Daleko, dawno i nieprawda

Daleko, dawno i nieprawda

Chilijski sędzia śledczy zajął majątek generała Pinocheta na sumę zaległych podatków i prowadzi dochodzenie z podejrzenia nielegalnego nabycia i ukrywania przez generała rzekomo kilkunastomilionowej fortuny. Może bym uwierzył w te oskarżenia, gdyby nie to, że Pinochet jest obiektem prześladowań od czasu, gdy lewica zdobyła władzę. Zemsta rzecz ludzka, ale nie chwalebna. Chilijska lewica za bardzo mi przypomina polską prawicę, nie dziwcie się drodzy czytelnicy, że nie mam zaufania do jej obliczania zaległości podatkowych Pinocheta, sumowania jego depozytów bankowych i w ogóle do wszelkich lewicowych i prawicowych operacji dodawania, odejmowania, dzielenia, mnożenia i wyciągania pierwiastków. Wynik będzie zawsze zgodny z wolą partii. Śledztwo w sprawach majątkowych dodaje się do innych sposobów dręczenia starego generała, który trzydzieści lat temu uratował Chile przed wojną domową. Prawda, że środkami przemocy i selektywnego terroru, czego nie pochwalamy. „Proces Pinocheta powinien rozpocząć się natychmiast” – powiedziała Isabel Allende, żona czy córka obalonego prezydenta, dziś deputowana z partii socjalistycznej, i dodała słowa, które solidarnościowy Instytut Pamięci Narodowej powinien wielkimi literami wyryć na swoich siedzibach: „żeby nie umarł spokojnie we własnym łóżku. Niech umiera w strachu i cierpieniu, otoczony adwokatami”. Jeśli ktoś myślał, że mściwość i małoduszność, rzucające się w oczy cechy polskiej prawicy, niespotykane są u socjalistów, to już widzi, że się mylił.
Nie mam stanowczego sądu na temat roli odegranej przez generała Pinocheta w historii Chile. Na czym miałbym oprzeć taki sąd? Człowiekowi nie jest dana zdolność moralnego rozeznawania się w sprawach dalekich. Rodzina, dobrze znani z codziennego współdziałania koledzy, przyjaciele i nieprzyjaciele – oto krąg, w którym zamyka się nasza zdolność realistycznego osądzania. Przypominanie sobie, jak często mylimy się w osądach najbliższego otoczenia powinno wystarczyć do zachowania powściągliwości w moralizowaniu na temat tego, co dzieje się na drugiej półkuli. Wbrew poczuciu, że możemy osądzać wszystko, co dojdzie do naszej wiadomości, sumienie ma ograniczony zasięg przestrzenny; im dalej od nas samych, od naszego bezpośredniego doświadczenia, tym ono słabiej działa i jest bardziej chwiejne. Na wydarzenia dalekie w czasie lub przestrzeni reagujemy jak istoty bez sumienia, w czym jest wskazówka, żeby nie rozszerzać dowolnie kręgu naszej odpowiedzialności, a więc też i chęci oceniania. „Nie należy – twierdził Dawid Hume – rozszerzać zasięgu uczuć przyrodzonych poza ich przyrodzone granice”. Arnold Gehlen, niemiecki socjolog i filozof, pisał w „Moral und Hypermoral”: „Jak inaczej poradzić sobie z uroszczeniem, że posiada się moralny organ nastawiony na wydarzenia o wymiarze światowym, niż dokonując przekształcenia tego organu w armatę protestu. Elektroniczne środki światowej komunikacji przesyłają nam zarysy wszelkich możliwych zdarzeń aż po antypody, te szkice mają się tak do faktów jak cień do ciała… Na te puste formy ma teraz reagować nasza moralna wrażliwość, która z samej swojej natury nastawiona jest na widzenie bliskie”. Dlatego pisze dalej Gehlen jako namiastkę nieistniejącej moralności odnoszącej się do spraw dalekich mamy hipermoralność uniwersalnego humanitaryzmu, której wymagań nie sposób spełnić. Według tych niespełnialnych wymagań chce się oceniać wydarzenia i sądzić polityków usiłujących uporać się z problemami, które podlegają etyce, ale zupełnie innej. „Urząd miecza używający” ma swoją własną trudniejszą moralność i według niej powinien być osądzany.
Poważny spór na temat generała Pinocheta trzeba zaczynać od pytania, czy w 1973 roku istniało w Chile niebezpieczeństwo wybuchu wojny domowej. Przeciwnicy Pinocheta, zarówno ci wyznania rewolucyjno-romantycznego, jak też ci ze szkoły humanistyczno-sentymentalnej, gdy trzeba odpowiedzieć na to pytanie, przemieniają się w nieustępliwych realistów i mówią: niechaj snuje, kto chce fantazje na temat: co by było gdyby, my stoimy na twardym gruncie faktów, a fakty są takie, że wojny domowej w Chile nie było.
Dyskusja na temat, jak wielkie było niebezpieczeństwo rewolucyjnego przewrotu może trwać w nieskończoność. Pinochet jednakże będąc głównodowodzącym wojska nie miał na zastanawianie się czasu tak wiele, jak my mamy na dyskusję o jego decyzji. Decyzję należało podjąć tak, aby nie było za późno. Polityk nawet w spokojnych czasach i ustabilizowanym państwie nie działa tylko w kręgu faktów dokonanych. Musi sobie nieustannie stawiać pytanie: „co będzie jeśli”, „co by było, gdyby”.
Taka jest struktura rzeczywistości politycznej. Polityk stoi przed wieloma możliwościami, a zarazem wie, że nie wszystko jest możliwie. Najwięksi geniusze polityki mylili się w swoich kalkulacjach i przewidywaniach, w swoich wyczuciach granic możliwości. Nie ma i nigdy nie było reguły mówiącej, jak karać polityków, którzy się pomylili. Tylko barbarzyńcy nie odróżniali błędów politycznych od winy kryminalnej. Widzimy dziwne skutki ideologii praw człowieka: wypiera ona nowożytną etykę polityczną i budzi archaiczne skłonności do kryminalizowania wrogości politycznej. Z odpowiedzialnego męża stanu usiłującego przywrócić jedność naruszoną przez wojnę domową czyni zbrodniarza. Nastroje szerzone przez media przypominają psychologię tłumu żądnego linczu. Jakie winy polityczne ciążą na tym generale? Czy sprowadził katastrofę na swoje państwo, na swój kraj? Czy pomylił się w swoim „co by było gdyby” na szkodę pastwa? Maksymą etyki politycznej, twierdził Kant, jak wiadomo, jest zasada zmian na lepsze. Generał zostawił swój kraj w nieporównanie lepszym stanie, niż kraj ten znajdował się w 1973 r.
Przekonujemy się co chwilę, że łatwiej kłamać za pośrednictwem elektronicznych środków przekazu niżeli twarzą w twarz. Nie możemy więc polegać na doniesieniach prasowych i telewizyjnych pochodzących czy to z drugiej półkuli, czy z sąsiedniego miasta. Trochę obszerniej o tym pisałem kilka lat temu w miesięczniku o zasięgu towarzyskim.

 

Wydanie: 51/2004

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy