Dlaczego nie potrafimy współpracować z diasporą tak dobrze jak Izrael, Irlandia lub Włochy?

Dlaczego nie potrafimy współpracować z diasporą tak dobrze jak Izrael, Irlandia lub Włochy?

Włodzimierz Cimoszewicz,
senator, b. premier, b. szef MSZ
W przypadku Irlandii i Włoch chodzi głównie o częste kontakty polityków z tych państw z rodakami w USA. Amerykanie irlandzkiego i włoskiego pochodzenia są wyjątkowo liczni, wielu osiągnęło sukcesy w biznesie i polityce. Przez to są ważni dla starych ojczyzn. Diaspora żydowska i Izrael to inna historia. Naród żydowski przez kilkanaście stuleci pozbawiony ojczyzny odczuwa bardzo silny związek z Izraelem. Skala pomocy, także materialnej, udzielanej przez Żydów odtworzonej ojczyźnie, ochotnicze zgłaszanie się do służby wojskowej w kraju stale narażonym na konflikt, wstrząsające wspomnienie o Holokauście – to wszystko wytwarza szczególną więź. Izrael oczywiście chętnie wykorzystuje wpływy rodaków w innych krajach. W naszym przypadku nie samobiczowałbym się. Robiliśmy i robimy sporo. W ostatnich latach w związku z ogromnymi migracjami w obrębie UE pojawiły się nowe, pilne i wielkie zobowiązania państwa, służb konsularnych itd. Trochę zamieszania wynika z przejęcia wszystkich środków przeznaczonych na współpracę z Polonią przez MSZ. Popierałem to rozwiązanie i uważam je za systemowo prawidłowe, ale resort nie był do tego przygotowany.

Ziemowit Szczerek,
dziennikarz, pisarz i tłumacz
Być może oczekiwania polskiej diaspory są większe niż jej faktyczna siła. Polska diaspora nie stanowi zwartego, ekonomicznie wydolnego lobby, które miałoby wpływ na kształtowanie rzeczywistości w państwach, w których żyją jej członkowie. Jeśli więc struktury diaspory nie są mocne i zorientowane na wspólne działanie (a do wspólnego działania, jak wiadomo, okoliczności potrafią zmusić Polaków tylko w sytuacjach kryzysowych), to żaden ośrodek moderujący politykę nie jest w stanie działać efektywnie. Nowa, naprawdę atrakcyjna polska kultura do Polonii, i w ogóle za granicę, przedziera się rzadko. Jeśli do tego dodać, że atrakcyjność państwa polskiego i waga polskiego głosu politycznego w państwach przyjmujących diasporę nie znaczy szczególnie dużo, efekt jest taki, że ani diaspora specjalnie na Polskę nie liczy, ani Polska na diasporę.

Prof. Wojciech Łukowski,
Ośrodek Badań nad Migracjami UW
Przede wszystkim należy jasno stwierdzić, że skłonność naszych rodaków do tego, by za granicą tworzyć zwarte społeczności, które odgrywałyby rolę zastępczej ojczyzny wspierającej materialnie i kulturalnie przybyszów z kraju pochodzenia, jest znikoma. Diaspora jest przeniesieniem wzorów współżycia z kraju pochodzenia. W Polsce wzory te przeważnie oparte są na niechęci do kooperacji, a czasem i nienawiści. Te cechy widać wyraźniej za granicą, ponieważ tam jeszcze bardziej liczy się rywalizacja oraz dążenie do sukcesu. Dlatego trudno nam współpracować z rodakami żyjącymi poza Polską w takim stopniu, jak robią to wspomniani Włosi lub Izraelczycy.

Prof. Longin Pastusiak,
amerykanista, polityk
Jako były senator i marszałek tej izby muszę przypomnieć, że odrodzony w 1989 r. Senat pełnił funkcję opiekuna Polonii i Polaków za granicą. Miał wówczas na to odpowiednie środki. Niestety, dwa lata temu Ministerstwo Spraw Zagranicznych przejęło wszystkie środki na podtrzymanie więzi z Polakami za granicą. To była bardzo zła decyzja. Otrzymuję wiele pism od organizacji polonijnych ze skargami na współpracę z partyjnym rządem, który nie wywiązuje się ze swoich obowiązków. W 2002 r. ustanowiono Dzień Polonii i Polaków za Granicą. W tym roku żaden organ rządowy nie odnotował tego święta, mimo obowiązującej ustawy sejmowej. Ubolewam, że Polacy mieszkający za granicą są ignorowani.

Jerzy Wojciewski,
publicysta polonijny
Obecna władza nie widzi interesu w tym, by utrzymywać relacje z Polonią. Świadczy o tym decyzja, by odebrać Senatowi środki na podtrzymywanie więzi z Polakami na świecie. Minister Sikorski ma o tym słabe pojęcie. Szkoda, że tak się dzieje, bo diaspory dla swoich krajów mogą zdziałać bardzo dużo. Naszym politykom bliższy jest ukraiński Majdan niż rodacy za granicą. O kontakty z organizacjami polonijnymi lepiej dbały władze PRL. Polonia czuła się wtedy dowartościowana, dawała środki na różne inicjatywy. To powinno wrócić. Byłoby dobrze, gdyby ten element został uwzględniony w programie SLD.

 

Wydanie: 22/2014

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy