Czego potrzeba prokuraturze?

Czego potrzeba prokuraturze?

Dla rządów totalitarnych wrogiem jest każda enklawa niezależności. Wrogiem są sądy – bo są niezawisłe i nic im w zakresie orzekania kazać nie można. Wrogiem jest Trybunał Konstytucyjny, bo stojąc na straży konstytucji, skutecznie przypomina, że nie każde szaleństwo legislacyjne jest dopuszczalne. Wrogiem są korporacje zawodowe, bo mają autonomię i rządzą się swoimi prawami. Wrogiem są związki zawodowe, bo upominają się o pracowników sfery budżetowej, których pracodawcą jest państwo, ze swymi nieuporządkowanymi finansami publicznymi. Wrogiem są wolne media, bo patrzą władzy na ręce i stanowią trybunę dla tych, którzy władzę krytykują. Wrogiem, a przynajmniej mocno podejrzane są wszelkie organizacje pozarządowe: stowarzyszenia i fundacje, gdyż stanowią tkankę społeczeństwa obywatelskiego, którym rządzi się bez porównania trudniej niż bezwolną masą. Z tego też powodu władza autorytarna nie lubi inteligencji i swej niechęci do niej nawet nie stara się ukryć. Stąd te wszystkie epitety, te „łże-elity”, „wykształciuchy” itp. Władza autorytarna chce wszystkim kierować bezpośrednio, wszystkich i wszystko kontrolować. Władza autorytarna uważa, że zawsze wie najlepiej, czego społeczeństwu potrzeba, co dla niego jest dobre, co złe. Konflikt ze służbą zdrowia, awantura wewnątrz koalicji i kryzys polityczny powstały po nieudanej akcji CBA wymierzonej w Leppera, kolejna awantura wokół Radia Maryja i o. Rydzyka przesłoniły rzecz z pozoru mniej ważną, jaką był zamach na niezależność i próba zastraszenia Stowarzyszenia Prokuratorów RP. O co chodziło? Stowarzyszenie Prokuratorów RP przyjęło w dniu 23 czerwca uchwałę, w której zaapelowało do środowiska prokuratorskiego, przypominając mu rzeczy, wydawałoby się, oczywiste, że prokuratura ma służyć państwu, a nie jednej partii, że upolitycznienie prokuratury z zasady nie jest dobre ani dla państwa, ani dla społeczeństwa, ani dla niej samej. Zaapelowało też do prokuratorów, by dążąc do zawodowych awansów, nie ulegali presji politycznej i tą drogą nie próbowali robić kariery. Przypomniało o godności zawodu prokuratora i o etyce zawodowej. Uchwała była nader delikatna w formie i niezwykle dyplomatyczna. Nie wymieniono nazwy partii, która chce zdominować prokuraturę, nie wskazano palcem przypadków instrumentalnego wykorzystania prokuratury do doraźnych celów politycznych, nie podano nazwisk prokuratorów, którzy dla kariery i awansów dają się politycznie sterować. Krótko mówiąc, w uchwale nie było nic takiego, co mogłoby urazić rząd mający czyste sumienie. Rzecz w tym, że w tym zakresie rząd akurat czystego sumienia nie ma i wszyscy to wiedzą. Zestawienie treści uchwały z ogólnie znanymi faktami instrumentalnego wykorzystywania prokuratury do doraźnych celów politycznych nadało uchwale specjalne znaczenie i szczególną wymowę. Napełniło jej ogólne stwierdzenia konkretną treścią. Dlatego tak zdenerwowała ona prokuratora generalnego-ministra sprawiedliwości. Zdenerwowała tak bardzo, że polecił wszcząć śledztwo. Prezes stowarzyszenia, prok. Parulski, został wezwany do dostarczenia listy uczestników zebrania sygnatariuszy uchwały. Na znak protestu zwolnił się on z pracy w prokuraturze. W obronie stowarzyszenia, przeciw bezprawnej ingerencji rządu w jego statutową, zagwarantowaną prawem swobodę działalności i wolność głoszenia poglądów, zaprotestowało Stowarzyszenie Sędziów „Iustitia” i Zrzeszenie Prawników Polskich. Nie przypuszczam, aby wywarło to na władzy, a niestety także na społeczeństwie, większe wrażenie. Być może ministrowi-prokuratorowi generalnemu uda się na chwilę zastraszyć środowisko prokuratorskie. Być może prokuratorzy zamilkną, nie będą publicznie głosić swoich poglądów. Ale przecież ich nie zmienią. Być może jeszcze przez czas jakiś w prokuraturach ton będą nadawać ci, którzy aktualnej władzy są powolni i gorliwie wykonują dyspozycje swych politycznych promotorów, nie dbając ani o prawdę, ani o godność swego zawodu. Wszystko do czasu. Ktoś kiedyś będzie przecież sprzątał po IV RP i o tych gorliwcach na pewno nie zapomni. Nie zapomni o nich też ich własne środowisko. Co będzie musiał z prokuraturą zrobić „sprzątający”? Kimkolwiek by był, przede wszystkim musi zmniejszyć liczbę szczebli prokuratury. Dziś mamy prokuratury rejonowe, okręgowe, apelacyjne, Prokuraturę Krajową, a nad tym wszystkim jeszcze ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego. Żadna chyba instytucja w Polsce nie ma tyluszczeblowej struktury. Jest to struktura zbyt rozbudowana, a przez to niewydolna i kosztowna. Zbyt duża liczba prokuratorów kontroluje innych prokuratorów, zbyt mała zajmuje się prowadzeniem postępowań. Przypomnieć tu trzeba, że w dodatku większość istotnych decyzji procesowych prokuratorów pozostaje pod kontrolą sądów, a nie prokuratorów nadrzędnych. Stanowiska prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości muszą zostać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2007, 30/2007

Kategorie: Felietony, Jan Widacki
Tagi: Jan Widacki