Co w polskich realiach oznacza powrót do normalności?

Co w polskich realiach oznacza powrót do normalności?

Prof. Jerzy Duda-Gracz,
malarz
Jeśli mówimy o powrocie do normalności, znaczyłoby to, że kiedykolwiek byliśmy narodem normalnym. A ja w to nie wierzę. W naszym życiu zbiorowym muszą zaistnieć warunki ekstremalne, abyśmy coś potrafili zrobić; przykładem są ostatnie mistrzostwa świata w piłce nożnej. Potrzebne nam było lanie, aby odnieść moralne zwycięstwo, by „na dnie z honorem lec”. Gdy wszystko już przegrane, pokazujemy polski pazur, dlatego naszą nienormalność traktuję z ogromną sympatią, mówię o niej z ciepłem i jestem z niej bardzo dumny. Normalne narody są dosyć nudne.

Marek Balicki,
senator, lekarz, kandydat na prezydenta Warszawy
Można tej normalności oczekiwać w różnych dziedzinach. Np. gdy się dzwoni po policję, to ta policja przyjedzie, a gdy się potrzebuje skierowania do lekarza specjalisty, to można się umówić na oznaczony dzień i godzinę nie za pół roku, ale za kilka dni, o ile nie trzeba wcześniej. Dla mnie osobiście Warszawa będzie normalną stolicą, gdy będzie miała sieć metra. Normalność to dla mnie taka władza publiczna, która nie boi się odpowiadać na pytania obywateli. Chodzi mi o wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, którzy wedle mnie np. raz w tygodniu powinni odpowiadać na ważne dla obywateli pytania i bezpośrednio porozumiewać się z tymi, w imieniu których sprawują władzę. Normalność to również taki parlament, w którym debaty toczą się wokół problemów ludzi, a nie wokół własnych problemów polityków.

Prof. Andrzej Siciński,
socjolog kultury
Są rozmaite wyobrażenia o tym, co to jest normalność w kraju, w społeczeństwie. Moje określenie byłoby banalne: to sprawnie funkcjonujący system demokracji, sprawnie funkcjonujące państwo, społeczeństwo obywatelskie, sprawnie funkcjonująca gospodarka. Czy taka normalność w Polsce kiedyś była? Chyba nie za pamięci ludzi żyjących. Gdzieś za ostatnich Jagiellonów to wszystko wyglądało inaczej. Była demokracja szlachecka itd. A od tego czasu mamy bliżej lub dalej do normalności. Powrót do normalności to zatem droga do celu dosyć odległego, wręcz nieosiągalnego, bo w pełni sprawna demokracja, wspaniale działająca gospodarka to ideały. Można się do nich zbliżać i oddalać, ale w tej chwili jesteśmy niezbyt blisko tego ideału.

Marek Koterski,
reżyser, dramaturg
Żyjemy w okresie największej normalności. To napawa mnie nadzieją, optymizmem i radością. Kluczem do normalności jest wolność. Druga sprawa to mechanizmy rynkowe, także w gospodarowaniu umiejętnościami ludzkimi. Za poprzedniego ustroju miałem wrażenie, że jestem kimś zbędnym, komu jest nie po drodze z systemem. Teraz, po sukcesie rynkowym „Dnia świra”, widzę, że wreszcie zaczynają dochodzić do głosu normalne mechanizmy. Moja edukacja ogólna i profesjonalna jest towarem i jestem dumny z tego, że ktoś potrafi na tym towarze zarobić. Nie jestem artystą rozmazanym, do którego trzeba dopłacać. To mi daje radość. Normalność to wolność i możliwości sprzedania swoich talentów. Jestem dobrej myśli. Dobrniemy do Unii i to będzie skok jakościowy w tej normalności.

Prof. Henryk Skarżyński,
otolaryngolog, laureat Busoli „Przeglądu”
Dla mnie powrót do normalności to powrót do świata dźwięków. Dotyczy to osoby, która kiedyś słyszała, ale straciła słuch w wyniku choroby lub urazu. Powrót do normalności wiąże się z wykonaniem operacji, po której dźwięk będzie inny, ale możliwe będzie korzystanie ze zmysłu, w który natura wyposażyła człowieka. Zabieg to powrót do świata dźwięku, ale dla osób niesłyszących od urodzenia oznacza wejście w ten świat. Ma to ogromny wpływ na poznawanie we wszystkich jego wymiarach, pozwala na korzystanie z mowy, uczenie się języków i komunikowanie z otoczeniem. Eliminując ograniczenia spowodowane przez brak słuchu, umożliwiamy życie w pełni.

Jacek Żakowski,
publicysta
Bardzo trudne pytanie. Mówiąc krótko, jest to żart albo demagogia, bo żadna normalność ponadczasowa ani przedwieczna czy absolutna nie istnieje. Bardziej prawdziwy byłby nie tyle powrót, co zbliżanie się do normalności. To byłoby racjonalne i zrozumiałe, ustalić kryteria kierujące losem i postępowaniem ludzi w różnych sytuacjach. Nie tak często taka normalna sytuacja miewała miejsce w dziejach, nie tylko w Polsce. To jest raczej wyraz jakiegoś marzenia i aspiracji, bo wzorzec idealny normalności nie istnieje.

Prof. Elżbieta Mączyńska,
ekonomistka, Polska Akademia Nauk, SGH
Powrót do normalności dla ekonomisty oznaczałby np. znaczne uproszenie przepisów podatkowych. Dotychczasowy system musi odejść i zostać zastąpiony systemem bardziej klarownym. Leszek Balcerowicz podejmował próbę uproszczenia systemu, ale skończyła się ona niczym. Obecnie wszystkie opcje polityczne obiecują uproszczenie, ale co roku jest gorzej. Rozwiązania wicepremiera Kołodki, takie jak abolicja podatkowa czy ujawnienie pochodzenia majątków, zmierzają w dobrym kierunku. Czy jednak będzie to oczekiwany powrót do normalności? Nigdy nie jest tak, że przepisy są zupełnie proste, jednak to, co się stało, jest bardzo groźne, bo prawie nikt nie jest w stanie ogarnąć gąszczu przepisów, a to zachęca do korupcji.

Prof. Wiesław Władyka,
politolog, Uniwersytet Warszawski
Powrót do normalności to jednocześnie marzenie o tym, co było kiedyś i co powinno być, by było normalnie. Chcielibyśmy, aby było wszystko poukładane, uczciwe, przewidywalne, żeby była przejrzystość życia i zasad moralnych. Chcielibyśmy powrócić do tego, czego nigdy nie było w codziennym życiu zbiorowym. Niewiele inaczej jest w życiu osobistym jednostek – tutaj też marzymy o uczciwości, stabilizacji, o życiu bez nędzy, chorób i nieszczęść. Każdy, kto mówi o powrocie do normalności, wydaje zarazem negatywną opinię o tym, co go otacza i czego doświadcza. Gdybyśmy jednak przeprowadzili badania na temat pojęcia normalności wedle opcji politycznych, to pojęcie bardzo by się skomplikowało i nabrało niuansów. Z pewnością czymś innym jest normalność np. w wydaniu Radia Maryja niż w wydaniu „Tygodnika Powszechnego” itd.

Mieczysław F. Rakowski,
b. premier
Zależy, co rozumiemy, mówiąc o normalności. Jeśli ustabilizowany ład ekonomiczny, polityczny i prawny oraz społeczeństwo tolerancyjne, szanujące prawo i siebie, to droga do takiej normalności jest bardzo długa. Pomijając zaszłości historyczne, których nie wolno ograniczać do okresu międzywojennego i epoki PRL, bowiem sięgają znacznie dalej, do Polski szlacheckiej (choćby przekleństwo owych czasów, tj. pańszczyzna). Polska po przełomie 1989 r. wciąż jeszcze znajduje się w stanie niestabilności społecznej, gospodarczej i politycznej. I wreszcie sprawa bodajże najważniejsza. Powrót do normalności wymaga posiadania przez siły polityczne kraju maksymalnie trafnej wizji państwa polskiego i narodu nie na jedną kadencję parlamentu, lecz na 10-15 lat. Dotąd takiej wizji nie ma.

Wydanie: 38/2002

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy