Cień konklawe (2) (faworyci wśród papabile)

Cień konklawe (2) (faworyci wśród <em>papabile</em>)

Jak wspomniano w pierwszej części materiału, w światowych agencjach bukmacherskich można cały czas obstawiać (tak jak w przypadku topowych wyścigów konnych, meczy piłkarskich, Formuły 1 itd.) ewentualnego zwycięzcę kolejnego konklawe. Różne agencje mają różnych faworytów. Najbardziej miarodajna w tej mierze wydaje się być irlandzka agencja Paddy Power. Jednak analiza zarówno jej typowania, jak i trendów oraz oparcie się o znane prądy szarpiące dziś nawę Kościoła, pozwala zakreślić krąg papabile do kilku potencjalnych tzw. faworytów nadchodzącego konklawe.

Kto wchodzi na konklawe papieżem,
wychodzi kardynałem

Powiedzenie rodem z kurii rzymskiej

Jak na dziś mamy pięciu faworytów: filipiński kardynał, abp Manili, prymas Filipin – Luis Antonio Gokim Tagle, kard. Peter Kodwo Appiah Turkson z Ghany (abp Cape Coast), kard Marc Oulett (sulpicjanin, prymas Kanady i abp Quebecu), kard. Christoph Schönborn (dominikanin, prymas Austrii i abp Wiednia) oraz Timothy Dolan (abp Nowego Jorku, przewodniczący Episkopatu USA).

Wielu znawców tematu, wyznających teorie spiskowe i numerologiczne, przyznaje palmę pierwszeństwa w tych zmaganiach Kanadyjczykowi – odwołując się do tego, iż papież Franciszek podczas konklawe, gdy wybrano Benedykta XVI na następcę Jana Pawła II także zajmował w głosowaniach (ponoć) trzecie miejsce – ale jest to zbieg nic niemówiących okoliczności, zwykły przypadek.

Dokładnych CV poszczególnych papabile nie warto przedstawiać. Ich biografie są ogólnie dostępne w sieci.

Luis Antonio Gokim Tagle (lat 61) jest filipińskim duchownym, który przy okazji przewodniczy katolickiej organizacji zrzeszającej krajowe agendy Caritasu. Jest wiec w świecie personą znaną i kojarzoną z działalnością charytatywną, dobroczynnością i pomocą wykluczonym, biednym, potrzebującym. To ważny piarowo i propagandowo element promocji przed konklawe, urabiania ewentualnych sprzymierzeńców, przekonywania niezdecydowanych. Poza tym, co jest niebagatelnym handicapem Filipińczyka, jest z pochodzenia pół-Chińczykiem (jego matką była Chinką z Hongkongu). Przy dzisiejszym otwarciu Stolicy Apostolskiej na Chiny to spory bagaż politycznego poparcia: ostatnie decyzje oznaczające wygaszenie stanu zimnej wojny między Pekinem a Watykanem (praktyczna likwidacja tzw. kościoła podziemnego w Państwie Środka, opozycyjnego wobec rządzącej od 71 lat KPCh) są tego najlepszym dowodem. Poza tym, Filipiny to spore ludnościowo państwo (ponad 100 mln ludzi, z czego 82 % to katolicy). Jedyny kraj w Azji, gdzie katolicy stanowią zdecydowaną większość i gdzie religia rzymskokatolicka jest wyznaniem nie tylko wiodącym, ale obecnym na co dzień w kulturze i obyczajowości. Gdy Kościół staje się coraz bardziej globalną strukturą – zgodnie z ogólnymi trendami światowej polityki, kultury i form komunikacji – musi podejmować takie właśnie decyzje, świadczące o otwarciu na pozaeuropejskie cywilizacje. Papież Latynos właśnie urzęduje. Czas teraz na Azję – kontynent, gdzie zamieszkuje ponad 2/3 ludności świata dla takiej struktury jak Kościół jest polem dla działalności politycznej, propagandowej, jak i misyjnej. Rosnąca rola Azji w świecie, a zwłaszcza regionu nadpacyficznego, niezwykle sprzyja (oprócz wymienionych atrybutów personalnych) Filipińczykowi.

Poza tym jego umiarkowanym i nieautorytatywnym poglądom w kwestiach etyki i moralności towarzyszą wyraźnie progresywne sądy dotyczące zagadnień społecznych, co w krajach spoza cywilizacji zachodniej ma niebagatelne znaczenie. Na jego korzyść może też przemawiać (w krajach latynoamerykańskich) znajomość i admiracja ze strony wielu teologów – różnych opcji – wywodzących się z tego kręgu cywilizacyjnego. M.in. to szanowany dominikanin o. Frei Betto, a w przeszłości… Fidel Castro (z którym Tagle się spotykał). Przeszkodą może być wiek purpurata: Kościół raczej nie może sobie pozwolić na kolejny długowieczny pontyfikat, przy szybko zmieniającym się świecie i panującej (przynajmniej teoretycznie) powszechnie demokracji.

Peter Kodwo Appiah Turkson (lat 70) z Ghany. Znaczna persona w episkopacie afrykańskim i rzymskiej kurii (m.in. prefekt Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka – kontynuatorki znanej z wielu cennych inicjatyw rady Iustitia et Pax). Jest znanym działaczem na rzecz walki ze zmianami klimatycznymi, co stanowi jego zdaniem zasadniczą część obrony życia ludzkiego, ale jednocześnie gorącym zwolennikiem nauki Kościoła wyłożonej w encyklice Humanae Vitae, rozszerzonej w formie autorytarnej interpretacji oraz twardo egzekwowanej przez Jana Pawła II w przedmiocie najszerzej pojmowanej seksualności człowieka (i tego wszystkiego co się z tym wiąże). Jest zaliczany do mocno zachowawczej frakcji episkopatu afrykańskiego w tym względzie (zresztą jak większość purpuratów z Czarnego Lądu). Dla Turksona walka ze zmianami klimatycznymi utożsamiana jest z ochroną życia w ogóle. To dość ekwilibrystyczne połączenie proekologii z akcjami przeciwko dozwolonemu prawnie przerywaniu ciąży, tabletkom wczesnoporonnym, edukacji seksualnej młodzieży, bezpiecznemu seksowi (co w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa HIV w Afryce jest sprawą pierwszorzędnej wagi) etc. W tej mierze ghański kardynał podpiera się fragmentami tzw. encykliki ekologicznej Franciszka, Laudato si’ z 2015 r., podkreślającymi integralną więź między ochroną nienarodzonych dzieci z odpowiedzialną troską o dzieło stworzenia.

Trudno jest przewidywać, czy papież z Czarnego Lądu byłby już do zaakceptowania dla coraz bardziej konserwatywnej i tradycjonalistycznej części ludu bożego na tzw. Zachodzie. Przy wzbierającej niechęci do imigrantów, właśnie z tej części świata, środowiska te już niesłychanie krytyczne wobec linii Watykanu (krytyka Franciszka) mogą w takiej sytuacji doprowadzić do kolejnej schizmy – na podobieństwo tej, jaka miała miejsce po wystawieniu Marcina Lutra – co dla Kościoła byłoby zabójcze. Z jednej strony Zachód się laicyzuje, ale z drugiej strony następuje fundamentalizacja sporej części środowisk katolickich. Widać to wyraźnie w Polsce, ale nie tylko. To proces polaryzacji stanowisk w wielu płaszczyznach życia publicznego. W religiach, zwłaszcza tych o światowym wymiarze, również.

Bo czyż dla zwolenników Radia Maryja lub uczestników kibolskich pielgrzymek na Jasną Górę papież Turkson byłby strawny i zgodny z tym, co dziś mówią, głoszą, krzyczą i przeciwko czemu agresywnie protestują ?

Marc Ouellet (74 lata) to przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Ameryki Łacińskiej, ma więc za sobą (przynajmniej teoretycznie) potężne zaplecze elektorskie. Jest tez prefektem Kongregacji Biskupów. Jak wspomniano wymieniano go już jako potencjalnego następcę Benedykta XVI. Ouellet jest zaliczany raczej do otwartych na ewolucję doktryny purpuratów. Jego niektóre wypowiedzi w sprawach rozwodów, udzielania sakramentu komunii rozwodnikom czy powtórnie wstępującym w związki małżeńskie są nader zbliżone do papieża: Papież Franciszek nie zmienił nauczania Kościoła o nierozerwalności małżeństwa i rozwodach, ale zachęca do nowej postawy duszpasterskiej, odznaczającej się większą cierpliwością, szacunkiem, dialogiem i miłosierdziem – uważa. Nie zgadza się jednak na zdecydowane zmiany w tej mierze (co np. proponowali swego czasu hierarchowie z Niemiec) – takie kościele dwa kroki do przodu i półtora w tył…

Także wielokrotnie wypowiadał się z sympatią – co w środowiskach konserwatywnych i zachowawczych jest przedmiotem krytyki – o kontrowersyjnej adhortacji Amoris Laetitia. Jednak mimo wszystko zalicza się go do środowiska zachowawczo-konserwatywnego, choć z rysem intelektualisty.

Wielu watykanistów uważa, iż poważnym atutem kanadyjskiego papabile jest różnorodność doświadczenia w funkcjonowaniu Kościoła (i to zarówno w wymiarze kurialno-rzymskim, lokalnym kanadyjskim, jak i globalnym) – zarówno jako duszpasterza, administratora różnych szczebli i szefa poważnych kongregacji w Watykanie czy katolickich panświatowych organizacji. Jego siłą może być pochodzenie z Ameryki Północnej i niebycie obywatelem USA. Ten kontynent po Franciszku może doczekać się swego papieża w jego osobie.

Timothy Dolan (68 lat) znany jest ze swych mocno konserwatywnych poglądów. Jest zwolennikiem aliansów duchowieństwa z bieżącą polityką; m.in. swego czasu udzielił błogosławieństwa podczas konwencji republikańskiej Mittowi Romneyowi, republikańskiemu kandydatowi na prezydenta USA. Wywołało to ogólnonarodową debatę na temat rosnących powiązań pomiędzy Kościołem a Partią Republikańską. Co przy charyzmie, medialności i umiejętności posługiwania się nowoczesnymi środkami komunikacji sprawia, iż Dolan jest osobistością popularną (zwłaszcza w USA i Meksyku). Kościół amerykański to ważna jednostka w światowym imperium Watykanu (z racji dochodów, jakie odprowadza do Rzymu, oraz ilościowego znaczenia – imigranci z Meksyku są głównie katolikami).

Jednak istnieją również poważne rafy, które mogą zakłócić wybór Dolana na następcę Franciszka. Po pierwsze – jest Amerykaninem, a to w kontekście hegemonii Stanów Zjednoczonych, ich polityki interwencji zbrojnych w obronie swoich interesów politycznych, gospodarczych itd., a także agresywnej retoryki i narracji Donalda Trumpa, nie przysparza amerykańskiemu papabile forów. Opinia o Ameryce jest kiepska, niechęć – ma tendencję rosnącą. Po drugie – gdyby nawet gros kardynałów skłaniałoby się do tego, aby Następca św. Piotra ponownie pochodził z Nowego Świata, większe zalety posiada wspomniany wcześniej Kanadyjczyk. A po trzecie – skandale pedofilskie w Stanach Zjednoczonych (które dopiero co wychodzą na światło dzienne – Pensylwania to dopiero początek) na pewno obciążają hipotekę amerykańskiego Kościoła w tej mierze.

Christoph Schönborn (lat 73), przewodniczący Episkopatu Austrii. Był wymieniany w gronie papabile, faworytów do następstwa po zmarłym w kwietniu 2005 r. papieżu Janie Pawle II. Mimo poparcia dla nauk Jana Pawła II oraz tez zawartych w encyklice Humanae Vitae, wiedeńczyk wyraził swoje uznanie dla homoseksualistów, którzy żyją ze sobą przez całe życie w wierności i nawzajem o siebie dbają. „Takie rzeczy trzeba szanować” – stwierdził kardynał. Zwrócił się zarazem przeciwko potępianiu osób homoseksualnych. Ciekawe są poglądy polityczne, często wyrażane przez Schönborna. Zawsze w tej przestrzeni był aktywnym hierarchą. Zdaniem Austriaka jednym z największych zagrożeń w Europie jest umacnianie się tendencji nacjonalistycznych i poparcia dla partii prawicowych. A brexit czy separatystyczne dążenia Katalonii dowodzą, że Unia Europejska jest coraz bardziej krucha. Ten projekt pokojowy, niemający sobie równych, oparty na takich wartościach, jak poszanowanie godności człowieka, wolność, demokracja, równość, praworządność i ochrona praw człowieka, wymaga pełnego zaangażowania i solidarności. Przy tej okazji arcybiskup Wiednia zaapelował, aby europejskiego projektu integracji nie ograniczać do tematu uchodźców i migracji, gdyż europejskie współistnienie jest nieporównywalnie lepsze niż europejskie działania przeciwko sobie, z którego to powodu cierpieliśmy przez całe wieki. Czyli euroentuzjasta.

Czy w ogóle Europejczyk ma szansę w kolejnym konklawe na papieską tiarę? Na pewno. Nie można przecież pominąć kilku przynajmniej włoskich purpuratów, którzy nie pogodzili się z trzema kolejnymi, rekrutującymi się spoza Italii, gospodarzami Watykanu. Zwłaszcza aktualnie panujący Latynos, starający się uporządkować tę stajnię Augiasza (łącznie z reformą struktury Kościoła we Włoszech – zmniejszenie ilości diecezji – jak i samej kurii rzymskiej), budzi różne emocje wśród duchowieństwa włoskiego (i w episkopacie światowym).

Wydanie:

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy