SZOŁKEJS
Dobrze się kłamie w bezkarnym towarzystwie
Pojawił się znak, niestety niewidoczny na naszym niebie, który pokazuje, że połowa świata medialnego jest już w sieci. Otóż w skali światowej zrównały się wydatki na reklamę w telewizji i w internecie. Polska jest w tej konkurencji kilka lat za peletonem. Równowaga przyjdzie albo my do niej dojdziemy w roku 2020. Nie będę postulował, aby odezwał się z tej okazji dzwon Zygmunt, bo internet to nie jest samo dobro i pieniądze z reklamy nie tylko go odżywiają, ale też psują. Firmy reklamowe nie oglądają się za pojedynczymi egzemplarzami człowieka, poszukają
Dajcie robotę Ziemkiewiczowi
Upominanie się na tych łamach o akt dobroczynności dla pisarza i publicysty Rafała Ziemkiewicza jest pewną ekstrawagancją, i to z wielu powodów. Pierwszy i najważniejszy to ten, że dzisiaj Ziemkiewicza wszędzie jest tyle, ile było Włodzimierza Iljicza Lenina w czasie obchodów w Polsce setnej rocznicy urodzin wodza rewolucji październikowej; ludzie z obawą włączali nie tylko radia i telewizory, ale nawet zaglądali do lodówki. W tej sytuacji każda nowa robota dla Rafała Z. to z pozoru gotowe nieszczęście, ale w tym właśnie cały smaczek.
Paramparcza może potrwać
TVP wyznaje miłość do własnego kraju dwa razy w tygodniu, w sobotę i w niedzielę, w „Kocham Cię, Polsko”. W dni powszednie dopuszcza się zdrady, od poniedziałku do piątku po trzy razy w Jedynce, tyle samo w Dwójce i raz w TVP Seriale, w najlepszym czasie antenowym. Wybrała sobie do amorów Turczynki i Turków w różnym wieku. Uprawia voyeuryzm, czyli podglądactwo, na skalę niespotykaną między narodami. Nawet w okrutnych czasach Józefa Stalina, po części pewnie dlatego, że nie było jeszcze w Polsce telewizji, nie zmuszano
Fejki do szkoły
Łukasz Jakóbiak, dobrze wyrośnięte i utalentowane dziecko internetu, ma w sieci własny show „20m2”. Jego widownia jest jakieś pięć razy większa od tej, którą gromadzi nowa śniadaniówka TVP 1 „Dzień dobry, Polsko!”, czyli program kierowany do ludności zamieszkującej 312 679 km kw. Kosmiczne parcie na szkło wydmuchało Łukasza z Polski do Kalifornii, gdzie od dawna chciał wylądować u stóp niejakiej Ellen DeGeneres, gospodyni kultowego talk-show. I spełnił się jego amerykański sen.
Loteria Glińskiego
Program rytualnych starań o nową ustawę abonamentową w Polsce uświetnią w tym roku aż dwa pierwszego sortu projekty ministra kultury. W całym minionym ćwierćwieczu zmagań nikt inny nie może się wylegitymować równie imponującą liczbą propozycji. Projekt pierwszy przewiduje, że kablarze i operatorzy satelitarni zaniosą na pocztę pesele, nazwiska i adresy swoich klientów, a ta już sama będzie wiedziała, co z nimi dalej zrobić. Watson by na to nie wpadł, że jak ktoś ma w domu gniazdko albo kupił sobie talerz, to znaczy, że ma też
Dyletantura
Równo z najważniejszym o tej porze roku doniesieniem, że bociany w drodze do Polski są już nad Bosforem, odbyła się konferencja ramówkowa prezesa TVP. Wiosna w tej telewizji będzie historyczna i patriotyczna tak jak zima, tyle że bardziej. Jubilerską ozdobą wydarzenia był pierścionek zaręczynowy na palcu byłej dyrektorki programowej tej firmy, a teraz narzeczonej prezesa. Nie dotykałem, widziałem tylko na zdjęciach i przeczytałem, że z białego złota i z dużym diamentem. Ślub będzie w marcu. Narzeczona prezesa powiedziała dziennikarzom, że Jacek Kurski łączy w sobie siłę i dobro.
Ho, ho, ile jest roboty w sporcie!
Kiepsko coś idzie naszemu Pochmurnemu Słoneczku na niwie sportu. Nieoranej, zachwaszczonej i zabagnionej przez skorumpowane ekipy poprzedników. Nie wygaszono do tej pory nawet połowy orlików. Nie zdekomunizowano ulicy Deyny Kazimierza. Nie naprawiono reguł gry w piłkę nożną, tak by można było strzelać tylko do jednej bramki. Nie nakazano Anicie Włodarczyk, żeby przed wypuszczeniem młota przestała się wreszcie kręcić w tę samą stronę co za Tuska. Sport wyraźnie nie nadąża za dynamiką zmian w realu, dlatego wykonuje właśnie historyczny krok w przestrzeni medialnej. Otóż 26
V4 – nowy pocisk programowy TVP
Kryptonim V z cyferką to dla telewidzów jasny sygnał, że Bogusław Wołoszański znowu nie da nam zapomnieć o II wojnie światowej. Tymczasem wszystkich czeka niespodzianka. Kto oglądał telewizję w minioną środę, ale nie mecz Bayernu z Arsenalem ani ten drugi, Realu z Napoli, z pewnością zauważył na którymś z ekranów ze znaczkiem TVP dodatkowe logo z napisem DZIEŃ WYSZEHRADZKI. W ten sposób narodowy nadawca czcił 26. rocznicę podpisania przez prezydentów Polski, Czechosłowacji i Węgier porozumienia o utworzeniu Grupy Wyszehradzkiej. Obchody dnia
Niech wybuchnie epidemia
W niedzielny, lutowy poranek niespełna 30-letni sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Paweł Maciej Szefernaker opuścił studio Radia ZET i Polsat News podczas audycji, w której brał udział. Złożył przy tym oświadczenie, które wykluczyło chorobę pęcherza z listy powodów nieoczekiwanego zachowania. Nic złego nie spotkało też ministra na ulicy, dlatego echo wydarzenia anemicznie błąkało się w sieci, a sam bohater nie trafił na pierwsze strony. Poszło o to, że Szefernaker, do niedawna szef młodzieży
Figlik
Maciej Pawlicki przebrany za redaktora zatrzymał szefa partii Nowoczesna, oskarżył go o szpiegostwo na rzecz Rosji i natychmiast zwołał posłów, żeby się wypowiedzieli, a raczej wypowiedzieli immunitet posłowi Ryszardowi P. Do zatrzymania parlamentarzysty Pawlicki użył funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Państwa, a pozostałych posłów zapędził do Sejmu własnymi siłami. Po wykonaniu czynności MP włożył świeżą koszulę (dziennikarstwo to harówka, człowiek się poci) i pobiegł z gorącą wiadomością do TVP Info. Nie zaczekał, aż mu się wyrówna oddech, nie oddał tekstu zawodowemu







