Czego politykom lewicy życzę…

Czego politykom lewicy życzę…

Kampania wyborcza jeszcze na dobre nie ruszyła, a już mamy bombę. Jest nią decyzja Grzegorza Schetyny, że nie chce koalicji PO z lewicą i że wyrzuca z niej SLD.

Przepraszam, ale czy kogoś to zaskoczyło? Że Platformie bliższe jest PiS, bądź co bądź partia o solidarnościowych korzeniach, niż SLD, czyli „komuna”? Że Platforma od zawsze prowadzi grę na zniszczenie lewicy?

Każdy to widział, może poza Włodzimierzem Czarzastym i grupą działaczy, którzy – dla paru miejsc w Sejmie – handlowali wyborcami SLD. Że przyniosą ich głosy. Ta żebranina była obrzydliwa i upokarzająca. I skończyła się kopniakiem.

Lewicy powinno to wyjść na dobre. Kopniak Schetyny zmusza partie lewicowe do koalicji. Zmusza działaczy do pracy. Wizja, że na plecach PO wejdzie się do Sejmu, właśnie się ulotniła, więc trzeba się postarać o przychylność wyborców.

To dobrze! Bo żadna formacja nie była tak rozjechana, w żadnej politycy tak ostentacyjnie nie lekceważyli swoich wyborców, a wyborcy – swoich reprezentantów. Może czas się pogodzić? Bo jest w Polsce kilkunastoprocentowa grupa tych, którzy mają poglądy lewicowe, nie chcą ani PO, ani PiS i chcą zmiany.

To pogodzenie się musi jednak być mądre. Bo niemądrze byłoby, gdyby w lewicowej koalicji pierwsze skrzypce zaczęli grać niedawni zwolennicy pójścia razem z PO, którzy jeszcze tydzień temu wszelką myśl o koalicji lewicy wyśmiewali i tłamsili. A to znaczy, że SLD, partia dziś trzy-, czteroprocentowa, musi ustąpić partii o większych wpływach – czyli Wiośnie, i bardziej ideowym Razem i Unii Pracy. Po prostu rację miał Biedroń, gdy na Paradzie Równości namawiał Czarzastego do koalicji lewicy, rację mieli Zandberg i Witkowski, gdy mówili, że z PO im nie po drodze.

Poza tym lewicowi politycy muszą zacząć mówić mądrze i mądrze się zachowywać. Bo na razie są coraz śmieszniejsi. Przoduje w tym Włodzimierz Czarzasty, któremu z ust nie schodzi retoryka kopulacyjna, czyli późnego wieku. „Wczoraj nastąpiła wstępna gra miłosna, w wyniku której ustaliliśmy, że jesteśmy ze sobą dalej” – to o spotkaniu lewicy. „To był stosunek ślimaka z meduzą, takie rozwlekłe, trzeba mieć jaja, to jest polityka” – to o działaniach PO.

Hm… Moim zdaniem polityka to nie sex-shop, nie polega na jajach, tylko na rozumie i uczciwości wobec wyborców. Czego politykom lewicy życzę.

Wydanie: 30/2019

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy