Czy młodzi Polacy doceniają odbudowę Warszawy z ruin?

Czy młodzi Polacy doceniają odbudowę Warszawy z ruin?

Sebastian Wierzbicki,
wiceprzewodniczący Rady m.st. Warszawy
Obawiam się, że niewielu młodych ludzi zdaje sobie sprawę, jak wyglądała Warszawa po wyzwoleniu w styczniu 1945 r. To było miasto ruin, zniszczone prawie w 90%. Jego odbudowa jest efektem ogromnego wysiłku całego narodu – nie tylko mieszkańców Warszawy – oraz ówczesnych władz, dla których dźwig­nięcie stolicy z gruzów było priorytetem. Większość młodych ludzi chyba nie ma świadomości tego wysiłku i przez to go nie docenia. Ci, którzy odbudowywali, są nie mniejszymi bohaterami od tych, którzy walczyli z bronią w ręku.

Dr Agnieszka Mrozik,
Instytut Badań Literackich PAN
Moim zdaniem, nie tylko nie doceniają, ale w ogóle o tym nie myślą. O historii Warszawy młodzi Polacy przypominają sobie przy okazji kolejnych rocznic powstania warszawskiego. Choć i wtedy myślą raczej o mieście zburzonym, zrównanym z ziemią, a nie o tym, które ktoś kiedyś wspólnym wysiłkiem odbudował. Jeśli popularny serial „Czas honoru” pokazuje młodych mężczyzn, którzy po zakończeniu wojny biegają z bronią po lasach i żywią szczerą pogardę dla osób zaangażowanych w odbudowę kraju, w tym stolicy, tylko umacnia to zakorzeniony w polskiej kulturze podział na wzniosłych bojowników o idee i przyziemnych „wyrobników”. Taki rozkład akcentów powoduje, że praca przy odbudowie Warszawy jawi się jako nudna czynność. Młodzi negatywnie wartościują socrealizm, zderzając go z trendami przedwojennymi. Podkreślają zniszczenia architektoniczne, na które świadomie zdecydowała się powojenna władza, by poszerzać ulice czy budować nowe osiedla. Rozumiem ten żal za „utraconym pięknem”, ale nie uwzględnia on ówczesnego kontekstu – działania pod presją czasu i w celu zapewnienia tysiącom ludzi dachu nad głową oraz miejsc pracy.

Antoni Libera,
pisarz, tłumacz, reżyser
Nie sądzę, by młodzi ludzie sporo na ten temat wiedzieli, choć problemy naszej stolicy ich interesują. Świadczy o tym ich liczny udział w różnych spotkaniach czy warsztatach o tematyce varsavianistycznej. A skoro nie wiedzą, to i nie doceniają. Nie potrafią też spojrzeć krytycznie na odbudowę, która nie została wykonana najlepiej. Wiele cennych budynków rozebrano, inne pozbawiono dawnej rangi. Przy planowaniu odbudowy ścierały się rozmaite koncepcje: czy przywrócić dawny obraz miasta, czy zaplanować na nowo. Oczywiście podniesienie z ruin warszawskiej Starówki nie budzi kontrowersji, ale był przecież w planie sześcioletnim projekt, aby postawić całkiem nowe miasto w stylu radzieckim. Z tego zrealizowano na szczęście tylko Pałac Kultury i Nauki, MDM oraz część Muranowa.

Michał Rapacki,
sekretarz Stowarzyszenia Żoliborzan
Obawiam się, że mało kto zdaje sobie sprawę ze skali odbudowy Warszawy, z rozmiaru podjętego wysiłku i osiągniętych rezultatów. W zbyt małym stopniu wykorzystywana jest edukacyjna rola wpisania Starówki na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – wpis ten honoruje przecież bezprecedensową odbudowę miasta po zniszczeniach wojennych, a nie wartości historyczne i zabytkowe starej dzielnicy. Niestety, turyści i warszawiacy chyba o tym nie wiedzą i traktują warszawskie Stare Miasto tak jak zabytki Krakowa czy Zamościa, które również są wpisane na listę UNESCO, ale ze względu na doskonałe zachowanie historycznej substancji.

Ziemowit Szczerek,
literat, laureat Paszportu „Polityki”
Z jednej strony, młodzi Polacy idealizują starą, przedwojenną Warszawę, bo tęsknią za stolicą, która miałaby urok klasycznego europejskiego miasta, z siatką wąskich, przyjemnych ulic, ze starymi budynkami, i przeklinają „sowiecki” sposób, w jaki została odbudowana. Z drugiej jednak strony, mam wrażenie, że razem z rosnącym zainteresowaniem modernizmem i jego architektonicznym dziedzictwem, nie tylko międzywojennym, ale i PRL-owskim, ten powojenny sposób odbudowy jest coraz bardziej doceniany. Obecny sposób jej zagospodarowywania, zarówno odgórnego, jak i oddolnego – czyli knajp, kawiarni – sprawia, że Warszawa, co było nie do pomyślenia jeszcze parę lat temu, staje się miejscem coraz bardziej przyjaznym.

Wydanie: 4/2014

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy