Chocholi taniec koalicji

Chocholi taniec koalicji

Gdy w ubiegłym tygodniu na okładce “Przeglądu” i w tekście pt. “Jak dzieci” pokazaliśmy liderów AWS i UW bawiących się w piaskownicy, bałem się, że przeszarżowaliśmy. Okazało się jednak, że nie doceniłem rządzącej nami klasy politycznej. Kolejne dni kłótni koalicyjnych, styl kierowania państwem i poziom publicznych wynurzeń polityków AWS i UW bardzo uwiarygodnił satyryczną wizję naszego grafika. Dziś, gdyby przyszło oddać sedno wydarzeń politycznych, trzeba byłoby sięgnąć do innej symboliki. Może do chocholego tańca, a może do Witkacego?
Czy możliwe jest jeszcze odwrócenie fatalnego dla koalicji biegu wydarzeń? Czy UW naprawdę chce porozumienia programowego z AWS?
Jakie scenariusze wydarzeń są jeszcze realne? Warto też pamiętać o tym, że gospodarka państwa słabnie i znaczący ekonomiści prognozują, że trudne czasy są dopiero przed nami. Do bram coraz głośniej puka kryzys. Na horyzoncie nie widać żadnych oznak poprawy sytuacji. A wręcz odwrotnie. Pogarszają się warunki funkcjonowania przedsiębiorstw, rośnie bezrobocie, inflacja, deficyt obrotów handlowych. Na to nakładają się fatalne dla koalicji wyniki badań nastrojów społecznych. Bilans 30 miesięcy rządów AWS i UW jest tak fatalny, że nie dziwi chęć wyrwania się z tego układu. I obciążenia dotychczasowego partnera odpowiedzialnością za głęboki kryzys państwa. Dla UW dotychczasowy układ polityczny wydaje się już być nie do zaakceptowania. Spodziewać się więc można takich żądań wobec AWS, które nie będą możliwe do zrealizowania.
AWS nie pozostanie dłużny i będziemy mogli usłyszeć o odpowiedzialności Leszka Balcerowicza i ministrów z UW za kryzys państwa.
Takie przepychanki i przerzucanie winy na współkoalicjanta trwać będą do wyborów parlamentarnych. Z tendencją do znacznego nasilenia. Dowiemy się więc pewnie wielu nowych rzeczy o kulisach działania obecnej (jeszcze) koalicji.
A póki co główną rolę w ostatnim etapie rządów AWS i UW odgrywa Marian Krzaklewski. I niezależnie od tego, jak potoczą się losy rządu, dużo więcej wiemy dziś o samym przewodniczącym AWS i “Solidarności”. Troskliwie wypracowany i medialnie upowszechniany model silnego człowieka polskiej prawicy legł w gruzach. Krzaklewski w trudnych sytuacjach okazuje się być politykiem stale spóźniającym się, bezdecyzyjnym i chwiejnym. Rządząc państwem z tylnego siedzenia, wielokrotnie upokarzał premiera Buzka, który musiał zmieniać swoje decyzje i poglądy. Bo zmieniał je – szef. A sam szef, czyli Krzaklewski, jest dziś także zakładnikiem. Zakładnikiem swojego zaplecza. Doszło do paraliżu struktur decyzyjnych w AWS.
Bez Krzaklewskiego nie można powołać premiera. A ten może postawić tylko na kogoś, kto będzie mu równie oddany co Jerzy Buzek. Lub na siebie. Zgłaszając siebie, jest znowu spóźniony. Nikt go już nie chce. Nie jest bowiem w stanie odwrócić fatalnego dla AWS biegu wydarzeń.

Wydanie: 23/2000

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy