Coś więcej niż telewizja

Coś więcej niż telewizja

„Efekt Fox News” w amerykańskiej polityce

Jest rok 1967. Rozpoczynający drugą kampanię prezydencką Richard Nixon zgodził się wystąpić w telewizyjnym programie „The Mike Douglas Show”. Na wejście na antenę czekał w towarzystwie producenta programu, 27-letniego Rogera Ailesa. Nixon, który siedem lat wcześniej przegrał z Johnem F. Kennedym pierwszą emitowaną w telewizji debatę prezydencką, zaczął z irytacją wypowiadać się na temat prowadzenia kampanii w mediach: „Czy to nie żałosne, że kandydat musi uciekać się do takich gierek, żeby wygrać wybory?”, rzucił w przestrzeń. „Jeśli pan myśli, że telewizja to jakieś tam gierki, nigdy nie wygra pan wyborów”, sprowadził go na ziemię młody entuzjasta czwartej władzy. Niedługo potem Roger Ailes zasilił sztab wyborczy Nixona w roli eksperta ds. mediów. Potem pracował jeszcze przy kampaniach Ronalda Reagana i George’a H.W. Busha. Doświadczenie w kreowaniu korzystnego przekazu medialnego wykorzystał później w projekcie życia. W 1996 r. stanął na czele Fox News – telewizji, która wkrótce miała spolaryzować debatę publiczną i przesunąć ją zdecydowanie na prawo.

Wpływ na wybory

Pierwszym wielkim testem Fox News był wyborczy rok 2000. Stacja dołożyła swoją cegiełkę do zamieszania wokół liczenia głosów. Kiedy spłynęły wyniki głosowania z Florydy, Fox News jako pierwszy ogłosił, że George W. Bush został prezydentem. Przypomnijmy, że różnica wyników w tym stanie mieściła się w granicach błędu statystycznego (kandydat republikanów zdobył zaledwie kilkaset głosów więcej od swojego rywala) i dopiero po kilku tygodniach prawnych sporów Sąd Najwyższy ostatecznie przyznał prezydenturę G.W. Bushowi. Jego zwycięstwo ogłosił na wizji odpowiedzialny tego dnia za analizy polityczne John Ellis, prywatnie kuzyn 43. prezydenta. W ślad za nim poszły inne media. I tak mimo wielu kontrowersji opinia publiczna miała już swojego zwycięzcę. Dobitnie skomentował to zamieszanie John Nichols, korespondent „The Nation” cytowany w książce Davida Ickego „Iluzja percepcji. Demaskowanie bzdur”: „Kiedy zatelefonowano z Foxa, żeby powiadomić o tym, że Bush wygrał wybory, uczyniło to z Busha zwycięzcę, którym nie był. To przekonanie utrzymało się jednak przez kolejne 37 dni i ośmielę się zasugerować, że ten telefon bardziej przyczynił się do jego wygranej niż jakiekolwiek przeliczenie głosów czy wzór kart do głosowania”.

Sympatia do byłego gubernatora Teksasu utrzymała się podczas amerykańskiej inwazji na Irak. Dziennikarze nakłaniali gości do wyliczania korzyści dla Iraku wynikających z „pomocy USA”, kraje, które nie dołączyły do interwencji, nazywali tchórzami, a nawet sugerowali, że przeciwnicy wojny w samych Stanach to zdrajcy sprzyjający „wrogom na Bliskim Wschodzie”. Nie chcąc zostać w tyle, inne stacje telewizyjne zainspirowane „efektem Fox News”, szybko zaczęły powielać tę retorykę. Konsekwentna prowojenna narracja nie wpadała w próżnię. Politolog Jonathan S. Morris przeanalizował dane z ankiet przeprowadzonych przez Pew Research Center w celu zbadania wpływu środków masowego przekazu na opinie Amerykanów. Wykazał, że widzowie Fox News bardziej niż sympatycy innych stacji są skłonni do zaniżania liczby ofiar amerykańskich w czasie wojny. Wpływ przekazu stacji na decyzje wyborcze obywateli opisali Stefano DellaVigna i Ethan Kaplan w pracy „The Fox News effect. Media bias and voting”. Analizując dane dotyczące głosowania w 9256 miastach, badacze ustalili, że republikanie radzili sobie lepiej w tych miejscowościach, w których Fox News był dostępny w podstawowej ofercie telewizji kablowej. DellaVigna i Kaplan piszą też o „istotnym wpływie” Fox News na frekwencję wyborczą. Szacunki sugerują, że Fox News przekonało od 3 do 8% swoich widzów do głosowania na republikanów. A był to dopiero początek rozwoju stacji.

W analizie American Economic Review z 2017 r. Gregory Martin i Ali Yurukoglu dowodzą, że gdyby nie aktywność Fox News (z zastrzeżeniem, że na jego miejscu nie powstałaby żadna inna stacja o podobnym profilu), ogólna liczba głosów na kandydatów republikańskich byłaby o 0,46 punktu procentowego niższa w 2000 r., o 3,59 p.p. niższa w 2004 r. i 6,34 p.p. niższa w 2008 r. Pod względem oglądalności stacja zupełnie zdominowała sezon wyborczy w 2016 r., wynika z badań Pew Research Center. 19% badanych Amerykanów uznało Fox News za główne źródło informacji podczas wyborów. Na drugim miejscu uplasowała się CNN z wynikiem 13% respondentów. Fox News był pierwszym wyborem dla 40% wyborców Donalda Trumpa i dla tylko 3% wyborców Hillary Clinton. Widząc te dane, należy też pamiętać, że 54% ankietowanych przyznało, że przede wszystkim z telewizyjnych programów czerpało wiedzę o wyścigu wyborczym.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 21/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. YouTube.com

Wydanie: 21/2019

Kategorie: Media

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy