Jakie szanse miałby w Polsce Dzień bez Przekleństw?

Jakie szanse miałby w Polsce Dzień bez Przekleństw?

Dr Paweł Rutkowski,
kierownik Pracowni Lingwistyki Migowej, Wydział Polonistyki, UW
Niewielkie. Przekleństwa są integralną i nieodłączną częścią każdego języka ludzkiego. Kształtują się w toku naturalnej ewolucji leksyki, a nie w wyniku uchwały lub zarządzenia, a zatem żadna uchwała nie jest też w stanie usunąć ich z języka. Z punktu widzenia językoznawcy uchwalenie Dnia bez Przekleństw byłoby przedsięwzięciem analogicznym do uchwalenia np. Dnia bez Zaimków Zwrotnych – i jedno, i drugie byłoby bezcelowe, bo na rozwój języka nie miałoby żadnego wpływu. Co ciekawe, własne słownictwo wulgarne (odmienne od tego, które znamy z polszczyzny mówionej) ma także polski język migowy (PJM), czyli język polskiej społeczności głuchych, który jest przedmiotem badań kierowanego przeze mnie zespołu.

Juliusz Machulski,
reżyser
Warto ustanowić, choćby to nawet było całkiem sztuczne, wirtualne i konceptualne. Taki dzień przyniósłby jakieś korzyści, bo zwróciłby uwagę na to wstydliwe zjawisko. W moich filmach nie ma wielu przekleństw, ale się zdarzają, wtedy gdy uważam to za niezbędne.

dr Aneta Wysocka,
językoznawca, UMCS
Nasycenie potocznych wypowiedzi słowami uznawanymi powszechnie za wulgarne jest dziś bardzo duże. Nawet pobieżna obserwacja zachowań komunikacyjnych w przestrzeni publicznej skłania do wniosku, że zakres tego przykrego zjawiska nie ogranicza się do mowy osób niewykształconych ani do sytuacji emocjonalnego wzburzenia i utraty panowania nad sobą. Bardzo by się przydał zatem Dzień bez Przekleństw. Warto, jak sądzę, propagować taką inicjatywę, choćby po to, żeby w ten sposób zasygnalizować brak powszechnego przyzwolenia na łamanie zasad etykiety językowej. Trudno wprawdzie się spodziewać natychmiastowego sukcesu, ale kropla drąży skałę.

insp. dr Mariusz Sokołowski,
rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji
Bez szans. Już słyszę niektórych, jak komentują Dzień bez Przekleństw. To rzecz podobna do Dnia bez Samochodu czy Dnia bez Papierosa. Ja staram się nie przeklinać, ale jest tego pełno: w mediach, w kinie, niektórzy pewnie sądzą, że taka jest polska norma.

dr Magdalena Pietrzak,
stylistyka językowa, UŁ
Odnosząc się do tego pytania, najpierw pomyślałam, że Dzień bez Przekleństw jest już pewnie ustanowiony. Mamy bowiem już tyle różnych „dni”… Jestem przeciwna mnożeniu bytów ponad miarę. Mamy przecież przypadający na 21 lutego Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego, o czym niewiele osób wie. Każdego roku ten dzień obchodzony jest pod innym hasłem. Ale zawsze obecne są wątki związane z ochroną języka, jego poprawnością, dbałością o czystość językową. Wydaje mi się, że lepszym pomysłem na wyrugowanie wulgaryzmów czy też zminimalizowanie częstotliwości ich używania byłaby szeroko zakrojona edukacja w zakresie kultury, prowadzona nie tylko w szkole, ale przede wszystkim w domach – przez rodziców, dziadków. Oczywiście także przez media. Przekleństwa i wulgaryzmy to skutek, a nie przyczyna agresywnych zachowań Polaków. Chcąc się wyleczyć, potrzebujemy właściwej diagnozy, która pozwoli nam skutecznie walczyć z chorobą. Najpierw starajmy się więc zauważać problem wokół siebie, kontrolować własne zachowania – także językowe – zwracać uwagę innym (jeśli możemy) na czystość języka, a wtedy niepotrzebny będzie Dzień bez Przekleństw.

dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz,
pedagogika społeczna i polityczna, UW
Nie ma sensu, bo się nie przyjmie. Ja nie przeklinam, bo uważam, że to urąga naszej wiedzy. Jeśli trzeba, wolę zelżyć bliźniego, nie używając brzydkich słów. Ale większość idzie na łatwiznę, nie wysila umysłu i albo używa pewnego czasownika, który zastępuje 95% innych słów, albo posługuje się rzeczownikami o waginalno-fallicznym pochodzeniu.

Wydanie: 16/2014

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy