Lista życzeń do ministra Grabarczyka

Lista życzeń do ministra Grabarczyka

Mamy nowego ministra sprawiedliwości. Jest nim Cezary Grabarczyk. Od poprzedników różni się głównie tym, że jest prawnikiem, kiedyś wykonywał zawód adwokata, może więc jeszcze pamięta, jak wygląda sąd, na czym polega działalność prokuratury i jak funkcjonuje wymiar sprawiedliwości. Może nie wie jeszcze tego, że za czasów jego praktyki adwokackiej działał lepiej niż dziś.
Na razie minister Grabarczyk pozbył się wiceministra Królikowskiego. Temu drugiemu przez ostatnie lata przyglądałem się z ciekawością i, przyznać muszę, z pewnym podziwem. Dawno już nie widziałem, w XXI w. na pewno, profesora (tak naprawdę doktora habilitowanego, ale takich doktorów u nas grzecznościowo tytułuje się profesorami) prawa o XIX-wiecznych poglądach. To zaiste godna podziwu osobliwość, którą chętnie podziwiałbym nadal, ale z dala (możliwie jak najdalej) od Ministerstwa Sprawiedliwości.
Nowy rząd Ewy Kopacz ma przed sobą rok. Chyba że Platforma wygra następne wybory, co jest dość wątpliwe. Minister Grabarczyk przez ten rok może jednak zrobić bardzo dużo. Nie wiem, czy będzie chciał i czy konserwatywna część Platformy wespół z PSL mu na to pozwolą.
Czego oczekiwałbym od ministra Grabarczyka? Przede wszystkim tego, że doprowadzi do ratyfikowania konwencji, których przy aprobacie hierarchii kościelnej i PiS nie chcieli ratyfikować jego poprzednicy. Biskupi bali się, że za tymi konwencjami stoi szatan, który teraz nazywa się Gender, prawicowi politycy bali się… biskupów. Mam nadzieję, że za kadencji ministra Grabarczyka Polska ratyfikuje zarówno konwencję bioetyczną (dokładnie: Konwencję o ochronie praw człowieka i godności istoty ludzkiej w odniesieniu do zastosowań biologii i medycyny – konwencję o prawach człowieka i biomedycynie), jak i konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.
Mam też nadzieję, że minister Grabarczyk doprowadzi do wydłużenia vacatio legis znowelizowanej procedury karnej, do stosowania której nie są gotowe ani sądy, ani prokuratura, ani adwokaci. Może w czasie tego wydłużonego vacatio legis byłby czas, aby samą ideę nowelizacji, zmieniającej istotnie całą procedurę karną, przedyskutować od początku.
Trzeba też dokończyć reformę prokuratury. Przedtem zaś zakończyć szkodliwą wojnę między Ministerstwem Sprawiedliwości a Prokuraturą Generalną, wywołaną przez ministerstwo i z lubością prowadzoną przez dwóch kolejnych, zupełnie zresztą niekompetentnych ministrów, którzy nie mogli odżałować tego, że ich urząd oddzielono od urzędu prokuratora generalnego, pozbawiając możliwości ręcznego sterowania prokuraturą.
Dokończenie reformy prokuratury musi rozwiązać kilka problemów. Przede wszystkim niezależny od rządu prokurator generalny musi mieć realną władzę wewnątrz niej. Obecnie ma nad prokuratorami władzę jedynie symboliczno-perswazyjną. W efekcie dwie różne podległe mu prokuratury mogą oskarżać dwie różne osoby o ten sam czyn jak w sprawie zabójstwa gen. Papały, a prokurator generalny może jedynie apelować, by raczyły uzgodnić poglądy co do tego, kogo ostatecznie o to zabójstwo oskarżać. Prokurator generalny musi mieć więcej władzy wewnątrz prokuratury, niż ma obecnie, także władzy dyscyplinarnej wobec prokuratorów. Jego zastępców nie powinien powoływać prezydent. Obecnie nie dość, że pierwszą czynnością nowego, z założenia apolitycznego, prokuratora generalnego jest negocjowanie z prezydentem stanowisk zastępców, to jeszcze na czele Prokuratury Generalnej stoi później apolityczny prokurator generalny z jak najbardziej politycznymi, mającymi poparcie prezydenta i związanych z nim wpływowych sił zastępcami, tak jak on powołanymi przez prezydenta. Prokurator generalny musi dysponować budżetem prokuratury, a nie jak dotąd być budżetowo uzależniony od ministra sprawiedliwości. Musi sam nadawać statut prokuraturze, a nie jak obecnie posługiwać się statutem nadawanym mu przez ministra. Zmiany wymaga odpowiedzialność dyscyplinarna prokuratorów. Ich przewinienia dotyczące prowadzenia śledztwa powinny się przedawniać po trzech latach od ujawnienia, a nie jak dotąd po trzech latach od popełnienia. Obecnie, gdy takie przewinienia zostają ujawnione w trakcie przewodu sądowego, najczęściej są już przedawnione. Sam prokurator generalny powinien ponosić odpowiedzialność konstytucyjną przed Trybunałem Stanu.
Ograniczenia wymaga immunitet sędziowski i prokuratorski – powinien się odnosić tylko do czynów podjętych w związku z prowadzonymi postępowaniami, a nie chronić, jak obecnie, w sytuacji prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwym.
Powinien też minister Grabarczyk przyjrzeć się, jak na terenie podlegających mu zakładów karnych i aresztów realizują czynności operacyjno-rozpoznawcze rozmaite niepodlegające mu służby, powodując nieraz konsekwencje, za które on, jako minister sprawiedliwości, ponosi odpowiedzialność. Znawcy problematyki szacują, że znaczny procent samobójstw osadzonych to samobójstwa szantażowanych z dwóch stron konfidentów służb policyjnych.
Może też mógłby jako minister sprawiedliwości przeanalizować kilka poważnych, dla organów ścigania prestiżowych, spraw z różnych stron Polski, w których występują… ci sami świadkowie kryminaliści. Liczba takich dyżurnych świadków nie jest duża. Da się ich policzyć na palcach jednej ręki, ale obsłużyli (nadal obsługują) kilkanaście procesów. Dobrze by było, gdyby minister sprawiedliwości przyjrzał się przy okazji wykorzystywaniu w Polsce instytucji świadka koronnego. Instytucji, zdaniem środowisk prawniczych, znacznie u nas nadużywanej.
To wszystko są sprawy pilne, wymagające szybkiej reakcji. Żywię nadzieję, że minister Grabarczyk ma – bo mieć powinien – jakąś dalekosiężną wizję reformy wymiaru sprawiedliwości. Jeśli jej nie ma, niech spróbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, jak to jest, że w Polsce, gdzie poziom przestępczości jest poniżej średniej europejskiej, współczynnik osadzonych (skazanych i aresztowanych) na 100 tys. mieszkańców jest średnio dwa i pół razy wyższy niż w większości krajów UE, a ustępuje tylko niektórym państwom dawnego ZSRR. Ta odpowiedź powinna wyznaczyć ministrowi kolejne ważne zadania.
Na początek życzę ministrowi Grabarczykowi powodzenia.

Wydanie: 40/2014

Kategorie: Felietony, Jan Widacki
Tagi: Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy