Hejt na Bodnara

Hejt na Bodnara

Po zacytowaniu przez prof. Adama Bodnara fragmentu „Małego Księcia” podczas odbierania nagrody Dialogpreis na prawicy zawrzało. Politycy związani z obozem władzy zaczęli atakować byłego RPO w mediach. Czarnek mówi o zdradzie stanu, a Suski sugerował, że Bodnar nie żyje.

Zaczęło się od odebrania przez byłego RPO nagrody Dialogpreis 23 października br. Podczas przemowy w Getyndze Adam Bodnar wskazał na wartości w polskim prawie, które bardzo nie spodobały się politykom PiS.

– Polska kultura prawna i przemiany po 1989 r. zostały zainspirowane i były wspierane przez niemiecką myśl prawniczą. Na tym opierało się konstruowanie w Polsce nowoczesnego państwa prawa, mechanizmów ochrony praw człowieka i demokracji. Na tym opieraliśmy naszą integrację europejską. Ale to powoduje – po stronie mentora – także szczególną odpowiedzialność. Jak w przypowieści z „Małego Księcia”. Jeśli oswoi się zwierzątko, to nie można go później porzucić. Mam na myśli odpowiedzialność za to, aby rzetelnie, a tym samym także krytycznie, oceniać sytuację w Polsce – stwierdził prof. Bodnar.

Oburzenie na prawicy jest oczywiście podwójne. Nie dość, że były RPO mówił o tym, że coś w Polsce inspirowane jest niemiecką kulturą, to na dodatek użył metafory, w której nadwiślański kraj został przyrównany do zwierzątka. Spirala zaczęła się nakręcać.

Krystyna Pawłowicz zasiadająca jako sędzia w TK Julii Przyłębskiej mówiła o Bodnarze jako o zdradzieckim człowieku. Poseł PiS Kazimierz Smoliński wykonał jeszcze większy fikołek retoryczny, łącząc niedawną wypowiedź Sławomira Nitrasa na Campus Polska z przemówieniem byłego RPO. Na Twitterze Smolińskiego czytamy: „Najpierw Nitras próbował opiłować Polaków z ich wiary, a teraz Bodnar chce opiłować ich z człowieczeństwa”.

Jest to oczywiście typowy prawicowy zabieg retoryczny, w którym, wszelkie metafory użyte przez oponentów traktuje się literalnie. Odwołanie do „Małego Księcia” w przemówieniu prof. Bodnara analizuje prof. Adam Leszczyński na łamach OKO.press: „Kiedy lis mówi o »oswojeniu«, mówi o przyjaźni i o tym, że przyjaciela nie należy porzucać”.

Do chóru hejterów dołączył ostatnio również Przemysław Czarnek, który jako minister edukacji powinien raczej znać książkę autorstwa Antoine’a de Saint-Exupery’ego. Szef MEiN oblewa jednak kartkówkę z polskiego. Do słów prof. Bodnara minister odniósł się à propos zupełnie innej sprawy – stanowiska Konferencji Ambasadorów RP w sprawie sytuacji na polsko-białoruskiej granicy: „Gdyby tylko było można, należałoby wprowadzać bardzo duże kary za tego rodzaju postępowanie. Tylko znów bylibyśmy posądzeni o brak praworządności, demokracji i Bóg wie co jeszcze. Gdyby było tak, jak oni mówią – ci byli ambasadorowie, pan Grodzki w Danii, pan Bodnar w Niemczech i polska opozycja w Brukseli – że mamy reżim autorytarny, to tych ludzi dawno moglibyśmy wyrzucić z kraju za zdradę stanu”.

Panie ministrze, jak już się tak łapiemy za słówka, to złamał pan drugie przykazanie, więc z religii również dwója.

To nie wszystkie ataki kierowane w stronę prof. Adama Bodnara. 2 listopada w programie „Kwadrans polityczny” Marek Suski, poseł PiS, nawiązał do śmierci Izabeli z Pszczyny – kobieta zmarła, ponieważ lekarze zwlekali z terminacją zagrażającej jej życiu ciąży, czekając na obumarcie płodu z wadami wrodzonymi. W geście protestu pod budynkiem Trybunału Konstytucyjnego ludzie zapalili 1 listopada znicze. Polityk stwierdził na wizji: „Ja myślałem, że to może pod domem Bodnara te świeczki się paliły”.

Adam Leszczyński z OKO.press wskazuje – Polityk partii rządzącej musi wiedzieć, że świeczki zazwyczaj zapala się na ulicach pod domami zmarłych.

Festiwal hejtu trwa nie tylko w mediach społecznościowych, ale również w prorządowych mediach. Kolejni politycy prawicy atakują prof. Bodnara. Czym tak naprawdę były RPO sobie na to zasłużył? Po pierwsze, politykom prawicy łatwiej jest teraz atakować Bodnara, który nie pełni już urzędu, a który nieraz nadepnął władzy na odcisk. Po drugie, RPO z lat 2015-2021 prawdopodobnie uderzył w najczulszy punkt polskiej prawicy – w jej kompleksy wobec Zachodu. Niemiecki filozof Fryderyk Nietzsche mówił na to „resentyment”.

 

fot. Krzysztof Żuczkowski / Forum

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy