Nie chcemy polskiej biedoty

Nie chcemy polskiej biedoty

Napływ setek tysięcy Polaków, do tego katolików, Amerykanie odbierali jako zagrożenie cywilizacyjne, które doprowadzi do rychłego upadku USA

„Jakieś restrykcyjne metody należy koniecznie wprowadzić, aby Ameryka przestała już być wysypiskiem ludzkich odpadów z Europy. Obdartusi z Polski i Rosji, których nikt nie chce, są często tak brudni, że nie sposób powiedzieć, czy są czarni, czy biali. Mało tego, są całkowicie nieprzystosowani i niezaznajomieni z dobrodziejstwami naszej cywilizacji” – te i inne opinie można było przeczytać w amerykańskiej prasie na przełomie XIX i XX w. Była to reakcja na rosnącą falę tzw. nowej emigracji z Europy Środkowej i Wschodniej, której znaczny odsetek stanowili mieszkańcy ziem polskich.

Wraz z dynamicznym rozwojem amerykańskiego przemysłu po zakończeniu wojny secesyjnej (1861-1865) w USA rosło zapotrzebowanie na tanią siłę roboczą. Przedsiębiorcy chętnie zatrudniali obcokrajowców, przybywających do Ameryki z całego świata. Od początku była to przemyślana strategia, umożliwiająca łamanie praw pracowniczych. Jak wskazywał Howard Zinn, autor „Ludowej historii Stanów Zjednoczonych”, „imigranci byli łatwiejsi do kontrolowania, wyobcowani kulturowo i bardziej bezradni niż rodzimi pracownicy, a poszczególne ich grupy były skonfliktowane ze sobą, dzięki czemu w razie konieczności idealnie nadawali się do odegrania roli łamistrajków”.

Początkowo posiłkowano się przybyszami z Azji, głównie z Chin, a później także z Japonii. Jednak uprzedzenia rasowe, wszechobecne w ówczesnym amerykańskim społeczeństwie, doprowadziły ostatecznie do zaostrzenia prawa imigracyjnego. Najpierw zatem ograniczono, a następnie całkowicie wstrzymano możliwość przyjazdu Azjatów. Mimo zniesienia niewolnictwa sprowadzanie robotników z Afryki nadal pozostawało poza dyskusją. Niejako naturalnie zatem poszukiwano taniej siły roboczej w najbiedniejszych rejonach Europy, a więc na południu i wschodzie kontynentu.

Polska biedota

Polska masowa emigracja do Stanów Zjednoczonych rozpoczęła się w latach 80. XIX w. Chociaż apogeum osiągnęła w latach 1901-1910, kiedy to ponad 823 tys. osób wyruszyło z ziem polskich do USA, już w 1895 r. za Atlantykiem przebywało ok. 645 tys. Polaków. Podobnie jak większość tzw. nowych imigrantów Polacy wyruszający do Stanów Zjednoczonych pochodzili z terenów wiejskich i nie mieli doświadczenia w pracy w przemyśle. Ponieważ jednak ziemi na sprzedaż było coraz mniej, a jej koszty rosły, nowi imigranci osiadali w dużych centrach miejskich i podejmowali pracę w pobliskich fabrykach i kopalniach.

Bez doświadczenia, oszczędności i znajomości języka Polacy nie mieli innego wyboru niż praca za najniższe stawki i mieszkanie w najgorszych dzielnicach. Według jednego z raportów przygotowanych przez Komisję ds. Imigracji, która badała to zjawisko na przełomie XIX i XX w., „Polacy pobierają najniższe zarobki; ponad dwie trzecie rodzin z tej grupy etnicznej posiada roczny dochód poniżej 500 dol., w porównaniu z mniej niż jedną czwartą w przypadku tych białych rodzin, w których ojciec urodził się w USA; niemal połowa polskich rodzin posiada dochód poniżej 300 dol.”.

Doniesienia prasowe wydawały się potwierdzać te obawy. Polscy, greccy czy włoscy imigranci byli przedstawiani stereotypowo, najczęściej jako brudni, zacofani i niewykształceni robotnicy, którzy odbierali pracę Amerykanom, a co więcej, swoim sposobem bycia przyczyniali się do rozprzestrzeniania się groźnych chorób. Nawet pozytywne cechy nowych przybyszów, takie jak oszczędność czy umiejętność ciężkiej pracy, były przedstawiane w negatywnym świetle, wręcz jako zagrożenie dla przyjętych w USA standardów.

Roznosiciele chorób zakaźnych

Imigracja z Europy Wschodniej od początku budziła obawy w amerykańskim społeczeństwie. O ile udawało się doszukać związków językowych, religijnych i kulturowych z przybyszami z Europy Zachodniej, o tyle Słowianie jawili się jako grupa zupełnie nieprzystająca do amerykańskiej rzeczywistości. Mówili niezrozumiałymi językami, w większości byli katolikami lub prawosławnymi, w dodatku – zgodnie z popularnymi wówczas teoriami rasistowskimi – znajdowali się na o wiele niższym poziomie rozwoju intelektualnego i cywilizacyjnego niż Anglosasi. Co więcej – byli biedni i mieli roznosić groźne choroby.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 1/2022, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.


Artykuł powstał na bazie książki Krzysztofa Wasilewskiego Bezdomnych gromady niemałe… Dyskurs imigracyjny na łamach prasy amerykańskiej (1875-1924), Poznań 2017.


Fot. Library of Congress

Wydanie: 1/2022

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy