Doda kontra państwo

Doda kontra państwo

Trybunał Konstytucyjny ma orzec, jak karanie za obrazę uczuć religijnych ma się do wyrażonej w konstytucji wolności słowa

Najpierw fakty: Dorota Rabczewska, bardziej znana jako Doda, 3 sierpnia 2009 r. w wywiadzie prasowym (Dziennik.pl) powiedziała, że „bardziej wierzy w dinozaury niż w Biblię”, bo „ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła”. Wypowiedzią tą poczuli się dotknięci znany jako „tropiciel sekt” Ryszard Nowak, przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami, i senator PiS Stanisław Kogut. Złożyli do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa obrazy uczuć religijnych. Sprawa trafiła do sądu. Prokuratura żądała dla Dody kary 10 tys. zł grzywny, ostatecznie Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa skazał artystkę na grzywnę o połowę mniejszą, stwierdzając, że jej słowa były „obiektywnie obraźliwe” i działała z zamiarem „wyśmiania i obrażenia”.
Wyrok się uprawomocnił. Dorota Rabczewska poprzez swoich przedstawicieli prawnych złożyła skargę do Trybunału Konstytucyjnego, by ten orzekł, czy w świeckim państwie powinno się sądownie ścigać za takie wypowiedzi i jak ów wyrok ma się do wyrażonej w konstytucji wolności słowa.
Wyrok na Dodę wywołał także reakcję wielu ludzi nauki. Prof. Wojciech Krysztofiak, logik i filozof z Uniwersytetu Szczecińskiego, w liście opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” napisał m.in.: „Z punktu widzenia definicji instytucji obrażania uczuć religijnych Doda w żaden sposób nie obraziła nikogo. Doda nie musi się bronić, gdyż nie jest w żaden sposób winna – to Doda powinna być chroniona, gdyż sąd usiłuje ją rozliczać z jej praw obywatelskich chronionych konstytucyjnie. (…) Doda nie wypowiada się na temat osób wierzących w Chrystusa. Wypowiada się jedynie o autorach Biblii. Ponieważ nie wiadomo, kto był autorem Biblii (podobnie jak nie wiadomo, kto był autorem »Iliady«), nie można nawet orzec, że Doda obraziła autorów Biblii”.
Podobną opinię wyrażał prof. Zbig­niew Mikołejko, filozof i historyk religii, kierownik Zakładu Badań nad Religią w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN: „Wyrok na Dodę jest po prostu wyrokiem na społeczeństwo obywatelskie. I godzi on najzwyczajniej w wolność opinii. Jeśli bowiem nie zgodzimy się, że ateiści – choćby odbywało się to w sposób drastyczny i bolesny dla wierzących – mają prawo do pełnego jej wyrażania, możemy naszej demokracji powiedzieć: Dobranoc”.
Przyjęcie przez Trybunał Konstytucyjny skargi do rozpatrzenia z pewnością zadowoli środowiska opowiadające się za większą wolnością słowa, ponad 90% wnoszonych do TK skarg zostaje bowiem odrzuconych w ramach wstępnej kontroli.
Dlatego prof. Piotr Winczorek, konstytucjonalista z UW, stwierdził, że samo przyjęcie skargi to rzadka sytuacja, gdyż TK uznaje najczęściej, że nie ma podstaw, by zajmować się sprawą. „Ale ten fakt – choć znaczący – nie przesądza niczego. Nieczęsto rozstrzygnięcie jest zgodne z intencją skarżącego. Skarga nie na wyrok, ale na podstawę prawną: niezgodność artykułu Kodeksu karnego z konstytucją”, mówił.
Jeśli Trybunał uzna rację Dody, będzie ona mogła złożyć wniosek o kasację niekorzystnego dla siebie wyroku. Co więcej, będzie znana nie tylko z wokalnych umiejętności – w naszym prawodawstwie może zaistnieć jako kazus Dody, a orzeczenie TK stanie się wskazówką dla sądów w tego typu sprawach.

Wydanie: 36/2013

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy