Dobrzy ludzie „dobrej zmiany”

Dobrzy ludzie „dobrej zmiany”

Pisowcy głośno pomstują na Unię Europejską i instytucje międzynarodowe, ale skwapliwie korzystają z ich możliwości. Nie, nie o to chodzi, żeby ugrać coś dla Polski, ale żeby mieć coś dla siebie.

Jednym ze sposobów na to jest umieszczanie znajomych, a także swoich dzieci na dobrze płatnych stanowiskach w instytucjach międzynarodowych. A warunek, że te stanowiska wymagają szczególnych kwalifikacji? Pisowcy są przekonani, że oni kwalifikacje mają.

W praktyce wygląda to żałośnie.

Polska – przypominano o tym zupełnie niedawno, gdy wybuchła awantura związana z zatrudnieniem w Banku Światowym Kacpra Kamińskiego (o tym za chwilę) – ma udziały nie tylko w BŚ, ale również w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju oraz w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. I w związku z tym ma pulę stanowisk, które może obsadzać. To są ważne, wymagające szczególnych kwalifikacji stanowiska, dzięki którym możemy wspomagać politykę państwa.

Wysyłano więc tam rzeczywistych fachowców. Na przykład do MFW delegowani byli tacy ludzie jak były minister finansów Andrzej Raczko, po nim pracowało tam kilku wiceministrów finansów. A kogo teraz wysłano?

Wysłano Piotra Trąbińskiego. To nie jest ekonomista, tylko prawnik. Pracował przez kilka lat w BZ WBK, kiedy bankiem kierował Mateusz Morawiecki. Był też harcerzem. Po katastrofie smoleńskiej wymieniano go wśród osób z ZHR, które ustawiały krzyż przed Pałacem Prezydenckim.

Podobnie rzecz się ma z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju. Do EBOiR Polska wysyłała byłych premierów: Jana Krzysztofa Bieleckiego czy Kazimierza Marcinkiewicza bądź ludzi pokroju prof. Zbigniewa Hockuby, członka zarządu NBP. A teraz Adam Glapiński delegował do tej instytucji Wiolettę Barwicką, wcześniej szefową departamentu zagranicznego w NBP. Jej kariera w banku centralnym rozpoczęła się za czasów Sławomira Skrzypka. Była szefową jego gabinetu, wcześniej pracowała z nim w warszawskim ratuszu.

A Kacper Kamiński, syn ministra koordynatora ds. służb specjalnych? Wszyscy wiemy, że pracuje jako asystent w Banku Światowym w Waszyngtonie, tam zarabia 150 tys. dol. rocznie (nieopodatkowanych). I że na to stanowisko rekomendację (i de facto skierowanie) otrzymał z NBP. Kamiński, oprócz tego, że syn ministra, to były radny PiS w powiecie otwockim. Od roku 2015 był już w Brukseli jako doradca frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należą m.in. europosłowie PiS. I też mają tam swoją pulę stanowisk.

Mają i korzystają.

Zastępcą sekretarza generalnego Europejskich Konserwatystów i Reformatorów jest Gabriel Beszłej. To dyrektor gabinetu premiera Jerzego Buzka, jeszcze z czasów AWS. Potem był ambasadorem w Meksyku. Jego asystentką jest Magdalena Czaputowicz, córka szefa MSZ.

W dziale prasowym frakcji EKR pracuje też córka wiceszefa PiS Adama Lipińskiego Marta. A jej przełożoną jest Katarzyna Ochman-Kamińska, córka znanej działaczki Solidarności Marii Ochman, przyjaciółki posłanki PiS Jolanty Szczypińskiej. Jej mąż Rafał Kamiński też pracuje w Brukseli, jest asystentem europosła PiS Kosmy Złotowskiego.

W Parlamencie Europejskim spotkamy też Marcina Skrzypka, syna sekretarki Jarosława Kaczyńskiego, czyli słynnej „pani Basi”. A także Mateusza Kochanowskiego, syna byłego rzecznika praw obywatelskich.

„Dobra zmiana” ma się dobrze.

Wydanie: 51/2018

Kategorie: Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy