Czy mogliśmy wyjść z II wojny bez ziem zachodnich?

Czy mogliśmy wyjść z II wojny bez ziem zachodnich?

Prof. Tomasz Nałęcz, historyk, b. wicemarszałek Sejmu
Wyszliśmy okrojeni. II RP miała prawie 390 tys. km kw. A też sporo zyskaliśmy. Poziom cywilizacyjny terytoriów na północy i zachodzie był nieporównywalnie wyższy. Mogło być gorzej, jednak II wojna światowa kończyła się dla Polski wynikiem fatalnym. O tej części Europy decydował Stalin, przeciwnik wolnej Polski. To, że jednak okazał się tak hojny, wynikało z tego, że walcząc o terytoria dla nas, walczył o granice kraju uzależnionego od ZSRR. Gdyby się udało zrządzeniem losu uratować Polskę suwerenną i demokratyczną, jej kształt terytorialny byłby znacznie gorszy. Dwie rzeczy były przedmiotem sporu – terytorium polskie i rząd polski. Gdyby Churchill wygrał w kwestii rządu, to kosztem terytorium. To tylko przypuszczenie, ale bardzo prawdopodobne.

Prof. Andrzej Sakson, socjologia narodu, dyrektor Instytutu Zachodniego w Poznaniu
Gdyby Polska w 1939 r. podpisała pakt antykomiternowski i razem z Niemcami zaatakowała ZSRR, to mógłby być jeden ze scenariuszy. Takie propozycje Hitler Polsce składał. Gdybyśmy do tego przystąpili, a Niemcy wojnę przegrali, zapłacilibyśmy wysoką cenę. Utracilibyśmy Kresy Wschodnie z Lwowem i Wilnem, a nie uzyskalibyśmy żadnej rekompensaty w postaci Ziem Odzyskanych. Nie byłoby więc Wrocławia, Szczecina Zielonej Góry ani Olsztyna. Polska byłaby wówczas państwem kadłubowym.

Bogusław Wołoszański, popularyzator historii, pisarz, scenarzysta
Oczywiście nie. Ta część Europy była kształtowana z woli Stalina i przesunięcie ZSRR na zachód miało znaczenie strategiczne. Nie tylko uzyskiwał dodatkową przestrzeń, ale tworzył bazy wypadowe do agresji na zachód, bo rewolucja miała się dotoczyć aż do Atlantyku. Polska i NRD stanowiły znakomite przyczółki do przyszłej ofensywy. Tworzono zaplecze medyczne i transportowe, polskie siły zbrojne miały w planach np. opanowanie Kopenhagi. Chuszczow i Breżniew również starannie realizowali te koncepcje. Nie ma na to jednoznacznych dokumentów, Rosjanie się nie przyznają, ale budowa walca pancernego nie jest fikcją.

Prof. Marek Jabłonowski, historyk, dyrektor Instytutu Dziennikarstwa UW
Mogliśmy. Gdyby nie dobra wola batiuszki Stalina, Polska byłaby okrojona, gdyż pod koniec wojny była zaledwie przedmiotem, a nie podmiotem rozgrywki dyplomatycznej. To jednak wróżenie z fusów. Historia nie lubi takich pytań, a odpowiedzi powodują tylko szum informacyjny i robią wodę z mózgu. Historia alternatywna jest wyłącznie zabawą intelektualną.

Prof. Tadeusz Panecki, historyk wojskowości
Bylibyśmy Księstwem Warszawskim na kształt tworu z połowy XIX w. Nie mieliśmy szans, aby zachować ziemie na wschodzie, więc należała się jakaś rekompensata. Jednak ostatni „wojenny” premier rządu na obczyźnie, Tomasz Arciszewski, upierał się przy ziemiach wschodnich i mówił: nie chcemy Szczecina i Wrocławia, ale rdzenne ziemie polskie. Jednak o rekompensatę powinni się starać wszyscy Polacy, bez względu na kolor polityczny, bo Rzeczpospolita, choć wychodziła z wojny jako państwo zwycięskie, została nie tylko przesunięta geograficznie, lecz także okrojona ze stratą 80 tys. km kw. Być może przy większym nacisku Zachodu na Stalina udałoby się wyjść na zero w stosunku do powierzchni II RP.

Prof. Eugeniusz Duraczyński, historyk
Pewnie tak by się stało, gdyby nie koniunktura między Stalinem, Churchillem i Rooseveltem. Porozumienie w sprawie kluczowej dla Polski, a więc znaczny przyrost terytorialny na północy i zachodzie, zdecydowało się jeszcze przed zakończeniem wojny. Doszło do tego – dzięki naciskowi Stalina Był on w tej sprawie konsekwentny od momentu, gdy minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii gościł na Kremlu. Jakimi motywami się kierował? Nie była to wyłącznie chęć dania rekompensaty za postanowienia paktu Ribbentrop-Mołotow. Stalin zdawał sobie sprawę, że przyrost terytorialny Polski kosztem Niemiec będzie wiązać przyszły rząd z Moskwą. Nie miał też wątpliwości, że za ileś lat w Niemczech zaczną się rodzić pomysły na odbicie tego, co utracono. Żaden rząd w Warszawie, choćby nawet z premierem Mikołajczykiem, nie będzie miał innego wyjścia, jak szukać oparcia w Moskwie.

Prof. Daniel Boćkowski, historyk stosunków polsko-radzieckich
Alianci początkowo nie chcieli uznać tych ziem za obszar Polski, bo zostały utworzone z radzieckiej strefy okupacyjnej. USA spoglądały na taką koncepcję z mieszanymi uczuciami. Jednak włączając te terytoria w skład Polski, ZSRR uczynił się na długie lata gwarantem stabilności. Stalin budował nowe imperium i mógł sobie pozwolić na szafowanie ziemiami, a alianci nie mieli wiele do gadania. Ostateczny kształt granic Polski na zachodzie i wschodzie był początkowo niepewny. Np. sytuacja Białostocczyzny nie była jasna, bo Stalin mógł się przychylić do nacisku komunistów białoruskich, alianci zaś byli słabi i skłóceni. Nie mogli niczego zmienić, a Stalin nie przejmował się też wytyczoną wcześniej linią Curzona.

Wydanie: 18/2009

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy