. Ktoś nauczył go podlizu, zanim rówieśnicy nie obili mu buziulki za coś podobnego. Do obchodzenia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Hajer ekspektejszyns

Ostrzegałem Amerykanów w zeszłym tygodniu, że pora się bać wyników następnych wyborów i „Głosu Mordoru”. W tym tygodniu chcę ich przeprosić, bo na razie nie widać żadnego zagrożenia dla cywilizacji amerykańskiej ze strony organu polskiego korpoludu. Gazeta zmieniła tytuł na „Mordor Voice”, ale nadal pisze mniej lub bardziej po polsku i np. każdemu, kto się czuje za mały, oferuje buty podwyższające o 7 cm. Były to zatem tylko takie strachy na Appalachy. Gwałtowny wzrost potęgi jakiegoś pisma budzi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Zacznij się bać, Ameryko!

Leslie Roy Moonves jest prezesem zarządu i prezydentem korporacji CBS, największej wśród gigantów telewizyjnych USA. Na obu tych stanowiskach jest o miesiąc krócej niż Jacek Kurski w TVP, ale dorobek ma większy. Nie ma długów, majątek firmy powiększył o 17%. Owszem, dużo zarabia. Z kilkumiesięcznych oszczędności mógłby spłacić całoroczny dług, w który Kurski wpędził polską spółkę. Za to nie jest chuliganem. Nigdy by mu nie przyszło do głowy, żeby publicznie powiedzieć choćby jedno złe słowo o jakimkolwiek partnerze związanym umową z firmą.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Data niezapowiedzianej dymisji

Wreszcie wiadomo, kiedy Jacek Kurski wyleci z telewizji albo stanie się jeszcze coś gorszego dla jego bliskich. Będzie to 10 czerwca, kiedy przed publicznością amfiteatru opolskiego wystąpi Kayah. Przysiągł bowiem prezes: „Po moim trupie”, kiedy mu doniesiono o takim planie w programie festiwalowym. Kayah została zaproszona przez Marylę Rodowicz do udziału w jej koncercie jubileuszowym. Cóż może stanąć na przeszkodzie, by na scenie doszło do spotkania dwóch gigantek polskiej piosenki? Właściwie nic, poza zdegenerowanym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Zakaz pokazywania prezydenta

We wtorek, 2 maja, prezydent RP urwał się z roboty na wagary. Właściwie poszli we trzech – jeszcze Pawcio i Witek, których natychmiast muszę tu przeprosić za amikoszonerię, bo to przecież ministrowie. Ale zamiast iść w krzaki nad Wisłę, żeby pochuliganić, udali się na Stadion Narodowy i akurat trafili na mecz o Puchar Polski w piłce nożnej. Nie wiadomo, którędy weszli. Musieli wpaść na jakichś dzianych kumpli, którzy rozpoznali wagarowiczów mimo przebrania i przemycili do własnej loży. Prezydent miał na sobie lekko hipsterskie paletko, tak żeby nikt się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Czereśnie nie doczekały reformy

Uwiodła mnie Sławka pyszną anegdotą o swoim przełożonym z czasów „Wielkiej gry”. Otóż postanowiła kiedyś zarządzić eliminacje do programu, to znaczy egzamin połączony z castingiem, na temat „Gady dawniej a dziś”. A było to przed jakimiś wyborami. „Zmień ten temat – zaordynował przytomnie jej kierownik – bo gady będą się kojarzyć”. Stanisława Ryster, dla koleżanek i kolegów z korytarza TVP Sławka – od początku kariery telewizyjnej życzyła sobie, by tak się do niej zwracać. I do dziś nie zmieniła zdania,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Najmiłościwszy samodzierżco nasz!

W każdej stolicy szanującego się państwa jest jakiś zamek, a jeżeli nie, to przynajmniej są dwa pałace: duży i mały, jakiś belweder, podchorążówka, koszary i plac do pokazywania ludności, że nasi żołnierze są najładniejsi i najrówniej na świecie maszerują. Warszawa nie jest żadnym wyjątkiem, przeciwnie, tutaj chyba wszyscy użytkownicy najważniejszych gmachów i placów mają do siebie najbliżej i tylko dwa kroki od Traktu Królewskiego do swojego kościoła w mieście (ulica Świętojańska) i do swojej telewizji (plac Powstańców Warszawy). Miasto ma przy tym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.