Jajeczka zupełnie nieświeże

Jajeczka zupełnie nieświeże

“Prezydent Aleksander Kwaśniewski odrzucił kolejnego kandydata MSZ na ambasadora – dowiedziało się “Życie”” – tak pisze oburzone wołkowe “Życie”. Wpisując się w antykwaśniewską kampanię wyborczą.
Tym skrzywdzonym, odrzuconym kandydatom na posadę ambasadora RP na Litwie jest Jerzy Marek Nowakowski. Znany z telewizji w poprzedniej kampanii wyborczej, służący wtedy przegranemu Lechowi Wałęsie. Publicysta tak żarliwy, co niespełniony. Czy Nowakowski nadaje się na ambasadora RP na Litwie? Trudno jednoznacznie rzec, bo przecież nie służył on w dyplomacji, tylko ją komentował. Gdybym miał go oceniać po jego oratorskim występie podczas uroczystości odsłaniania pomnika biskupa Baranowskiego w Sejnach, kiedy strona polska olała silnie reprezentowaną tam stronę litewską przez premiera i licznych ministrów, wyznaczając do reprezentacji jedynie doradcę premiera, to pewnie skreśliłby Nowakowskiego. Ówczesne jego autorskie odczytanie posłania premiera, jego kabotyńskie komentarze do premierowskiego pisma, skompromitowały jedynie puszącego się, zakompleksiałego, średniej rangi urzędnika państwowego.
Podobnie nie mianowałbym ambasadorem RP w Rosji pani Agnieszki Magdziak-Miszewskiej. O co również żarliwie zabiega wołkowe “Życie”. Trudno byłoby utrzymywać w Moskwie polskiego ambasadora, który w swej publicystyce, publicznych wypowiedziach zwykle wyrażał wyższość wobec azjatyckiego, niedemokratycznego sąsiada. Czemu teraz prezydent ma kierować na wschodnie placówki doradców premiera, którzy są odpowiedzialni za kiepskie, zamrożone stosunki ze wschodnimi partnerami?
Niezależnie od kwalifikacji obu kandydatów, warto zadać pytanie, czy premier mniejszościowego rządu i jego minister spraw zagranicznych powinni upychać na zagranicznych placówkach swoich ludzi? Wciskać ich obecnemu i przyszłemu prezydentowi RP niczym kukułcze jajeczka?
Przecież w przyszłym roku pan Buzek prawdopodobnie nie będzie już premierem, a pan Bartoszewicz ministrem. Zaś prezydent Kwaśniewski nadal prezydentem być może. To chwalebne, że premier Buzek czując, że jego gabinet jest schyłkowy, stara się być lojalny i załatwia posady dla swych doradców. Dla pani Magdziak-Miszewskiej, dla pana Nowakowskiego. Ale przez następne lata to nie premier Buzek pewnie będzie współtworzył politykę zagraniczną z wyżej wymienionymi, antykwaśniewskimi ambasadorami.
Premier rządu mniejszościowego, czyli rządu nie posiadającego mandatu do sprawowania władzy powinien jedynie administrować krajem. W krajach cywilizowanych polityczna etyka zabrania podejmowania takiemu rządowi działań długofalowych, strategicznych.
Można zrozumieć, że pan Nowakowski, pani Magdziak-Miszewska boją się, że po utracie władzy przez AWS utracą rządowe posady. Ale skoro posiadają tak wspaniałe kompetencje, jak twierdzi wołkowe “Życie”, powinni bez trudu znaleźć dobrze płatne, atrakcyjne intelektualnie posady w niepaństwowych instytucjach.
W czasie, kiedy “Życie” upychało doradców premiera na zagraniczne placówki, przewodniczący Krzaklewski promował w Sejmie powszechne uwłaszczenie, zaostrzenia prawa antynarkotykowego. Aktualnie nośne propagandowo, ale bezsensowne pomysły. On też wie, że przegra. Ale na odchodne, co sobie zaszkodzi konkurencji politycznej, to jego radość.

Wydanie: 37/2000

Kategorie: Publicystyka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy